poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaWybory w Hongkongu. Tak Chiny przejmują półwysep

Wybory w Hongkongu. Tak Chiny przejmują półwysep

Sensacja! W ustawionych wyborach w Hongkongu wszystkie 20 miejsc zdobyli kandydaci wspierani przez Pekin. Zwolennicy hongkońskiej niepodległości w ogóle nie brali w nich udziału, bo i nie było po co. Tym samym półwysep powoli przejmowany jest przez chińską administrację.

Dziś próżno szukać protestów takich jak ten z 2019 roku

To pierwsze wybory po tym, gdy w marcu ogłoszono nowe prawo wyborcze, które bardzo ogranicza wolność ruchów prodemokratycznych. W poprzednim systemie około połowa z 70-osobowej legislatury była wybierana bezpośrednio przez społeczeństwo, podczas gdy druga połowa była wybierana przez organizacje handlowe i przemysłowe, które zazwyczaj faworyzują prochińskich kandydatów.

Nowe reformy zwiększyły liczbę miejsc w legislaturze do 90, ale zdecydowana większość z nich jest kontrolowana przez propekinowską, mianowaną przez rząd komisję oraz ciała handlowe i przemysłowe. Obecnie tylko 20 miejsc jest wybieranych bezpośrednio przez społeczeństwo – to najmniejsza liczba od czasu, gdy Hongkong został przekazany pod panowanie Chin w 1997 roku.

Rząd mówi wprost, że taki prawo wyborcze ma na celu zachowanie „porządku” i zmniejszenie antychińskich wpływów, a to już jawne wejście na ścieżkę autorytaryzmu. Nic dziwnego, że wobec takich warunków demokraci zlekceważyli wybory i nawoływali do ich bojkotu. Wielu z nich zostało zresztą ostatnio aresztowanych.

Hongkong. Rekordowo niska frekwencja w „chińskich” wyborach

Nic dziwnego, że wobec takiego ograniczenia demokracji, frekwencja wyborcza wyniosła zaledwie 30,2 proc. spośród 4,4 mln uprawnionych do głosowania. Mimo tego, Biuro Chińskiej Misji Łącznikowej w Hongkongu, a więc wtyczka Pekinu na miejscu, charakteryzuje wybory jako „charakterystyczne dla Hongkongu”.

Warto przypomnieć, że obecna hucpa wyborcza ma miejsce dwa lata po największych protestach w historii półwyspu. Wówczas mieszkańcy Hongkongu – w dużej mierze zwesternizowani bardziej niż Polacy – podnieśli swój sprzeciw wobec pomysłu łączenia ich z kontynentalnymi Chinami.

W Hongkongu też krzyczano o nieskładaniu parasolek

Żeby zrozumieć o co chodzi w tym konflikcie, musimy się cofnąć do roku 1842 roku, gdy Chiny podpisały z Wielką Brytanią w Nankinie traktat kończący I wojnę opiumową. Na mocy traktatu Chiny zlikwidowały kontrolowaną przez dynastię Qing gildię kupiecką, mającą do tej pory monopol na handel z Europejczykami, otworzyły dla Wielkiej Brytanii pięć portów, a Hongkong przekazały we władanie brytyjskiemu imperium. Kolonialny apetyt rósł w miarę jedzenia, w związku z czym wkrótce znaleziono pretekst do nowej wojny i ostatecznie sprowadzono Chiny do roli półkolonii. W 1898 roku zmieniono zapisy wcześniejszych umów – od tej pory Brytyjczycy wzięli Hongkong w dzierżawę na 99 lat, a w zamian powiększyli rozmiary swojej kolonii o tzw. Nowe Terytoria, stanowiące dzisiaj największą część prowincji.

Zalążek przyszłego cudu gospodarczego przyniosły lata 50., gdy na skutek wojny domowej w Chinach do Hongkongu zaczęli napływać uchodźcy, otwierały się manufaktury, rozwijał się drobny handel, a znaczenie portu rosło. To moment, w którym ścieżki rozwoju obu państw rozeszły się na dobre. I choć komunistyczne Chiny szukały pretekstu do przejęcia kontroli nad wyspą, stało to dopiero w 1997 roku, gdy brytyjska dzierżawa wygasła. Udało się to między innymi dzięki doktrynie „jeden kraj, dwa systemy”, która zapewniła Hongkongowi autonomię wewnętrzną do 2047 roku. Dopiero wtedy oficjalnie ma nastąpić ostateczne połączenie obu państw.

Jednak rządzone od 2013 roku przez Xi Jinpinga Chiny nie zamierzają ukrywać swoich imperialnych ambicji, a tym bardziej czekać aż do 2047 roku. Pięć lat temu Stały Komitet OZPL, sprawujący najwyższą władzę ustawodawczą w Chinach, postanowił poważnie naruszyć demokratyczność hongkońskich wyborów. Skończyło się to rozruchami ochrzczonymi „rewolucją parasolek”, podczas których demonstranci m.in. zablokowali dzielnicę finansową i zajęli kilka ważniejszych urzędów na wyspie. Sama społeczność Hongkongu dość poważnie spolaryzowała się wobec zamieszek. Młodsi, tzw. żółci, chcieli protestować bez względu na konsekwencje, za to starsi, tzw. niebiescy, obawiali się, że jeśli Hongkong nie przestanie protestować, to na tamtejszych ulicach szybko pojawią się chińskie czołgi.

Tamtą rundę wygrał Pekin. W 2019 roku do wybuchu protestów doprowadziła próba wprowadzenia nowego prawa, które pozwalałoby na ekstradycję hongkońskich obywateli w głąb Chin. Potem protestujący dołączyli kolejne postulaty, w tym wzmocnienie ochrony przed brutalnością policji, a także uniezależnienie Hongkongu od władzy centralnej w Pekinie. Na przełomie lipca i sierpnia zorganizowano strajk powszechny, a walki z policją przeniosły się na ulice. Ich zdjęcia obiegły świat, bo hongkońscy studenci zadziwiali swoją pomysłowością, strzelając do policji z łuków czy konstruując katapulty.

Jak mówił klasyk: „bunt się nie kończy, bunt się ustatecznia”. Chiny przeczekały bunt młodych i zrobiły swoje. W 2019 powstrzymano się przed krwawym rozwiązaniem konfliktu, co dziś przynosi Pekinowi efekty. Taka interwencja u stóp jednej z największych giełd świata mogłaby bowiem zachwiać stabilnością władzy samego Xi Jinpinga.

Wszystko więc wskazuje na to, że za kilka lat słynne słowa Piotra Gadzinowskiego, który zastanawiał się w polskim sejmie, czy „polscy politycy nie znają Hongkongu” znajdą potwierdzenie w rzeczywistości.

Zobacz też:

Global Getway. Europa wraca do kolonialnej gry

Xi Jinping i Joe Biden. Pojednania nie będzie

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

  1. TO JEST OFICJALNE OGŁOSZENIE ŚWIATŁA NA ŚWIECIE
    UWAGA: WYJAŚNIENIA LUDZKIE NIE SĄ UWZGLĘDNIONE
    Możesz skontaktować się z przedstawicielem świątyni przez WhatsApp: +
    905344501179
    Jesteś biznesmenem, politykiem, muzykiem, studentem? Będziesz bogaty, sławny, potężny w życiu, dołącz już dziś do kultury bractwa Illuminati i natychmiast się wzbogacisz. Milion dolarów tygodniowo i darmowy dom. Gdziekolwiek zdecydujesz się mieszkać na tym świecie, a nawet zarabiać 50 000 000 $ miesięcznie…

    Korzyści dla nowych członków, którzy są członkami Illuminati.
    Dom w dowolnym wybranym kraju.
    2. Nowy samochód marzeń o wartości 1 500 000 USD.
    Szansa na poznanie najlepszych bogatych ludzi na świecie.

    Aby skontaktować się z naszymi partnerami, musisz mieć co najmniej 25 lat. Gmail: [email protected]. Skontaktuj się z tym numerem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze