czwartek, 28 października, 2021
Strona głównaSportAlbania - Polska. Dlaczego nie wygramy?

Albania – Polska. Dlaczego nie wygramy?

Polska rozegra w środowy wieczór kluczowy mecz w eliminacjach mistrzostw świata. W Tiranie zmierzymy się z niespodziewanym wiceliderem naszej grupy - Albanią. I choć na papierze reprezentacja Polski to drużyna z wyższej półki, niż jej rywal, to gospodarze ugrają korzystny wynik. Dlaczego?

Robert Lewandowski zatracił skuteczność. Czy to chwilowe? Jeśli nie, Polska będzie miała ogromny problem z pokonaniem Albanii (fot. Flickr)

Albania już w pierwszym meczu była od Polski wyraźnie lepsza. Kto zerknął tej chwili na wynik spotkania z początku września, może pukać się w głowę – przecież wygraliśmy 4:1. Jeśli jednak ktoś ten mecz w całości oglądał, to zgodzi się, że wynik zupełnie nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku.

Polska – Albania. Mecz, który się nie zdarza

Polacy powinni cieszyć się wtedy z remisu, nie powinniśmy też mieć pretensji o porażkę jedną-dwiema bramkami. Albania oddała w tym meczu dwa razy więcej strzałów na naszą bramkę, miała więcej podań i większe posiadanie piłki. Dominowała w środku pola, co chwilę rozrywała naszych powolnych obrońców prostopadłymi podaniami, powinna dostać rzut karny za faul Glika na Manaju 65 minucie.

Biało-czerwoni zaliczyli cztery strzały na bramkę, po których padły cztery gole. Przez ponad dwie dekady obejrzałem setki meczów, przejrzałem tysiące skrótów, relacji i statystyk i – proszę mi wierzyć – nie spotkałem się z czymś takim. Jeden strzał, jeden gol – to się zdarza. Dwa strzały, dwa gole – to jak bramka zdobyta z połowy boiska. Trzy strzały, trzy gole – to dzieje się mniej więcej równie często, co wbicie piłki od golfa do dołka za pierwszym uderzeniem. Cztery bramki, cztery gole – to się po prostu nie zdarza (a jeszcze Lewandowski strzelił piątego, który nie został uznany).

Trybuny w Tiranie zapłoną

Nie dość, że Albańczycy będą mieli za sobą trybuny pełne fanatycznych kibiców, to jeszcze będą pałać żądzą rewanżu za nieprawdopodobny mecz w Warszawie. O tym, że nie jest to drużyna, której przypadkowo coś się udało lub nie, świadczą ich wyniki z meczów z Węgrami. Zespół, który zrobił furorę na Mistrzostwach Europy, dwukrotnie poległ 0:1. My cudem zremisowaliśmy 3:3 i właśnie te dwa stracone punkty sprawiają, że Albania wyprzedza nas w grupie I.

Sytuacja w grupie I jest dla Polski trudna

Gospodarze będą żądni zemsty, podbudowani ostatnim zwycięstwem i świadomi szansy, jaką będzie pokonanie Polski i praktyczne zapewnienie sobie udziału w barażach o udział w Mistrzostwach Świata. A Biało-czerwoni? Wygrali co prawda w sobotę z San Marino, ale oglądanie tego spotkania długimi momentami było po prostu męczarnią. Dość powiedzieć, że najlepiej oceniany Polak Przemysław Płacheta był równie daremny, co meczu Euro ze Szwecją – zaliczył 18 dośrodkowań, z czego tylko połowa trafiła do kolegów, a tylko jedno zostało zamienione na bramkę.

Polska ma problemy. Lewandowski stracił impet

Polacy dalej nie potrafią dobrze funkcjonować w ustawieniu preferowanym przez Paulo Sousę. Kuleje krycie i organizacja gry defensywnej, co przełożyło się w tych eliminacjach tylko na dwa mecze bez straty bramki – z San Marino właśnie (w drugim meczu ten rywal strzelił nam swoją jedyną bramkę w eliminacjach). Lepiej wygląda strzelanie bramek, ale w Tiranie może być z tym problem. O ile Robert Lewandowski na początku sezonu był w kosmicznej dyspozycji, o tyle obecnie notuje spadek formy.

Czytaj też:

Kapitan reprezentacji Polski nie strzelił gola ani w ostatnim meczu kadry, ani w ostatnim spotkaniu ligowym. Czy na pojedynek w Tiranie wyjdzie głodny bramek i tym samym dodatkowo zmotywowany? Pamiętajmy, że mimo wszystko Lewandowski nie jest maszyną i ma prawo mieć gorsze chwile. A chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jaki procent wartości zespołu stanowi nasz kapitan. Czy ktoś będzie w stanie zdjąć z niego część presji i wziąć odpowiedzialność za wynik? W dobrej formie pozostaje grający za oceanem Adam Buksa, a coraz większą jakość w kadrze pokazuje Jakub Moder. Kolejne minuty bez gola Lewandowskiego będą dla nich prawdziwym testem.

Choć sporo wskazuje, że na Albanii połamiemy sobie zęby, trzeba pamiętać, że połowa października to z reguły świetny moment dla Polaków. W 2014 roku ograliśmy o tej porze Niemców, a kilka lat wcześniej – Portugalię. Drużyna Sousy na taki mecz – kamień milowy wciąż czeka. Czy będzie musiała czekać do kolejnych eliminacji? Obawiam się, że tak.

Polecamy:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner