sobota, 24 lutego, 2024
Strona głównaZdrowieOtyła blogerka żąda darmowych miejsc w samolocie. Hipokryzja?

Otyła blogerka żąda darmowych miejsc w samolocie. Hipokryzja?

Jae’lynn Chaney to amerykańska blogerka i podróżniczka, która wyróżnia się dużą otyłością. Ostatnio „New York Times” opisał sytuację, w której analizowana autorka złożyła petycję, domagając się od Federalnej Administracji Lotnictwa ochrony klientów o dużych rozmiarach. Według niej siedzenia w samolotach nie są dopasowane do osób otyłych. Nasuwa to pytanie, jak społeczeństwo powinno radzić sobie z tą chorobą.

Influencerka uważa, że siedzenia w samolotach nie są do niej dopasowane. Czy jednak naprawdę być powinny? / fot. Instagram

Petycja w Internecie

Zamieszczoną na stronie Change.org petycję podpisało ponad 6,5 tysiąca osób, z kolei media społecznościowe Chaney śledzi blisko 100 tysięcy osób. Kobieta wspomina o niemiłych dla niej sytuacjach. Podczas jednego z lotów zarówno ona, jak i jej narzeczony spotkali się z niechęcią ze strony pasażerów, którzy odmówili siadania obok nich. Miały także pojawiać się przypadki przykrych komentarzy, niekiedy nienawistnych.

Blogerka wspomniała również, iż podczas innej podróży zmuszono ją do zajęcia tylko jednego miejsca z nieruchomymi podłokietnikami, co skutkowało bólem i siniakami. Zdaniem Chaney osoby otyłe powinny mieć zapewnione więcej siedzeń za tę samą cenę, co osoby, które rzeczywiście wykupiły pojedyncze miejsce. Autorka wyjaśnia:

FAA musi wymagać od wszystkich linii lotniczych wdrożenia jasnej polityki dotyczącej wielkości klienta, w której priorytetem jest komfort i dobre samopoczucie wszystkich pasażerów. Polityka ta powinna zawierać jasne wytyczne dotyczące większych pasażerów, takie jak zapewnienie większych siedzeń, dłuższych pasów bezpieczeństwa i alternatywnych miejsc siedzących. Wszyscy pasażerowie plus size powinni mieć zapewnione dodatkowe wolne miejsce, nawet dwa lub trzy, w zależności od ich wzrostu, aby zaspokoić ich potrzeby i zapewnić im komfort podczas lotu.

Body positive – dobra idea czy lenistwo?

Całą sytuację można idealnie wpasować w nurt tak zwanego body positive. Hasło to od pewnego czasu pojawia się w kampaniach społecznych oraz reklamach znanych marek. Ogólnie nie jest to wcale nowa idea, ponieważ jej początki szacuje się na lata 60. XX wieku. W głównej mierze we wspomnianym ruchu chodzi o akceptowanie swojego ciała takim, jakie ono jest, czucie się dobrze i bycie wyrozumiałym dla wad innych.

Nie ulega wątpliwości, że taki ruch jawi się jako potrzebny, zwłaszcza gdy w czasopismach modowych czy programach lifestylowych dominują piękni i nienaturalni ludzie o nieskazitelnej cerze. Wyglądają jak rzeźby Fidiasza i w pewien sposób mają reprezentować kanon piękna, którego praktycznie tylko garstka jest w stanie dosięgnąć. Głównie przez stosowany makijaż czy komputerowy retusz. Wiele kobiet uważa się za nieatrakcyjne z powodu dodatkowych kilogramów czy blizn, choćby tych poporodowych. Z facetami jest nie lepiej, zwłaszcza jeśli otaczają ich osoby wyznające toksyczną męskość. Idea ta pomaga również w pójściu na siłownię czy zapozowania do odważnej sesji zdjęciowej bez zbędnego poczucia wstydu.

Świetnie zatem, że coś takiego jak body positive funkcjonuje, ponieważ każdy ma prawo czuć się dobrze z samym sobą. Jednakże – jak każdy tego rodzaju ruch – stwarza on możliwość pójścia w bardzo skrajnym kierunku. O ile osoba z piegami, szramami, kilkoma kilogramami więcej czy nietypowymi rysami twarzy może być po prostu zdrowa, a jej organizm może działać w sposób prawidłowy, o tyle nie możemy tak mówić o Chaney, gdyż wtedy najzwyczajniej w świecie ją krzywdzimy.

Nie chodzi rzecz jasna o wspomniane przez tę blogerkę sytuacje, kiedy ktoś wyzywa ją od „grubasów”, lecz o fakt bagatelizowania choroby i wyniszczania własnego organizmu. Propaguje także błędne przekonanie, że takiemu stanowi nie da się przeciwdziałać w żaden sposób. Prawda jest jednak taka, że owszem, można to zrobić – choć walka z otyłością jest zazwyczaj wielowątkowa i skomplikowana, to przy pomocy lekarzy, psychologów czy dietetyków, można odpowiednio zadbać o swoje zdrowie.

Otyłość bardzo mocno ingeruje w ludzką psychikę. W przypadku Chaney wmawianie sobie, że „jest się modelką plus size” albo że „pada się ofiarą fatfobii” oraz przekonanie o tym, że tak naprawdę nie krzywdzi się swego organizmu, jest wręcz destrukcyjne. Emocje i przekonania nie odgrywają tu tak naprawdę żadnej roli – otyłość to choroba i jest to stwierdzone medycznie.

Roszczeniowość Chaney jest niebezpieczna

Otyłość w większości przypadków wynika z nieumiarkowania w przyjmowanych posiłkach oraz małej aktywności fizycznej. Bardzo mocno na taki stan rzeczy wpływa również rodzaj pożywienia, które przyjmujemy. Jeszcze kilka lat temu za kraj, który posiada największe problemy z otyłością, uważano Stany Zjednoczone, ale dzisiaj już nawet państwa takie jak Włochy, Chorwacja, Malta czy choćby Polska także zmagają się z tym problemem. Istnieją cztery główne powody, dla których nasze społeczeństwo ma coraz większy problem z otyłością: złe nawyki żywieniowe, predyspozycje rodzinne, mała aktywność fizyczna oraz czynniki psychospołeczne (np. występowanie problemów w rodzinie).

Należy zwrócić uwagę na takie zjawiska jak fat studies, czyli kierunki niemające absolutnie nic wspólnego z dziedziną naukową, bazujące na emocjach i fanatycznej „ciałopozytywności”. Caitliń Jeffrey (Cat) Pausé to idealny przykład. Była ona wykładowcą na Uniwersytecie Massey w Nowej Zelandii, zajmując się społeczną akceptacją otyłości i feminizmem. Co więcej, kobieta ta przez cały okres swej działalności akademickiej popierała tezę, iż otyłość nie posiada negatywnego wpływu na zdrowie. Niestety rozczarowanie badaczki nastąpiło w 2022 roku, kiedy zmarła ona na skutek jej efektów ubocznych. Miała 42 lata.

Kanał Mówiąc Inaczej w kolaboracji z firmą Novo Nordisk oraz Polskim Towarzystwem Leczenia Otyłości stworzył film o stygmatyzacji otyłości. Autorka kanału, który teoretycznie miał przybliżać tajniki poprawnej polszczyzny, polecała widzom, aby stosowali „bezpieczne” zwroty. Jak zaznaczyła w jednym z komentarzy:

Chodzi jedynie o to, by otyłość kojarzyć przede wszystkim z chorobą, a nie problemem czy też skutkiem złego odżywiania. Skąd pomysł, że „otyłość” obraża?

Nie patrz na innych. Zacznij od siebie

Tak, jak wspomniałem, czyjeś emocje i przekonania w kwestii otyłości nie mają żadnego znaczenia – skraca ona życie. Ale nie chodzi tu bynajmniej tylko o same problemy z własnym dobrostanem i samopoczuciem. Patologicznie nadmierna waga może mocno zagrozić rozwojowi płodu, wpływa również negatywnie na członków rodziny i osoby bliskie. Wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy odcinek programu „Historie wielkiej wagi”. Zazwyczaj występuje tam identyczny schemat, w którym mąż/dziecko/brat/siostra sprawuje całodobową opiekę nad otyłym krewnym. Wyrzeka się tym samym niekiedy własnego życia zawodowego, uczuciowego czy hobby.

Jeśli chodzi o mnie, to sam też kiedyś zmagałem się może nie tyle z otyłością, ale nadwagą. Miałem dwie opcje: albo uznać, że tak po prostu jestem zbudowany, albo coś z tym zrobić. Wybrałem drugą opcję, opartą na ćwiczeniach, ograniczeniu alkoholu, przemyślanej diecie i regularnych spacerach. I schudłem 15 kilogramów. Oznacza to, że – przynajmniej w moim przypadku – pierwsza opcja bazowała na błędnych przekonaniach.

Czytaj także:

Sebastian Jadowski-Szreder
Sebastian Jadowski-Szrederhttps://www.jadowskiszreder.pl/
Youtuber i pisarz, twórca zbioru opowiadań "Incydenty Antoniego Zapałki", hobbystycznie zbieracz filmów i pasjonat horrorów, a także starych gier. Główną sferą jego zainteresowań jest popkultura z wyraźnym zaakcentowaniem elementów retro.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze