poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaLifestyleWspółczesne niewolnictwo i rynek podróbek. Co mają ze sobą wspólnego?

Współczesne niewolnictwo i rynek podróbek. Co mają ze sobą wspólnego?

Wiele osób wybierających się na wakacje w egzotyczne kraje często przywozi ze sobą podrobione ubrania czy buty znanych marek kupione od lokalnych sprzedawców za grosze. Jednak tam, gdzie oszczędza się w pieniądzu, płaci się w czymś innym. Jeśli kupujesz podróbkę produktu znanej marki, jest bardzo duża szansa, że wyprodukował ci ją współczesny niewolnik.

Za każdą podróbką, którą kupujesz w sklepie, może stać czyjś prawdziwy dramat (fot. Flickr/Wikimedia)

Rynek podróbek. Kto uszył Versace za 10 dolarów?

„Wiele osób kupuje podróbki w poczuciu, że nie robi nic złego. Myślą: firma Nike może stracić kilka dolarów, jeśli nie kupię oryginalnej pary butów, ale oni i tak mają tyle pieniędzy. Nie zdają sobie sprawy, co tak naprawdę finansują poprzez kupowanie podróbek. Nie myślą o dzieciach tworzących te buty czy tę torebkę”, mówi dla portalu Free The Slaves Lella Bräuner ze szwedzkiej firmy DH Anticounterfeit.

Są dwa główne powiązania między niewolnictwem i podróbkami. Po pierwsze, warunki, które panują w fabrykach podróbek to czyste niewolnictwo lub warunki podobne do niewolnictwa. Normy pracy są znacznie przekraczające możliwości, pensje są głodowe, a ludzie potrafią być dosłownie przykuci do swoich miejsc pracy. Na porządku dziennym jest praca dzieci. Po drugie, sprzedaż podróbek jest nielegalna, ale dochodowa. Z uwagi na to często finansuje pośrednio inne gałęzie działalności przestępczej, takiej jak handel ludźmi.

Firmy, które produkują nielegalny towar, i tak znajdują się de facto na czarnym rynku. Tym bardziej nie będzie ich interesować opinia publiczna albo zagadnienia prawa pracy. Stąd o ile presja konsumentów zmusiła wiele wielkich firm do zatrudniania ludzi w fabrykach podwykonawców w możliwie dobrych warunkach, nie dotyczy to tych miejsc pracy, gdzie wytwarza się sprzedawane na bazarach czy ulicach podróbki.

Bräuner podkreśla też, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tych problemów, zarzucając firmom walczącym z podróbkami, że są samolubne i chciwe, próbują tylko chronić swoje zyski poprzez prawa własności intelektualnej. Obawiają się one, że występując o swoje prawa, narażą się na negatywne konsekwencje w opinii publicznej. Tymczasem według niej spółki powinny oświadczyć swoim konsumentom, że traktują problem rynku podróbek bardzo poważnie i robą wszystko, aby z nim walczyć.

Nie tylko odzież. Podróbki mogą zagrażać życiu

Londyńska prawniczka specjalizująca się w prawie własności intelektualnej, Mary Bagnall, opisuje dla agencji Associated Press prawdziwe sceny grozy – dzieci przykute do maszyn do szycia albo ludzi zamkniętych w podziemnych fabrykach w odległych zakątkach Chin – które charakteryzują przemysł tak lukratywny, a jednocześnie tak mało ryzykowny, że niektóre azjatyckie gangi wycofują się z handlu narkotykami, by przejść na rynek podróbek.

„Dzięki temu przestępczość zorganizowana zarabia więcej pieniędzy przy mniejszym ryzyku”, mówi Bagnall dla AP, opisując podrabianie towarów jako część ogromnej globalnej sieci przestępczości. „Trudno jest przekazać konsumentom, dlaczego nie jest to typowe przestępstwo bez ofiar”. Wśród podrabianych produktów są nie tylko ubrania, ale też części samochodowe, lekarstwa czy kosmetyki – korzystanie z nich może być po prostu śmiertelnie niebezpieczne dla użytkownika.

Składniki znalezione w podrobionych kosmetykach obejmują chemikalia, które mogą spowodować oszpecenie lub gorzej. Leki robione po taniości i poza regulacjami mogą powodować poważne problemy zdrowotne. Podrabiane części samochodowe mogą być przyczynami groźnych kolizji, a sprzęt elektroniczny może spowodować pożar albo eksplozję. „Konsumenci są prawdopodobnie mniej świadomi niebezpieczeństwa podróbek w odniesieniu do takich produktów”, stwierdza Bagnall.

Czytaj także:

Rynek handlu podróbkami był wart 461 miliardów dolarów w 2013 roku, około 2,5% całego światowego obrotu – ale w 2019 r. ta wartość wzrosła do 3,3%, jak wynika z raportów OECD. Znaczącą większość tych przedmiotów to odzież: 22% stanowią buty, 16% inne ubrania, 13% przedmioty skórzane (głównie torebki).

Znacząca większość wykrytych podróbek pochodzi z Chin (ponad 80%), ale sporo produkuje się też w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Turcji, Tajlandii i Indiach. Pieniądze z tego tytułu trafiają do grup przestępczości zorganizowanej i pomagają finansować terroryzm oraz handel narkotykami czy żywym towarem, a także wystawny styl życia współczesnych bossów. Jeśli zatem ktoś przywozi wam „ekskluzywne” podróbki znanych marek z tureckiej riwiery czy tajskich kurortów, zastanówcie się dwa razy, jaki był prawdziwy koszt ich produkcji.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze