czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPracaCzarnek chce likwidacji Karty Nauczyciela. I co wtedy?

Czarnek chce likwidacji Karty Nauczyciela. I co wtedy?

Przemysław Czarnek oświadczył, że dołączył do grona osób, które za najbardziej szkodliwą uważają Kartę Nauczyciela. Szokujące? W sumie nie bardzo. Wyobraża sobie pewnie ten dokument jako siedlisko zła wszelkiego i dziwacznych przywilejów. Zastanówmy się, jak wyglądałaby szkoła bez Karty Nauczyciela.

Przemysław Czarnek nie chce Karty Nauczyciela. Tyle że jeśli potraktujemy tę grupę zawodową jak każdą inną, zaczną się problemy

Urlop w czerwcu? Można się rozmarzyć

Jakby to było, gdyby na przykład nauczyciele brali urlopy nie w okresie wakacji, do czego — upraszczając — obliguje ich właśnie ten straszny dokument. Gdyby tak po prostu wzięli sobie urlop we wrześniu. Lub czerwcu. Tak, czerwiec byłby ciekawy. Uzupełnianie całej tej dokumentacji, od świadectw począwszy, a na wszelkich nikomu niepotrzebnych, a drukowanych — jeśli spojrzeć w skali kraju — w ilościach niewyobrażalnych, dyplomach i dyplomikach skończywszy.

Czyżby zresztą nie można wówczas po prostu wydać świadectw i całą tę otoczkę, która męczy i uczniów, i nauczycieli wyrzucić do kubła spraw żenujących? Po co komu to oficjalne zakończenie roku szkolnego? Szczególnie część artystyczna, która pewnie jest jakąś częścią, ale najczęściej mało związaną z jakimkolwiek artyzmem. I się rozmarzyłem. A chodzi po prostu o to, że pewnie Czarnek chciałby, żeby nauczyciele w końcu mogli wziąć urlop w dogodnym terminie.

Czas pracy? 40 godzin i koniec

A gdyby tak nauczyciele pracowali w tygodniu czterdzieści godzin? I ani godziny dłużej. Gdyby trzeba zorganizować rady pedagogiczne i zebrania z rodzicami w ramach tak określonych ram. Niech dzień w szkole zaczyna się o ósmej, a kończy o szesnastej. Na razie nie spotkałem się z wypowiedzią, jak wyobraża sobie taki dzień i tydzień szkolny Przemysław Czarnek, ale wnioskując po różnych jego wypowiedziach, uważam, że nie sposób wyobrazić sobie granic jego wyobraźni.

Nauczyciel zrozumie

W tygodniu, w którym odbywałaby się rada, pewnie należałoby skrócić lekcje, bo trudno jednak — szczególnie w większych placówkach — ułożyć plan tak, żeby pomiędzy do wspomnianej szesnastej wygospodarować czas, kiedy wszyscy nauczyciele będą mieli możliwość się spotkać. Podobna trudność dotyczyłaby wywiadówek. Inna sprawa, ilu rodziców zdążyłoby wówczas na takie spotkanie dotrzeć? O szesnastej przecież dzień pracy się dla nauczyciela kończy.

Warto też wspomnieć – co może nie dla wszystkich jest oczywiste – że nauczyciel tak do rady pedagogicznej, jak i do wywiadówki musi się przygotować. Dobrze byłoby, gdyby wiedział, co ma powiedzieć. W tych czterdziestu godzinach trzeba znaleźć na to czas. Z której lekcji zrezygnujemy? Z godzin „karcianych”, z godzin wychowawczych?

Do tego wycieczki

A gdyby tak z rzeczywistości szkolnej zniknęły wycieczki? To i tak właściwie dziwne, że nadal ktoś na nie jeździ, jeśli nie ma odpowiednio dopłacane do interesu. Nie wypłaca mu się za to delegacji, a częstokroć liczy po prostu jako przeciętny dzień szkolny. Tymczasem wymaga się, żeby opiekować się dziećmi od wejścia do autokaru. Kto powinien dopłacić do trzydniowej wycieczki? Na pewno nie nauczyciel.

Nie wypada tak samemu sobie wypłacać delegację. I proszę nie mówić, że to w ramach czterdziestogodzinnego tygodnia pracy. Bo to oznaczałoby, że w przypadku trzydniówki gdzieś w połowie zabawy nauczyciel skończył swoje obowiązki, a już na pewno po powrocie z wycieczki nie mógłby wrócić do szkoły w tym samym tygodniu, żeby poprowadzić zajęcia.

Miejsce pracy

Co jeszcze by się zmieniło? Należałoby nauczycielom stworzyć miejsca pracy w miejscu pracy. W końcu czas pracy powinni spędzić w szkole. Jak to by miało wyglądać? Możliwe, że Przemysław Czarnek ma plan, ma jakieś ukryte fundusze na wybudowanie takich szkół, w których wszyscy nauczyciele znajdą wygodne stanowiska.

Polecamy:

Nieprzemyślane zlikwidowanie Karty Nauczyciela miałoby pewnie jeszcze inne konsekwencje, których na razie sobie nie uświadamiamy. Ale może niedługo przyjdzie nam się z nimi zmierzyć. W końcu polska edukacja od pewnego czasu mnoży absurdy w tempie wydawałoby się wcześniej niespotykanym.

Czytaj też:

Michał Domagalski
Pisarz. Autor "Poza sezonem" (nominacja do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius oraz do Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny) oraz "za lasem/". Publicysta. Sporadycznie nauczyciel.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze