piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaLifestyleChaiKola wspiera walkę z homofobią. Duże sieci nie chcą jej pomóc

ChaiKola wspiera walkę z homofobią. Duże sieci nie chcą jej pomóc

Do piątku można składać wnioski o granty z programu Rainbow4.love, stworzonego przez producenta popularnego napoju ChaiKola oraz Kampanię Przeciwko Homofobii. Jak zdradza nam pomysłodawca akcji Michał Borecki, chciałby aby pieniądze zostały przeznaczone na wsparcie mniejszych ośrodków, w których osoby nieheteronormantywne nie mogą otrzymać takiego wsparacia jak w dużych miastach.

Rainbow, napój z którego zysk wspiera Kampanię Przeciw Homofobii (fot. Wildgrass.pl)

Pomysł był prosty: stworzyć napój gazowany, nawiązać jego nazwą do kultury LGBT, a 50 groszy z każdej sprzedanej puszki przeznaczyć na Kampanię Przeciw Homofobii. Konkretnie na specjalnie powołany fundusz Rainbow4Love. W ten sposób udało się zebrać 55 tysięcy złotych. Po pieniądze jeszcze do piątku może zgłaszać się każdy, kto ma pomysł w jaki sposób mogą pomóc społeczności LGBTQ. Marzeniem pomysłodawcy akcji, Michała Boreckiego, jest aby pieniądze popłynęły do mniejszych miejscowości i zostały tam wydane np. na pomoc psychologiczną, ale jak sam deklaruje, wszystko zależy od tego jakie propozycje zostaną przedstawione przez osoby, które zechcą wziąć udział w akcji.

Niech gadają!

Borecki przekonuje, że od kiedy ChaiKola znalazła się na rynku, to preferuje właśnie udział w akcjach, które realnie mogą komuś pomóc niż wydawanie pieniędzy na ulotki czy reklamę wielkopowierzchniową. Przez ostatnią dekadę twórcy „polskiej coli” współpracowali m.in. z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, festiwalem filmów dokumentalnych Watch Docs czy stowarzyszeniem Lambda. Zapytany, czy nie boi się oskarżeń o koniunkturalizm Borecki odpowiada, że każdy ma do nich prawo, ale na końcu liczy się efekt. Jeśli więc, biznes będzie się odważnie angażować w nagłaśnianie ważnych problemów, to te przestaną być przezroczyste, a kolejne osoby będą mogły się z nimi oswoić.

Decyzja o wsparciu osób LGBTQ+ zapadła latem 2020 roku, po zatrzymaniu aktywistki Margot przez policję i serii protestów, w ramach których posągi znanych Polaków były upiększane tęczowymi flagami. Temat był wówczas naprawdę nośny, ale pomysłu nie dało się zrealizować szybko. Branża spożywcza rządzi się swoimi prawami, a na produkcję, dystrybucję i promocję napoju potrzebny był kolejny rok.

– Myślałem o tym, że produkt spożywczy to coś, co trudno zdissować. Bojkotu zupełnie się nie obawialiśmy. Ci którzy mieli przestać pić nasze napoje, zrobili to już po pierwszych współpracach z KPH czy Lambdą. Wylewanie napoju – choć na pewno podszyte hejtem – ostatecznie pomogłoby akcję rozpropagować, a taki był przecież nasz cel – mówi Borecki.

– Myślałem o tym, że produkt spożywczy to coś, co trudno zdissować. Bojkotu zupełnie się nie obawialiśmy. Ci którzy mieli przestać pić nasze napoje, zrobili to już po pierwszych współpracach z KPH czy Lambdą. Wylewanie napoju – choć na pewno podszyte hejtem – ostatecznie pomogłoby akcję rozpropagować, a taki był przecież nasz cel. To ostatnie zdanie ewidentnie nawiązuje do słynnego wylewania piwa Ciechan, którego producent – Marek Jakubiak – okazał się być narodowcem. Jak sam później przyznawał, bojkot przyniósł mu rozgłos i pozwolił zarobić. Podobnie było zresztą z akcją palenia książek Olgi Tokarczuk, po której powstała znacznie silniejsza kontrakcja, polegająca na masowym kupowaniu dzieł noblistki.

Rainbow. Nie we wszystkich sklepach

Problemem okazała się dystrybucja. Mówiąc wprost: duże sieci handlowe niechętnie patrzyły na „tęczowy” napój na swoich półkach sklepowych. Pierwszą trudność sprawia nasycenie rynku i fakt, że aby cokolwiek znalazło się w popularnej sieciówce, to inny produkt musi z niej wylecieć. Ale zupełnie czym innym była dyrektorska ostrożność, która kazała unikać politycznych tematów jak ognia.  Borecki trochę tego nie rozumie. Na Zachodzie duży biznes nie ma najmniejszego problemu żeby wspierać stowarzyszenia LGBT, a w USA i w Wielkiej Brytanii dotyczy to także branży spożywczej. Ponadto, byłaby to dodatkowa reklama dla takich sklepów. Mogłyby pokazywać, że gdy inni się bali wstawiać napój na swoje półki sklepowe, te chętnie to robiły i wspierały całą akcję.

Jako przykład tego, w jaki sposób duże firmy mogą angażować się w teoretycznie kontrowersyjne tematy Borecki podał Coca-Colę i akcję, którą ta przeprowadziła w Brazylii. Ponieważ w tamtejszej odmianie portugalskiego zwrot „Ta cola jest fantą” oznacza osobę LGBTQ, producent napoju postanowił pomieszać etykiety z zawartościami. Tym samym w losowo wybranych puszkach na terenie kraju do puszek od Coli wlano Fantę. Zwracano w ten sposób uwagę na to, że pierwsze wrażenie i ocenianie kogoś po okładce (czy w tym wypadku po nadrukowanej etykiecie) może być mylące.

Produkujący napój Rainbow Wildgrass nie może sobie pozwolić na taki rozmach. Warto jednak odnotować, że w naszej nadwiślańskiej skali robi coś zupełnie rewolucyjnego.

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze