poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPieniądze13 lat Ubera. Dlaczego firma nadal przynosi straty?

13 lat Ubera. Dlaczego firma nadal przynosi straty?

Uber ma 13 lat, działa w 72 krajach i ponad 10 tys. miast,, w 2021 r. miał 118 mln aktywnych użytkowników miesięcznie i wykonał 6,3 mld przejazdów i dostaw. Firma wydaje się mieć wszystko: jakość usługi, odpowiednią skalę operacji, efekty sieciowe (im więcej osób korzysta z usług, tym obecni klienci bardziej zyskują), jasne określenie swoich celów. Ale pomimo to, biznes nie jest rentowny - i nie wiadomo, czy w ogóle może taki być.

Dlaczego Uber nadal nie jest rentowny?

Uber Technologies Inc. ma obecnie kapitalizację rynkową w wysokości około 45 mld dolarów, ze średnią ceną akcji wynoszącą ok. 26 dolarów. Dla porównania, całkowity dochód netto Ubera od początku 2017, czyli pierwszego kwartału, za który firma udostępniła dane finansowe, wynosi -24,7 mld dolarów. Kwota ta obejmuje również kwartały, w których Uberowi udało się wykazać zysk. Firma straciła mniej więcej wartość rocznego budżetu Luksemburga.

Dara Khosrowshahi, dyrektor generalny Ubera, napisał w poniedziałek w notatce do pracowników, że inwestorzy zaczynają się niepokoić o zyski. Wiedzą oni, że zarabiają, ale nie wiedzą, jaka będzie skala tego zarobku i czy firma będzie mogła nadal się rozwijać. Zadają firmie pytania w rodzaju „czy ktoś poza Uberem tym zarabia?” albo „skoro ridesharing istnieje już od jakiegoś czasu, dlaczego nikt inny nie jest rentowny?”. Tymczasem Uber jest już synonimem firmy ridesharingowej, wręcz ją definiuje, ale stałych i pewnych zysków jak nie było, tak nie ma.

Nie wynika to z tego, że firma nie próbuje. Uber zrezygnował z rozwoju samochodów autonomicznych, elektrycznych rowerów czy skuterów, wycofał usługę Uber Eats z szeregu krajów (jak Czechy czy Arabia Saudyjska) i dokonał kilka rund zwolnień na całym świecie. Z kolejnych miast znikają też hulajnogi Lime – i to zarówno z ulic Nowego Jorku, jak i z Łodzi. Pod koniec 2019 roku Khosrowshahi przewidywał, że Uber będzie w końcu rentowny po korekcie za cały rok 2021. Następnie wybuchła pandemia, a rezultat był taki, że firma w zeszłym roku wtopiła kolejne 774 mln USD.

A swoją drogą…

Może należy zadać sobie pytanie, czy prowadząc nierentowną operację i ciągle zwiększając jej skalę, nie oznacza to po prostu, że strata również stanie się odpowiednio duża, a firma będzie tracić pieniądze na każdym kolejnym zamówieniu? Bo to nie jest wcale tak, że usługi Ubera nadal są tak śmiesznie tanie, jak przy wejściu na każdy kolejny rynek – wręcz przeciwnie, w wielu miejscach, gdzie rynek nie jest skrajnie rozregulowany, zbliżają się one już do tradycyjnych taksówek czy dostaw jedzenia. Przy okazji, wcale nie oznacza to zwiększenie zarobków pracowników firmy, czy raczej może osób mających z nią podpisane umowy).

Plan Ubera na rozwój. Czy firma da radę bez wykorzystywania luk w prawie?

Co zatem zamierza zrobić Uber?  „Musimy pokazać im pieniądze”, pisze dalej Khosrowshahi. Cele firmy obejmują szybszy wzrost w zakresie dostaw, lepsze wyniki i zwiększenie udziału przewozów towarowych. Uber będzie także ciął koszty poprzez spowolnienie inwestycji kapitałowych, ograniczenie wydatków na marketing oraz ograniczenie zatrudniania. „Musimy się upewnić, że nasza ekonomia jednostkowa się sprawdzi, zanim wejdziemy na dużą skalę, twierdzi Khosrowshahi, tak gdyby firma nie operowała już w dużej skali.

Czytaj także:

W 2021 r. Uber poczynił mimo wszystko jakieś postępy. Zysk za przejazdy wzrósł, a skorygowana strata w segmencie dostaw zmniejszyła się. a wskaźnik odbioru wzrósł dzięki większej liczbie zamówień, większym rozmiarom koszyka i mniejszym wydatkom na zachęty dla kierowców. Jak wspominaliśmy w ten weekend, Uber wydaje się być w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o podaż kierowców zarabiających, zwłaszcza w porównaniu z konkurencją. Ale to wszystko nadal nie odpowiada na pytanie, czy ostatecznie firma stanie się rentowna i samozarabiająca.

Jej główny boom rozwojowy był oparty, nie oszukujmy się, na doskonałej umiejętności wykorzystywania luk w prawie. Obecnie jednak kolejne kraje wprowadzają regulacje zrównujące kierowców Ubera ze zwykłymi taksówkarzami, a konieczność wykupienia licencji czy ubezpieczenia skutkuje wzrostem cen przejazdów. Nie oszczędza też konkurencja, która skopiowała model biznesowy firmy do tego stopnia, że kolejne korporacje taksówkarskie wprowadzają takie same rozwiązania. Czy doczekamy się załamania rynku uberopodobnych korporacji albo ich powolnego stopienia się z tradycyjnymi usługodawcami? Czas pokaże.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

  1. Nie wiem gdzie topią kasę. Każdy kurs taksówką to 30% dla nich. Za wykorzystanie w pełni zautomatyzowanej platformy. Tam jedyne koszty to infra i IT. Mają jakąś chorą penetrację rynku, każdy względnie ogarnięty z tego korzysta.

    Głupia korpo taksówkarska goli złotówy na mniej i zarabia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze