wtorek, 18 czerwca, 2024
Strona głównaLifestyleJackowski vs Jaworek. Oszustwo czy ostatnia deska ratunku?

Jackowski vs Jaworek. Oszustwo czy ostatnia deska ratunku?

Jak podał „Fakt”, firma detektywistyczna zatrudniona przez rodzinę ofiar zabójstwa w Borowcach zgłosiła się do Krzysztofa Jackowskiego. Wbrew temu, co podały nagłówki niektórych portali, policja nie współpracuje przy tej sprawie z rzekomym jasnowidzem. Ale sam fakt cyklicznego pojawiania się nazwiska tego gościa w kontekście spraw kryminalnych jest niepokojący.

Przed pisaniem tego artykułu miałem wizję, że to tak naprawdę ta sama osoba (fot. facebook/policja)

Jasnowidzenie przez wąchanie

W artykule „Faktu” czytamy, że wizjoner miał objawienie po tym, jak powąchał czapkę (nie podano, czyją, ale w domyśle – podejrzanego o zabicie trzech członków swojej rodziny Jacka Jaworka). Duch tego ostatniego zstąpił na jasnowidza i odnowił oblicze ziemi częstochowskiej, w elegancki sposób podając, że ciało znajduje się w Poraju. Krzysztof Jackowski bardzo żałuje, że mógł jedynie chwilę wąchać przepoconą czapkę innego, dorosłego faceta, bo kto wie, co jeszcze zdążyłby wymyślić na poczekaniu.

Jasnowidz powiedział „Faktowi”, że jego rewelacje należy traktować poważnie, bo ma wieloletnie doświadczenie we współpracy ze śledczymi. To akurat jest, niestety, prawda. Mimo że przepisy procedury nie przewidują możliwości konsultacji z siłami nadprzyrodzonymi w toku śledztwa, jest tajemnicą poliszynela, że część policjantów chętnie korzysta z usług Jackowskiego, w szczególności w sprawach dotyczących szeroko pojętych zaginięć. Zdarzało się też powoływanie go jako „biegłego ds. parapsychologii”.

Przy tej jakości porad – kto by za to płacił?

Popularniejsze jednak są jego próby zatrudnienia przez cierpiące rodziny i tu należy sobie postawić pytanie o granice tego przekrętu. Fundacja Itaka podała w 2011 r., że nie zna żadnej sprawy, w której informacje pozyskane przez jasnowidza przydałyby się do odnalezienia jakiejś osoby. Podobnie wypowiadali się w zbliżonym czasie rzecznicy policji. Jackowski prowadzi swoje przedsiębiorstwo jako „Usługi Parapsychologiczne Krzysztof Jackowski”, jako przedmiot działalności ma wpisane „pozostałą działalność usługową”, tak więc jego „usługi” to nie wolontariat.

Podobnie jak w większości swoich spraw, także w przypadku Jacka Jaworska wypowiedź jasnowidza jest właściwie niefalsyfikowalna. W Poraju znajdują się zalew oraz znaczące połacie lasu i konia z rzędem temu, kto postarałby się ją zweryfikować. Podobnie to wygląda w większości w spraw, w których dochodzi do takich konsultacji – naprawdę, nawet najbardziej nierozgarnięty policjant ze slapstickowej komedii mógłby wskazać, że ciało zaginionego znajduje się w lesie, w rzece albo też w kółku narysowanym na mapie, obejmującym pół Polski. Może chodzić o próbę zrzucenia z siebie odpowiedzialności – łatwiej jest przeforsować decyzję dotyczącą dalszego przebiegu śledztwa, jeśli stoją za nią siły nadprzyrodzone.

Rzecz jasna, Krzysztof Jackowski nigdy nie zgodzi się na weryfikację jego „umiejętności” w kontrolowanych warunkach przy zastosowaniu metody naukowej. Odmówił chociażby udziału w badaniu prowadzonym przez Fundację Randiego, specjalizującą się w demaskowaniu różnego rodzaju oszustów, stwierdziwszy, że jego daru nie można w ten sposób zmierzyć, a Fundacja nie jest bezstronna.

Może UOKIK się zainteresuje?

Jeśli jednak nie ma żadnego potwierdzenia, że przy zapłacie za „wizję” dochodzi do czegoś więcej, niż do konfabulacji, to czy takiej sprawy nie powinno zbadać się pod kątem nieuczciwej praktyki rynkowej? Przecież to w takim razie mogłaby być tak zwana praktyka rynkowa wprowadzająca w błąd. To trochę tak, jakby zapłacić detektywowi za śledzenie niewiernego małżonka, a ten nie wychodząc z biura spreparowałby dowody na korzyść jednej albo drugiej strony.

Polecamy:

W sprawie Jacka Jaworka z uwagi na jej medialność zaangażowane zostały prawdopodobnie bezprecedensowo duże siły, a mimo to nie doprowadziło to do żadnego sensownego rezultatu. Z tego powodu nie może dziwić, że rodzina zmarłych, przeżywająca poważną traumę, chwyta się ostatnich desek ratunku, jaką są prywatni detektywi z jasnowidzem na smyczy. Pieniądz nie śmierdzi, ale trudno sobie wyobrazić coś bardziej nieetycznego niż finansowe żerowanie na cierpieniu ludzi, którzy nie mają nic do stracenia.

Bartłomiej Król
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze