sobota, 24 lutego, 2024
Strona głównaZdrowieChiny: 25 mln ludzi w lockdownie w Szanghaju

Chiny: 25 mln ludzi w lockdownie w Szanghaju

Władze chińskie rozszerzyły lockdown Szanghaju, obejmując nim wszystkich (!!!) spośród 25 milionów mieszkańców, po tym jak na skutek tamtejszej ekspansji wariantu omikron ponownie wzrosła liczba przypadków zakażenia koronawirusem. Początkowo wprowadzono oddzielne środki dla różnych części aglomeracji, ale obecnie całe miasto jest objęte bezterminowymi restrykcjami.

Lotnisko w Chinach podczas totalnego lockdownu w 2021 r. (Fot. Unsplash)

Lockdown w Chinach. 13 tysięcy zakażeń na 25 mln obywateli Szanghaju

Szanghaj jest największym pojedynczym miastem, które do tej pory zostało zamknięte w historii pandemii. Ten ważny ośrodek finansowy od ponad miesiąca walczy z nową falą zakażeń koronawirusem. Liczba zgłoszonych przypadków wzrosła do ponad 13 tys. dziennie, choć w porównaniu z niektórymi standardami międzynarodowymi nie są to wysokie liczby. Chińczycy mieli od początku kwietnia wykonać testy PCR wszystkim (!!!) mieszkańcom miasta.

Surowa polityka oznacza, iż nikt nie może opuścić swoich osiedli, nawet po to, by zrobić sobie podstawowe zakupy. Lockdown jest twardy, konkretnie przestrzegany i nie ma mowy o żadnym „a ja tylko sobie wyjdę do sklepu”. Służby potrafią patrolować nie tylko ulice, ale nawet klatki schodowe wewnątrz budynków mieszkalnych. Według doniesień nad miastem latają też drony, z których puszczane są komunikaty, by nigdzie nie wychodzić.

Weronika Truszczyńska, Polka mieszkająca w Chinach, relacjonuje na swoim Twitterze sytuację w nowym lockdownie.

Lockdown w Chinach. Twardszy niż kiedykolwiek w Polsce

Zakupy można robić grupowo w ramach osiedli, ale pojawiają się trudności w zamawianiu żywności i wody przez internet, przy czym ze względu na braki w zaopatrzeniu i personelu dostawczego ograniczono czas, w którym klienci mogą składać zamówienia. W praktyce to też ledwo możliwe, bo aplikacje są zapchane i nie bardzo działają. Wyzwania logistyczne związane z zamknięciem 25 milionów ludzi w domach i jednoczesnym zapewnieniem im wyżywienia są ogromne, a z oddolnych komunikatów widać, że rząd sobie z nimi nie radzi.

W chińskim internecie pojawią się bardzo negatywne komentarze względem rządu. Widzieliście, że aplikacja do zamawiania jedzenia nie działa? Jak możecie gwarantować, że każdy da radę coś dostać? Jak zapewnicie wszystkim rzeczy pierwszej potrzeby? Przez lockdown nie możemy iść do pracy, nie mamy dochodów, więc jak mamy kupić jedzenie? Pracownicy migranci nie są w stanie zarabiać, nie dostaną wypłat, jak to rozwiążecie? Cenzura w social mediach nie radzi sobie z usuwaniem komentarzy wściekłych szanghajczyków.

Osoby mające pozytywny wynik testu są zabierane do specjalnych, tymczasowych izolatoriów. Te ośrodki bywają naprawdę prowizoryczne – wiele z nich wykorzystuje tylko łóżka polowe, chorym nie są udostępniane prysznice, gniazdka, czy pościel, są przepełnione, a zakażeni ludzie są w nich ściśnięci jeden obok drugiego.

Lockdown w Chinach. Omircon łagodny? A co nas to obchodzi?

Niektóre media podają, że bliscy krewni osób zakażonych zostaną przeniesieni do sąsiednich prowincji. Może to potencjalnie dotyczyć setek tysięcy mieszkańców Szanghaju. Przez długi czas nie pozwalano także rodzicom przebywać z dziećmi zabranymi do izolatoriów, zgodzono się dopiero po protestach i jeśli rodzic podpisze klauzulę, że wie o możliwości zakażenia się.

Chiny mają politykę zwaną „zero covid”, zgodnie z którą nie pozwalają na żadne rozprzestrzenianie się wirusa. Chiny przeprowadzały już blokady miast, w podobny sposób na początku pandemii zamknęły „ojczyznę wirusa”, miasto Wuhan, ale nie przeprowadzali wcześniej operacji na taką skalę, jak w przypadku Szanghaju, będącego właściwie samodzielnym mikrokosmosem. Strategia przyjęta przez rząd chiński stała się już czymś w rodzaju mantry, a rząd wyśmiewa inne kraje za „poświęcanie” zdrowia własnych obywateli, by tylko przywracać funkcjonowanie życia publicznego.

Dodajmy, że w przypadku osoby zaszczepionej złapanie wirusa w wariancie omikron prawdopodobnie nie będzie wymagało nawet pomocy lekarskiej – można po prostu przeczekać w domu aż do wyzdrowienia. W Chinach w pełni zaszczepione jest ok. 83% populacji – setki milionów osób.

Niski poziom zjadliwości omikrona pozwolił europejskim krajom na otwarcie swoich gospodarek bez dramatycznych konsekwencji. Tymczasem w Kraju Środka koronawirus nadal przedstawiany jest jako egzystencjalne zagrożenie dla populacji, a cenzura ukrywa przed obywatelami fakty o nowym wariancie.

Czytaj także:

Oprócz Szanghaju, blokady trwają nadal w „mniejszych” chińskich miastach – oprócz finansowego centrum są to także Jilin (3,6 miliona ludzi), Changchun (9 milionów), Xuzhou (9 milionów), Tangshan (7,7 miliona) oraz wielu innych. Obciążenie psychiczne dla ludzi i koszty ekonomiczne dla firm, których pracownicy siedzą w domach, muszą być ogromne. Jednak nie wygląda na to, by Chińska Partia Komunistyczna się tym przejmowała.

„Obecnie zapobieganie i kontrola epidemii w Szanghaju znajduje się w najtrudniejszym i najbardziej krytycznym stadium”, powiedział cytowany przez BBC niejaki Wu Qianyu, urzędnik z szanghajskiej komisji zdrowia. „Musimy bez zawahania trzymać się ogólnej polityki dynamicznego oczyszczania z wirusa”.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze