czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaPrawnicy: Turcja może odpowiadać za ludobójstwo jazydów z 2014 r.

Prawnicy: Turcja może odpowiadać za ludobójstwo jazydów z 2014 r.

Pamiętacie jeszcze, jak w 2014 r. nagłówki gazet i portali na świecie obiegła nazwa "jazydzi"? Ta tajemnicza grupa religijna żyjąca na obszarach Syrii i Iraku stawała się właśnie ofiarą brutalnego ludobójstwa przeprowadzanego przez fanatyków z Państwa Islamskiego. Według zaś nowego, 278-stronicowego raportu, częściową odpowiedzialność za te zbrodnie można także przypisać Turcji.

Obóz dla jazydzkich uchodźców w górach Sindżar w północnym Iraku. Wielu z nich nigdy nie wróciło do swoich domów po pogromach urządzanych przez Państwo Islamskie.

Jazydzi. Mniejszość prześladowana przez Państwo Islamskie… i Turcję

Kim są jazydzi? To wyznawcy monoteistycznej religii, która łączy w sobie elementy zaratusztrianizmu, chrześcijaństwa i szyickiego islamu, zamieszkujący tereny współczesnej Syrii i Iraku. Chociaż mają pochodzenie kurdyjskie, część z nich uważa się za osobny naród. Z uwagi na swoją odrębność ta grupa była notorycznie prześladowana w historii nowoczesnego Iraku.

Jednak największy dramat dotknął jazydów w 2014 r., kiedy zamieszkiwane przez nich ziemie zostały zajęte przez bojowników Państwa Islamskiego (ISIS). Kilkanaście tysięcy osób zostało wymordowanych, kobiety i dzieci zostały zniewolone, a setki tysięcy jazdyów zmuszono do ucieczki albo w górskie odludzia, albo do okolicznych krajów.

Ta część z nich, która dotarła do Turcji, została zimno przyjęta, a Turkowie starali się jak najszybciej wyrzucić ich z powrotem do Iraku, gdzie mimo rozbicia „państwowych” struktur ISIS nadal pozostało wielu zwolenników tej organizacji.

Obecnie grupa prawników, zgrupowanych pod nazwą Yazidi Justice Committee (YJC), twierdzi, że Turcja powinna stanąć przed międzynarodowym trybunałem sprawiedliwości za współudział w aktach ludobójstwa na jazydach, a Syria i Irak nie wywiązały się z obowiązku zapobiegania mordom. Te dwa ostatnie państwa pomińmy, bo w 2014 r. były to w zasadzie państwa upadłe, nie wykonujące swojej jurysdykcji na całym swoim obszarze. W Syrii zresztą było wówczas co najmniej kilka ośrodków uważających się za legalną reprezentacją kraju.

Prawnicy z YJC twierdzą, że istnieje w prawie międzynarodowym odpowiedzialność państw za ludobójstwa dokonywane na ich terytoriach, nawet jeśli dokonuje je strona trzecia, taka jak Państwo Islamskie. Można też dochodzić sprawiedliwości w przypadku zaniechania zapobiegania takich przestępstw na mocy konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, której Turcja jest stroną.

Terytoria kontrolowane przez Państwo Islamskie w czasie jego największych sukcesów na przełomie 2014 i 2015 r.

Turcja szkoliła bojowników ISIS i przepuszczała ich przez swoją granicę

W raporcie, który powstał po trzyletnim śledztwie badającym postępowanie 13 krajów, stwierdzono, że Irak, Syria i Turcja od 2013 r. nie wywiązywały się z obowiązku podjęcia rozsądnych kroków w celu zapobieżenia ludobójstwu. W przypadku Turcji prawnicy z YJC poszli dalej, oskarżając jej przywódców o współudział w masakrach poprzez niewystarczające zabezpieczenie swoich granic, co mogłoby powstrzymać swobodny przepływ bojowników Państwa Islamskiego, którzy licznie przybywali na jego tereny z Turcji.

Ponadto, wedle danych zawartych w raporcie, od kwietnia 2014 roku Turcja ignorowała handel ludźmi i zniewalanie jazydzkich kobiet i dzieci, a także pomagała w szkoleniu bojowników powiązanych z Państwem Islamskim. Tak się bowiem składała, że Turkowie i ISIS widzieli tego samego wroga w kurdyjskich organizacjach militarnych w Syrii i Iraku. Raport zarzuca, że Ankara wzmacniała w ten sposób sprawców ludobójstwa. „Tureccy urzędnicy wiedzieli i/lub celowo ignorowali dowody, że te osoby wykorzystają to szkolenie do popełnienia zakazanych czynów przeciwko jazydom”, napisano w raporcie.

Dodajmy jeszcze wątek o handlu ropą, który miał rzekomo toczyć się między Państwem Islamskim a Turcją. Podstawą ekonomii państwa bojowników w 2014 r. była sprzedaż ropy naftowej i produktów ropopochodnych. Były one szmuglowane do sąsiednich krajów przy pomocy ciężarówek i kupowane przez różne podmioty po cenach poniżej rynkowej. Jednak pomimo oskarżeń ze strony Rosji czy Izraela, nie znaleziono nigdy przekonujących dowodów na to, że Turcja kupowała ropę od ISIS w zorganizowany sposób. Dowiedziono za to, że część ropy od swoich wrogów kupował syryjski prezydent Baszir al-Asad.

Co będzie dalej z oskarżeniem wobec Turcji? Prawdopodobnie nic. Turcja i Irak nigdy nie uznały jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego z siedzibą w Hadze, natomiast Syria nie ratyfikowała ustanawiającego go traktatu. Możliwe byłoby powołanie trybunału ad hoc, takiego jak ten, który skazał sprawców ludobójstwa w Rwandzie, ale nic takiego i tak nie wydarzy się bez zgody zainteresowanych stron. Z kolei ISIS jako podmiot nie będący formalnie „prawdziwym” państwem nie może być ścigane na gruncie prawa międzynarodowego.

Turcja: nie mieliśmy nic wspólnego z ludobójstwem

A Turcja złapana za rękę nadal twierdzi, że to nie jej ręka. Ambasador Turcji w Wielkiej Brytanii, Ümit Yalçın, powiedział, że krytyka jest bezpodstawna i niesprawiedliwa. Stwierdził on, że Turcja począwszy od wczesnych lat konfliktu w Syrii odegrała kluczową rolę w ochronie syryjskich cywilów i mniejszości, w tym jazydów, przed atakami grup terrorystycznych.

Czytaj także:

„Turcja nie tylko otworzyła swoje drzwi i stała się bezpiecznym rajem dla milionów Syryjczyków i Jazydów, ale także zapewniła ochronę mieszkańcom regionu poprzez trzy operacje antyterrorystyczne w Syrii.”, opowiada ambasador. „Dzisiaj jazydowie żyją spokojnie na obszarach, które są pod kontrolą legalnej syryjskiej opozycji w północno-zachodniej Syrii.”

Tak, na tych samych obszarach, które Turcja zajęła nielegalnie w sąsiednim suwerennym kraju i z których bombarduje kurdyjskie wioski, pod kontrolą tej samej opozycji, z którą wedle bardzo wielu doniesień, ściśle współpracują grupy składające się z byłych członków Państwa Islamskiego.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze