poniedziałek, 15 kwietnia, 2024
Strona głównaKulturaTrueStory patronem medialnym Biennale Warszawa

TrueStory patronem medialnym Biennale Warszawa

Czy w TrueStory lubimy sztukę współczesną? Tak i nie. Lubimy, gdy jest konkretna i pozwala dostrzec nam realne problemy, z którymi możemy niedługo się mierzyć i nie znosimy jej, gdy używa języka niezrozumiałego dla 99 proc. społeczeństwa. Nowa wystawa prezentowana przez Biennale Warszawa ma szansę znaleźć się w tej pierwszej grupie.

II edycja Biennale Warszawa zatytułowana „Seeing Stones and Spaces Beyond the Valley / Widzące kamienie i przestrzenie poza Doliną” odbędzie się w warszawskich Domach Towarowych Wars Sawa Junior przy ul. Marszałkowskiej 104/122. Trwać będzie od 3 czerwca do 17 lipca 2022 r. Tytuł wystawy nawiązuje do motywu palantírów, czyli widzących kamieni z trylogii „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena. Palantir to jednocześnie nazwa firmy technologicznej, założonej w 2004 roku przez Petera Thiela, prawnika i inwestora, jednego z pierwszych ludzi dostrzegających potencjał Facebooka.

Wystawa ma poważne ambicje. Autorzy prezentowanych prac wzięli sobie za punkt honoru opowiedzieć o władzy, jaką w ostatnich latach zdobyli „czarodzieje” z Doliny Krzemowej. Big Tech dostarcza nam dziś nie tylko sprzęt, na którym pracujemy, Internet czy jego serwis, ale też transport, jedzenie i rozrywkę. Tym samym gromadzi o nas nieskończone ilości danych, które mogą być wykorzystane w różny sposób.

Co będzie można zobaczyć w Warszawie?

Wystawa składać się będzie, aż z dwudziestu pięciu prac, z których dziewięć powstało specjalnie na tę okoliczność. Warto przyjrzeć się biogramom niektórych twórców. Zapewniamy was, że choć nie wiemy jeszcze co dokładnie przygotowali, to spotkanie twórczości tak oryginalnych artystów gdzie indziej jest praktycznie niemożliwe. Na przykład taki Cyrus Clark to specjalista od technologii cyfrowych, który do tej pory pracował nad zapisywaniem danych w…DNA roślin (uważa, że to efektywniejsze i lepsze dla planety niż trzymanie ich na serwerach). Z kolei kolektyw Forensic Architecture od lat zajmuje się m.in. tworzeniem map dokumentujących izraelski kolonializm w Palestynie. Widać więc, że podczas tej edycji Biennale Warszawa spotkają się zarówno artyści, jak i aktywiści czy informatycy. Efekty takiej współpracy mogą być naprawdę zaskakujące.

Czytając o dokonaniach kolejnych twórców, których będzie można zobaczyć w ramach wystawy, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że prezentowane przez nich wizje przyszłości są raczej pesymistyczne i przypominają bardziej rzeczywistość z serialu „Black Mirror” niż świat, w którym chcielibyśmy żyć. Zapytaliśmy o to kuratora wystawy Bartosza Frąckowiaka.

Frąckowiak: Big Tech zachowuje się jak Hiszpanie w Meksyku

Nie tyle zależy nam na straszeniu, ile na postawieniu pytania o to, jakiej przyszłości chcemy – ripostuje Frąckowiak – Myśląc o czasach, które dopiero nadejdą, siłą rzeczy musimy zdobyć się na krytyczną refleksję o tym, co jest teraz, aby otworzyć naszą wyobraźnię na nowe. To jest bardzo ważne w kontekście sprawczości: rozwój świadomości tego, co kryje się w technologicznych czarnych skrzynkach i jakie są mechanizmy manipulacji nami, żeby z uwolnioną wyobraźnię skutecznie projektować przyszłość. Artyści, których zaprosiliśmy do udziału w wystawie, nie zgadzają się na kolonializm danych i zawłaszczanie naszej prywatności, namiętności, ciał, uzależnień, relacji społecznych przez państwo lub kapitał. Uważają, że podejście gigantów technologicznych przypomina to, które prezentowali Hiszpanie podbijający Amerykę. Myśleli oni, że ziemia, do której dotarli, nie należy do nikogo. Tymczasem była przecież domem dla ludności tubylczej. Podobnie jest z firmami, które gromadzą i korzystają z naszych danych, tak jakby te były wolnym i nieograniczonym surowcem – dodaje reżyser.

Praca Felixa Lenza „The Cleanroom Paradox” będzie do obejrzenia podczas wystawy (fot. Felix Lenz)

Przy okazji Frąckowiak zdradza nieco na temat prac prezentowanych na wystawie. Dowiedzieliśmy się, że wspomniane już „palantiry” Petera Thiela zainspirowały artystów do przyjrzenia się innym nazwom firm technologicznych zakładanych w Dolinie Krzemowej. Okazuje się, że wiele z nich czerpie inspiracje z tolkienowskiego uniwersum, tym samym ustawiając się po stronie „dobra”, w bardzo prostym czarno-białym świecie.

Prawdziwą burzę może jednak wywołać mapa Pegasusa, która zostanie opublikowana na wystawie. Przez ostatnich kilka lat co chwilę słyszeliśmy o kolejnych zainfekowanych telefonach dysydentów, dziennikarzy i polityków oraz o tym, jak państwa od Arabii Saudyjskiej i Jordanii, aż po Polskę i Hiszpanię wykorzystują nowe technologie do szpiegowania obywateli. Teraz będziemy mogli zobaczyć o jak dużej skali zjawiska mowa i czy faktycznie demokratyczne rządy prezentują pod tym względem wyższe standardy niż te autorytarne. Warto przy okazji przypomnieć, że sejmowa komisja mająca zbadać sprawę inwigilacji Pegasusem ostatecznie nie powstała, głównie dlatego, że została „przykryta” przez zalew wiadomości o walczącej z Rosjanami Ukrainie.

Saudyjski aktywista trzyma telefony, na których wykryto Pegasusa (fot. Forensic Architecture)

Ciekawe mogą też okazać się prace, które prezentują namacalną strukturę Internetu. Mowa o tysiącach  kilometrów kabli i wytwarzających chore ilości prądu serwerowniach. Twórcy wystawy obiecują, że jednym i drugim będzie można się przyjrzeć.

Frąckowiak zapewnia nas, że cała wystawa jest bardzo atrakcyjna i wkręcająca. Mimo że wiele w niej krytycznych wątków, to chciałby, żeby wychodzący z niej widzowie mieli poczucie nadziei. Obok prac dokumentujących to, jak Big Tech depcze naszą prywatność, są takie, które prezentują internet przyszłości (tzw. Web 3.0), a więc bardziej demokratyczny i niezależny od pieniędzy wielkich korporacji.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze