czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaPolitykaKonferencja NATO: Szwecja i Finlandia oddalają się od Sojuszu

Konferencja NATO: Szwecja i Finlandia oddalają się od Sojuszu

Podczas wczorajszej konferencji NATO padło wiele pytań o dalszy udział Sojuszu w wojnie na Ukrainie oraz o dołączenie do NATO państw skandynawskich: Szwecji i Finlandii. Niestety, zabrakło konkretów. Ukraińcom ma wystarczyć to, że Niemcy stacjonują na Litwie, a Szwedzi i Finowie mogą w ogóle nie dostać się do Sojuszu w tym roku.

Konferencja z udziałem sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga nie zostawia złudzeń. Upłynie jeszcze wiele czasu nim Szwecja i Finlandia dołączą do NATO

Konferencja z udziałem sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga miała przygotować grunt pod szczyt Sojuszu, który odbędzie się wkrótce w Madrycie. Jeszcze pod koniec maja wydawało się, że to właśnie w ramach madryckiego spotkania Szwecja i Finlandia dołączą do struktur NATO. Dziś wiemy już, że tak się nie stanie. Wszystkiemu winna jest Turcja, która wykorzystuje aspiracje Skandynawów do własnych celów.

Turkom nie podoba się, jak dobrze prosperuje w Sztokholmie diaspora kurdyjska. Rząd Erdogana domaga się wydania Ankarze uciekinierów politycznych, czego oczywiście Szwedzi nie mogą zrobić. Pikanterii dodaje fakt, że niedawno szwedzki rząd ocalił się z wotum nieufności za pomocą jednego głosu. Należał on do posłanki kurdyjskiego pochodzenia.

Szwecja odpowiada, że Erdogan żąda niemożliwego, czyli złamania trójpodziału władzy i przejęcia przez rząd kompetencji, które posiadają sądy. Dlatego obecnie NATO wraz ze Szwecją i Finlandią zastanawiają się, co innego mogą zrobić, aby „udobruchać” Turków. Jens Stoltenberg kilkukrotnie podkreślał podczas swojego wystąpienia, że walcząca o niepodległość Partia Pracujących Kurdystanu jest w ramach sojuszu traktowana jako organizacja terrorystyczna. Dodał też, że obecny impas w negocjacjach może się przedłużyć. „Nie mogę powiedzieć, kiedy dokładnie Szwecja dołączy do NATO”, zdradził w rozmowie z dziennikarzami.

Konferencja NATO. Czy 10 proc. to dużo?

Najważniejszym tematem spotkania była pomoc NATO dla walczącej z Rosją Ukrainy. Zebrani na sali dziennikarze powtarzali zarzuty ukraińskiego rządu, mówiącego, że Niemcy nie przekazują nad Dniepr niezbędnej broni (a konkretnie, że przekazali 10 proc. tego co obiecali). Stoltenberg starał się odpierać te ataki, podkreślając, jak wiele zrobili zarówno Niemcy, jak i Sojusz od początku inwazji.

Sekretarz mówiąc o sukcesach NATO dodawał, że te nie zaczęły się wczoraj, a ukraińska armia jest dozbrajana i szkolona od 2014 roku. Polityk powiedział także, że Niemcy podwoiły swoją obecność na Litwie i w Rumunii, Wielka Brytania zwiększyła kontyngent w Estonii, a USA zwiększyło obecność w Europie o 30 proc. wysyłając na Stary Kontynent łącznie ponad 100 tys. żołnierzy.

Jednocześnie musimy podkreślić, że wypowiedzi te były mało konkretne. Stoltenberg chwalił się tym, co już osiągnięto pomijając plany Sojuszu na przyszłość, albo zadowalając się ogólnikami. Nie skrytykował żadnego państwa NATO za zbyt mały udział w pomocy Ukrainie, a na prośby od dziennikarzy o dokładne odpowiedzi mówił, że te padną dopiero w Madrycie.

Trudno jednak poważnie traktować takie podeście. W pewnym momencie sekretarzowi wymsknęło się jedno zdanie za dużo. Konkretnie chodzi o słowa mówiące, że „Sojusznicy zastanawiają się co jeszcze mogą zrobić dla Ukrainy” (dosłownie: „Other Allies are also considering what more they can do”). W sytuacji, w której rząd w Kijowie codziennie powtarza, że potrzebuje broni, brzmi to po prostu jak unik. Nie sposób również powiedzieć jak niemieccy żołnierze na Litwie mają pomóc w konflikcie toczonym setki kilometrów dalej.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze