piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaKultura"Do Ukrainy" czy "na Ukrainę". O zmianach, które burzą ład

„Do Ukrainy” czy „na Ukrainę”. O zmianach, które burzą ład

Rada Języka Polskiego działająca przy Polskiej Akademii Nauk wydała opinię, w której zaleca posługiwanie się konstruktem "w Ukrainie", a nie "na Ukrainie". Mimo tego, że językoznawcy wskazali, że obie formy są poprawne, a dotychczasowe zwyczaje należy uszanować, wiele osób zachowuje się tak, jak gdyby właśnie nastał orwellowski totalitaryzm. Dlaczego tak się dzieje?

Do Ukrainy czy na Ukrainę? Performatywność języka

Język kształtuje rzeczywistość. Chyba nic nie dowodzi tego lepiej niż prowadzony od lat spór o feminatywy, czyli żeńskie formy gramatyczne zawodów i funkcji. Wiele osób wprowadza do swojej codzienności słowa takie jak psycholożka, dyrektorka czy architektka, próbując przeciwdziałać dominującej tendencji używania rodzaju męskiego – szczególnie w kontekście zawodów, które kojarzą się z sukcesem i prestiżem lub są zdominowane przez mężczyzn.

Wszyscy przecież przyzwyczailiśmy się do mówienia nauczycielka, kucharka czy sprzątaczka, ale już prezeska czy pilotka u wielu zwolenników konserwatywnego podejścia do języka budzi grymas niezadowolenia.

Nie ulega jednak wątpliwości, że język podlega nieustannym ewolucjom i przekształceniom – można powiedzieć, że jest to znak naszego rozwoju jako cywilizacji. Bardzo wyraźnie w debacie publicznej zaznaczył się spór na temat użycia przyimków w kontekście nazwy Ukraina. Choć dyskusja o tym, czy jeździmy na Ukrainę czy do Ukrainy jest dużo starsza, to po rosyjskiej inwazji coraz częściej spotykamy się z tą drugą formą.

Używanie przyimków do i w jest symbolicznym wsparciem i swego rodzaju deklaracją, że w naszych oczach Ukraina to państwo niepodległe i suwerenne. Jednak przeciwnicy takiego stanowiska argumentują, że mówienie na Ukrainie czy na Ukrainę nie ma przecież na celu umniejszania czy obrażania sąsiedniego państwa i jego mieszkańców, a wynika z naszej językowej tradycji – a tej powinniśmy pozostać wierni. Bardzo stanowczo po tej stronie dyskusji opowiedział się profesor Jan Miodek:

– Odwieczna tradycja jest taka, że jeździmy do Urugwaju, do Paragwaju, do Argentyny, do Niemiec, do Portugalii, do Francji i do Hiszpanii. Ale od wieków jeździmy na Węgry, na Litwę, na Łotwę, na Białoruś i na Ukrainę – i to jest znakiem tylko tych odwiecznych relacji między nami.

Rada Języka Polskiego: „w Ukrainie” lepsze, „na Ukrainie” też dobre

Profesor Miodek jest członkiem Rady Języka Polskiego – instytucji opiniodawczo-doradczej działającej przy Polskiej Akademii Nauk. Zapewne twardym orzechem do zgryzienia musi być dla profesora oficjalna opinia Rady, w której wyraża ona stanowisko odmienne od jego własnego:

„(…) choć oba typy połączeń (zarówno do Ukrainy / w Ukrainie, jak i na Ukrainę / na Ukrainie) są poprawne, to zachęcamy, by posługiwać się (szczególnie w tekstach oficjalnych) konstrukcjami pierwszego typu.”

W opinii znajduje się również prośba o uszanowanie zwyczajów językowych tych z nas, którzy niechętnie podchodzą do nowych form i zaznacza, że zmiany językowe zachodzą powoli – nie tylko w polszczyźnie.

Skąd więc wzięło się nasze przywiązanie do używania przyimka na w kontekście Ukrainy? Nie jest to twarda reguła gramatyczna – wynika wyłącznie ze zwyczaju językowego. Na samej stronie Rady Języka Polskiego czytamy, że forma ta jest pozostałością po czasach, w których Ukraina nie była samodzielnym państwem.

Dowiadujemy się również, że wyrażenia do Ukrainy i w Ukrainie mają swoje umotywowanie historyczne (było stosowane w XIX wieku) i systemowe (zgodnie z regułą gramatyczną, że przyimki do i w łączą się z nazwami terytoriów samodzielnych). My już jednak kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym, że forma w Ukrainie zaczyna stawać się coraz popularniejsza.

Czytaj także:

Mnie pozostaje skwitować zachowanie tak zwanych purystów językowych wzruszeniem ramion i przytoczyć dobrze nam wszystkim znany fragment piosenki, który jak dotąd nikomu nie wadził:

Wiele dziewcząt jest na świecie

Lecz najwięcej w Ukrainie

Tam me serce pozostało

Przy kochanej mej dziewczynie

(z piosenki Hej sokoły)
Paulina Małańczuk
Czujna (nie mylić z czuła) obserwatorka kultury.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze