wtorek, 18 czerwca, 2024
Strona głównaPolitykaAfryka znowu bojkotuje Putina

Afryka znowu bojkotuje Putina

Pod koniec maja kameruńska federacja odmówiła gry z reprezentacją Rosji w piłce nożnej, co oburzyło jednego z rosyjskich parlamentarzystów, a tym razem przywódcy Egiptu i Ugandy ogłosili, że nie złożą wizyty w Rosji.

Dlaczego obaj politycy tak postąpili? Zaskoczyli bez wątpienia swoją decyzją Władimira Putina, nie chcą bowiem się z nim spotkać, a ich zachowanie intryguje. Ci przywódcy mają w planach uczestnictwo w misji pokojowej z udziałem polityków rządzących w państwach afrykańskich jako mediatorzy. Tak czy inaczej niechęć do spotkania się z Putinem teraz, wyrażona przez dwóch prezydentów z Czarnego Lądu, to kolejny policzek dla Kremla.

Przywódca Egiptu Abdul-Fattah Khalil al-Sisi i prezydent Ugandy Yoweri Museveni nie przybędą do Rosji na spotkanie z Władimirem Putinem, a informację przekazuje oficjalnie „The Moscow Times”. Rosyjska prasa powołała się na „Daily Monitor” i agencję TASS. 

Co ciekawe, ugandyjski przywódca pierwotnie miał w planach podróż do Petersburga, gdzie odbywa się Międzynarodowe Forum Ekonomicznego (SPEF) pod przewodnictwem Rosji, ale 7 czerwca zachorował na COVID-19 i przebywa w izolacji. Do Rosji udał się „przedstawiciel do zadań specjalnych”, były premier Ruhakana Rugunda.

Podczas tego wydarzenia mają odbyć się panele poświęcone m.in. „dedolaryzacji” globalnej gospodarki, islamskiej bankowości i cyfrowej przyszłości. W forum wezmą udział przedstawiciele m.in. Chin, Indii, Serbii czy afgańskich Talibów, ale nie będzie nikogo z Kazachstanu, który oddala się od Rosji.

Także prezydent Brazylii Lula, który chciałby być mediatorem jeśli chodzi o wojnę na Ukrainie, odmówił przyjazdu. A na dodatek także państwa afrykańskie dystansują się wobec Rosji.

Symptomatyczny pretekst ugandyjskiego prezydenta?

Media w Ugandzie sugerują wręcz, że prezydent tego kraju znalazł pretekst, by nie spotkać się z Putinem. Okazuje się bowiem, że Yoweri Museveni wygłosił w czwartek- „przy zachowaniu dystansu 300 metrów” – mowę w sprawie budżetu przed parlamentem.

Przywódca Egiptu natomiast początkowo zamierzał udać się do Petersburga z wizytą, jednak koniec końców władze w Kairze obniżyły status delegacji. W Rosji ma być premier Mustafa Madbuli. To jednak znamienne, wskazuje na znaczące ochłodzenie w stosunkach rosyjsko-egipskich.

Idea misji pokojowej

Można domyślać się, że Władimira Putina na pewno nie cieszy to, że prezydenci Ugandy i Egiptu to współtwórcy misji pokojowej, która jest inicjatywą prezydentów sześciu krajów z Afryki. Putin bowiem wciąż dąży do tego, by zrealizować swoje imperialne plany.

Ale Afryka nie próżnuje. Wymowne, że dziś w Kijowie mają się odbyć spotkania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z przywódcami RPA, Komorów, Zambii, Senegalu i premiera Egiptu. Następnie afrykańscy politycy udadzą się do Moskwy lub Petersburga, by prowadzić rozmowy z Władimirem Putinem. A jednak, może także oni będą chcieli uświadomić rosyjskiemu satrapie, że kontynuacja bestialskiej inwazji na Ukrainę jest jego fatalnym błędem.

Delegacji przewodniczy prezydent RPA Cyril Ramaphosa. Portal Interia.pl podaje ciekawą informację: „Ramaphosa, prezydent Komorów Azali Assoumani oraz prezydent Zambii Hakainde Hichilema przeprowadzili rozmowy z Andrzejem Dudą w Warszawie”.

W Dumie złość na Kamerun

Przypomnijmy, że niedawno już pisaliśmy o tym, jak Afryka dystansuje się wobec Rosji w kontekście Kamerunu. Otóż pod koniec maja w Dumie Państwowej (rosyjski parlament – przyp. red.) było gorąco, a to dlatego że okazało się, iż reprezentacja Kamerunu nie zagra z Rosją.

Gdy kameruńska federacja zdecydowała się na tak stanowczy ruch, jeden z polityków w Rosji nie wytrzymał nerwowo. – Kamerun nie ma nawet pojęcia, gdzie jest Ukraina. To zasługa sił zachodnich – wściekał się Dmitrij Swiszcze, przewodniczący Komisji Kultury Fizycznej i Sportu w rosyjskiej Dumie.

Mecz Rosji z Kamerunem miał odbyć się 15 czerwca na moskiewskim stadionie Łużniki. Miał także niezbicie dowieść, że mimo przeważającej na Zachodzie narracji o izolowaniu Rosji na w zasadzie każdej płaszczyźnie, w tym także w sporcie, tamtejszy futbol ma się dobrze. Oczywiście taka narracja ze strony Rosji byłaby propagandowym działaniem.

„Pokazali nam d…”

W ostatniej chwili nas wykiwali i pokazali nam d… – wściekał się Dmitrij Swiszcze, który – jak podawał Radosław Nawrot z Interii, do tej pory pełnił różne funkcje związane ze sportem w Rosji i był to prominentny działacz: przewodniczący Komisji Kultury Fizycznej i Sportu w rosyjskiej Dumie, były członek władz rosyjskich federacji curlingu, snowboardu i narciarstwa, a także zastępca przewodniczącego Dumy.

Ten rozsierdzony polityk twierdzi, że odwołanie meczu dowodzi, iż Zachód naciska na Kamerun.

Mocne słowa

„Kamerun sam nie zdecydował. To kraj politycznie zależny od Zachodu” – uważa Swiszczewowi były piłkarz Władimir Ponomariew, przed laty brylujący w drużynie CSKA Moskwa. Wypowiada się tak: „jakiś tam Kamerun”, dodaje: – Nie pozwolą nam przenieść się do Azji, a w Europie będą z nas kpić. Jakiś tam Kamerun traktuje nas w ten sposób. Jesteśmy w potrzasku.

Jak widać, afrykańskie kraje zaczynają trzymać na dystans Rosję w różnych aspektach, to polityka, dyplomacja i sport. Czyli chyba możemy uznać, że określanie Rosji mianem pariasa, o co swego czasu pokusił się prezydent USA Joe Biden, nie było wielkim nadużyciem i nieprawdą.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze