niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaPieniądzeTak, pieniądze dla górników się znajdą

Tak, pieniądze dla górników się znajdą

Nie będziemy nawet udawać zaskoczonych. Rząd dogadał się z górnikami z Polskiej Grupy Górniczej i zaakceptował podwyżki. Wszystko dlatego, że górnicy znaleźli niezwykle skuteczny bat na warszawskich oficjeli. To groźba wstrzymania dostaw węgla do elektrowni. Szantaż skuteczny szczególnie w sezonie grzewczym.

Nie brakuje głosów, że górnikom bardziej niż na przetrwaniu węglowego biznesu, zależy na uratowaniu specyficznego stylu życia (fot.Pixabay)

Górnicy wywalczyli podwyżkę wynagrodzenia do średniego poziomu 8200 złotych brutto (startowali z 7829) oraz jednorazową wypłatę za weekendy przepracowane w zeszłym roku (średnio 1500-1600 złotych) – czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej. Dodatkowo nowa pensja będzie rosła systematycznie zgodnie z umową społeczną (w tym roku to około 4 proc. wzwyż). Górnicy uważają jednak, że przy obecnym poziomie inflacji taki wzrost nie rekompensuje im strat poniesionych przez drożyznę, dlatego będą renegocjować.

Nie trzeba uważnie śledzić polskiej sceny politycznej, żeby wiedzieć, że konflikty między górnikami a rządem to nasz chleb powszedni. Sytuacja tej grupy zawodowej jest o tyle trudna, że mowa o zawodzie, który wkrótce odejdzie do przeszłości. Okazuje się jednak, że górnikom – nawet jeśli dostają solidne zasiłki na czas przekwalifikowania się – taki los bardzo się nie uśmiecha. Dlatego wykorzystują lewar negocjacyjny, który mają w ręku każdej zimy. Jeśli państwo nie zgodzi się na ich warunki, to wstrzymają dostawy węgla do elektrowni. A to oznacza murowaną katastrofę.

Ostatnia taka blokada miała miejsce zaraz przed świętami bożego narodzenia. Zablokowane zostały wyjazdy w pobliżu kopalń Piast w Bieruniu i Ziemowit w Lędzinach. Następnie zablokowano także wyjazdy kolejowe z katowickiej kopalni Staszic-Wujek, mysłowickiej Mysłowice-Wesoła oraz z kopalni Sośnica w Gliwicach i ruchu Halemba w Rudzie Śląskiej. Każda taka blokada mocno pogłębia problemy polskiej energetyki. Węgiel i tak dociera do elektrowni wolno ze względu na remonty szyn czy niskie możliwości wywozowe samych kopalni.

Pozycja negocjacyjna rządu w takich sporach jest niska. Tym razem rząd coś tam tupnął, coś tam mrunknął, opóźnił negocjacje, ale ostatecznie zgodził się na wszystkie żądania górników. Niespodziewanym sojusznikiem Ślązaków okazał się drogi gaz, który obecnie osiąga takie ceny, że nie zastąpi „czarnego złota”.

Jak długo jeszcze?

Pytanie o to, jak długo jeszcze będziemy tkwić w takim pacie, jest zasadne, ale trudno na nie odpowiedzieć. Górnicy będą mogli podnosić swoje żądania dopóki, dopóty nie otrzymamy energii z innych źródeł. Budowa jednej elektrowni atomowej na Pomorzu problemu nie rozwiąże.

Twory takie jak Polska Grupa Górnicza będą nas w najbliższych latach bardzo drogo kosztować. Światowa tendencja odchodzenia od węgla na rzecz energii z OZE sprawia, że w węgiel nikt nie będzie chciał inwestować, a notowania spółek górniczych świecą się na czerwono. Tymczasem mowa o biznesie, do którego cały czas musimy dokładać, jeśli nie chcemy zamarznąć. Energia zaczyna kosztować tyle, ile jesteśmy w stanie za nią zapłacić.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze