poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPolitykaDziennikarz PAP powiedział prawdę w sądzie, więc został zwolniony

Dziennikarz PAP powiedział prawdę w sądzie, więc został zwolniony

Dziennikarz PAP Robert Pietrzak powiedział prawdę w sądzie, więc został zwolniony (fot Linkedin)

Dziennikarz przekonuje, że PAP uzasadniła jego dyscyplinarne zwolnienie ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych. Zdaniem przełożonych Robert Pietrzak miał dopuścić się przestępstwa w postaci składania fałszywych zeznań przed Sądem Rejonowym w Warszawie pod koniec lutego.

Zeznania sprzeczne ze stanowiskiem PAP

Chodzi o sprawę, którą Polskiej Agencji Prasowej wytoczyła była pracowniczka gdańskiego oddziału, Anna Kisicka. Dziennikarka została zwolniona w grudniu 2020 roku za poinformowanie mailem swoich kolegów, że jej depesza dotycząca sądowego procesu o wystawę główną Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku nie została opublikowana. Kisicka uzyskała komentarz Pawła Machcewicza, byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, który był stroną sporu.

Jej depesza nie została opublikowana przez PAP, za to wkrótce w serwisie agencji pojawił się inny tekst, w którym znajdowało się jedynie stanowisko drugiej strony konfliktu. Chodzi o ówczesnego dyrektora muzeum Karola Nawrockiego, powołanego przez ministra Piotra Glińskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Kisicka została zwolniona, a Pietrzak zeznał, że powodem był właśnie mail do kolegów, w którym zwróciła uwagę, co PAP zrobił z depeszą ws. sporu o wystawę.

– Zarząd PAP uznał moje zeznania za fałszywe, gdyż ich treść jest sprzeczna z jego stanowiskiem prezentowanym w sporze sądowym – relacjonuje w rozmowie z press.pl Robert Pietrzak. Jak przekonuje, przed sądem pracy powiedział prawdę i gdyby został ponownie wezwany na świadka, powtórzyłby to samo. Dziennikarz, mimo 22 lat pracy w PAP, w tym jako kierownik czy koordynator oddziału, został zwolniony dyscyplinarnie w połowie marca. 

Robert Pietrzak zwolniony dyscyplinarnie z PAP. Idzie do sądu

Pietrzak złożył do Sądu Rejonowego w Warszawie pozew przeciwko byłemu pracodawcy. Domaga się uznania za bezskuteczne wypowiedzenia umowy o pracę, a także zapłaty odszkodowania. Jego zdaniem składanie zeznań zgodnych z prawdą, do czego jest się zobowiązanym pod rygorem karnym, nie może zostać uznane przez pracodawcę za naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych.

Press.pl rozmawiał także z Markiem Błońskim, przewodniczącym „Solidarności” w PAP i członkiem Rady Pracowników. – Jako „Solidarność” wyraziliśmy stanowczy sprzeciw w sprawie jego zwolnienia. W kategoriach etycznych ocena tej sprawy jest dla mnie jednoznaczna, czekamy na rozstrzygnięcia sądowe – podkreśla Błoński. – Nie ma wątpliwości co do prawdziwości zeznań złożonych w sądzie przez Roberta Pietrzaka – dodaje.

PAP nie komentuje sprawy

„Robert Pietrzak to solidny i uczciwy dziennikarz. Jeden z najbardziej solidnych i rzetelnych jakich znam. PAP popełnia błąd pozbywając się takiego pracownika” – pisze na Twitterze były dziennikarz gdańskich mediów, a obecnie Wirtualnej Polski, Rafał Mrowicki. 

„Od Roberta uczyłem się relacjonować procesy sądowe, zawsze pomógł, podpowiedział. Świetny dziennikarz. Dziś PAP wyrzuca go po 22 latach, bo zeznał w sądzie prawdę… niezgodną ze stanowiskiem zarządu. Mało tego, agencja chce go ścigać jak za przestępstwo!” – ocenia Maciej Bąk z Radia Zet. „To nic innego jak przymuszanie do składania fałszywych zeznań, a to są standardy rosyjskie. I kropka” – dodaje Bąk.

Polecamy:

PAP nie odpowiedziała na pytania w sprawie zwolnienia Pietrzaka. Z prośbą o wyjaśnienia do szefostwa Agencji obiecał zwrócić się poseł i były kandydat na urząd prezydenta Gdańska, Kacper Płażyński. „Jeśli prawdziwe są doniesienia medialne w tej sprawie to, w moim przekonaniu, mamy do czynienia z poważnym nadużyciem” – napisał na Twitterze.

***

To nie pierwsza i nie ostatnia tego typu sprawa w mediach publicznych. I kolejny dowód na to, że poza węglem i ropą, PiS musi jeszcze przestać importować z Rosji styl zarządzania instytucjami publicznymi.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze