czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaKulturaDzieci Neo #4: „I was almost a school shooter”

Dzieci Neo #4: „I was almost a school shooter”

Strzelaninę w Columbine High School z 20 kwietnia 1999 roku znałem między innymi z relacji świadków, dzienników i sieciowych zapisków sprawców oraz wielu subiektywnych narracji wokół sprawy, na jakie od lat natrafiałem w Internecie. „Columbine. Masakra w amerykańskim liceum” (wyd. Wydawnictwo Poznańskie, 2022) opublikowana w języku polskim kilkanaście lat po anglojęzycznej premierze otworzyła mi tę historię na nowo.

„Class of 1999”, Columbine High School, 1999 (źródło: bushwickbill, Reddit)

The cult of Columbine

Temat masakry w Columbine został mi wetknięty po raz pierwszy w formie sensacyjnej ciekawostki. Dekadę temu miałem piętnaście lat, w środku wakacji przed ostatnią klasą gimnazjum pociłem się przy komputerowym biurku, na portalu obrazkowym przeglądałem którąś z tych kliszowych „kompilacji wstrząsających zdjęć”. Byli tam ludzie, którym podnosiły się włosy, bo zaraz miał porazić ich piorun, John Lennon podpisujący autograf Markowi Chapmanowi, czy wypełzająca z sedesu dwumetrowa anakonda.

Fotografią, przy której zatrzymałem się na dłużej, był kadr z dzieciakami wypełniającymi rzędy trybun szkolnej sali gimnastycznej. W lewym górnym rogu siedziało czterech gości, którzy układali ręce tak, jakby trzymali w nich spluwy. Jakiś czas po zrobieniu zdjęcia, dwóch z nich zamordowało dwanaścioro szkolnych koleżanek i kolegów oraz nauczyciela.

Twarze nastoletnich zabójców widziałem później w przeróżnych, niejednoznacznych kontekstach: pojawiali się w ramach tradycyjnych, historycznych narracji w programach formatu true-crime – byli na fotografiach obok ofiar i nagraniach z monitoringu. Na lekcji religii w gimnazjum pokazano nam ich jako diabłów, przy okazji opowieści o rzekomym męczeństwie jednej z ofiar (w oparciu o książkę „Powiedziała: „yes!” – Nieoczekiwane męczeństwo Cassie Bernall”, Misty Bernall, przeł. Magdalena Rusiecka wyd. eSPe, Kraków 2003). Wreszcie na dwóch sprawców masakry w Columbine wielokrotnie napotykałem się na portalu Tumblr, którego społeczność nierzadko wystawiała im osobliwą laurkę – przedstawiając ich jako wyrzutków i ofiary systemu.

Słowa „The Kids Aren’t Allright” The Offspring, ze zdjęciami sprawców masakry w Columbine, maj 2015 (źródło: jumbie-ist-meine-liebe, Tumblr)

„Dziewczyna o blond włosach wydaje z siebie krzyk”.

„Columbine. Masakra w amerykańskim liceum”, autorstwa Dave’a Cullena w tłumaczeniu Adriana Stachowskiego, wydana nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, historię Columbine opowiada inaczej – na bok odkłada sensację, obecne w wielu opracowaniach kuriozalne charakterystyki młodzieży schyłku XX wieku (na czele z jej podatnością na wpływ gier komputerowych i przynależnością do subkultur), czy wtłaczane w sprawę społeczne problemy Ameryki, jak jej system szkolnictwa i pełną przemocy popkulturę.

Książka Cullena, będąca efektem dziesięcioletniej pracy autora nad przytłaczającą ilością źródeł dotyczących sprawy, między innymi policyjnych raportów czy zeznań świadków, do wydarzeń z Columbine podchodzi z wrażliwością, nie stroniąc od trudnych szczegółów:

„Jest zdjęcie. Dziewczyna o blond włosach wydaje z siebie krzyk. Głowę ma odchyloną do tyłu, przytrzymuje ją rękoma, ściska skromnie dłońmi, wbijając palce we włosy. Jej usta są szeroko otwarte, oczy – ciasno zamknięte. Stała się symbolem Columbine. To był często widziany obrazek we wtorkowe popołudnie w Clement Park. Ten schemat powtarzał się na wielu fotografiach – dziewczyny i chłopaki, dorośli i dzieci, wszyscy się czegoś trzymali: ręki, kolana, głowy. Kogoś innego”.

Wydarzenia w książce przeplatają się. Obok relacji po tragedii pojawiają się poprzedzające ją zapiski sprawców (oboje prowadzili dzienniki) oraz wielostronicowe opisy samej zbrodni ­– surowe fakty. Autor opatrzył je prawie dwiema setkami przypisów i dziesiątkami źródeł oraz, jak pisze w posłowiu, prawie dziesięcioletnią pracę nad tekstem obkupił olbrzymią pracą emocjonalną.

Dzięki immersyjności „Columbine” naprawdę w tę pracę wierzę – choć, kiedy będąc jeszcze w trakcie lektury książki napisałem o niej na swojej stronie, pojawiły się dwa głosy sprzeciwu, wytykające Cullenowi nierzetelność oraz sugestia, że „lepiej tę książkę przegapić”.

„I was almost a school shooter”

„Columbine. Masakra w amerykańskim liceum” uwrażliwiła mnie na nowo na temat bezsensownej przemocy – tej w szkołach Stanów Zjednoczonych, powracający przy okazji każdej kolejnej (nierzadko przez Columbine zainspirowanej) strzelaniny oraz ten, z którym zmagania toczą tysiące osób każdego dnia, także w Polsce – poczucia odrzucenia, napastowania czy powracającego pragnienia zemsty.

Do znanych z sieci materiałów dotyczących Columbine nie wracałem – odświeżyłem sobie za to między innymi wyznania matki jednego z zamachowców oraz przywracającą nadzieję, poruszającą przemowę niedoszłego szkolnego mordercy – Aarona Starka.

I Was Almost A School Shooter | Aaron Stark | TEDxBoulder, 2018 (źródło: TEDx Talks, YouTube)

1999 – 2022

W „Over the Edge” Jonathana Kaplana z 1979 roku (ekranowym debiucie Matta Dillona i jednym z ulubionych filmów Kurta Cobaina) nieletnia szajka z fikcyjnej społeczności gdzieś na przedmieściach Denver w Colorado szuka dla siebie miejsca. Błąka się, imprezuje, a w finale przejmuje kontrolę nad okolicą, demolując wszystko, co stanie jej na drodze – na czele ze szkołą.

Pamiętam, kiedy mając piętnaście lat ekscytowałem się tym filmem, podobnie jak kilkoro moich znajomych; ściągnęliśmy go z Torrentów.

Pamiętam też moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia Erica Harrisa i Dylana Klebolda – dwóch nastolatków, z których rąk 20 kwietnia 1999 roku zginęli Cassie Bernall, Steven Curnow, Corey DePooter, Kelly Fleming, Matthew Kechter, Daniel Mauser, Daniel Rohrbough, William Sanders, Rachel Scott, Isaiah Shoels, John Tomlin, Lauren Townsend i Kyle Velasquez.

Pamiętam, jak wielokrotnie pochylałem się nad tą historią, próbując zrozumieć jej potworność oraz te wszystkie momenty, kiedy w wieku piętnastu, siedemnastu czy dziewiętnastu lat zamiast usystematyzowanych informacji o strzelaninie w Columbine odnajdywałem albo fan-arty, albo proreligijną nieprawdę.

Czytaj także:

Książki „Columbine. Masakra w amerykańskim liceum” długo nie zapomnę, bo nie dość, że pomogła mi uporządkować sobie tę tragedię, to przypomniała mi o tych wszystkich razach, kiedy konfrontowałem się z nią w przeszłości.

Odezwałem się do jednej z dwóch osób, która wytknęła nierzetelność „Columbine. Masakra w amerykańskim liceum” – prosiłem o kontakt i źródła. Nie odpisała. U drugiej, na zdjęciu profilowym widniał napis „Natural Selection” – taki sam, jaki znajdował się na koszulce Erica Harrisa w dniu masakry.

„Columbine. Masakra w amerykańskim liceum”, Dave Cullen, tłum. Adrian Stachowski., wyd. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022

Polecamy:

Jacek Paśnikhttps://www.facebook.com/DzieciNeostrady/
Pisze i potyka się o płyty chodnikowe na blokowiskach. Publikował m.in. w "Popmodernie", "Stonerze Polskim", "Wizjach". Prowadzi stronę "Dzieci Neo". W 2022 roku nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się jego debiutancka książka "Dzieci".
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze