czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaLifestyleZełenski, związki partnerskie i konsternacja polskiej prawicy

Zełenski, związki partnerskie i konsternacja polskiej prawicy

Wołodymyr Zełenski podpadł polskiej prawicy po tym, jak zabrał głos w sprawie małżeństw osób tej samej płci. Prezydent Ukrainy przypomniał, że zgodnie z konstytucją małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, ale polecił też premierowi analizę prawa pod kątem wprowadzenia związków partnerskich. Nad Wisłą niedowierzanie: jak można w czasie wojny zajmować się takimi „nieistotnymi sprawami”?

Wołodymyr Zełenski nie pozostawił złudzeń autorom ustawy o małżeństwach jednopłciowych, ale droga do ustanowienia związków partnerskich w Ukrainie pozostaje otwarta (fot. president.gov.ua/fotomontaż)

Zełenski nic wielkiego w tej sprawie jeszcze nie zrobił, ale już wzbudził w naszych rodzimych tradycjonalistach konsternację. W Polsce bowiem, choć wojny nie ma i dawno nie było, nigdy też nie ma dobrego momentu na dyskusję o związkach partnerskich. Ani po wyborach, (bo trzeba formować koalicję – więc nie warto poruszać drażliwych tematów) ani w trakcie kadencji, (bo gospodarka jest ważniejsza), ani przed wyborami (bo mogłoby to zrazić konserwatywny elektorat).

Konserwatyzm nie znaczy fundamentalizm

Liberalnemu nikt nie boi się narazić, bo on i tak musi głosować na „mniejsze zło”. A tymczasem na Ukrainie prezydent deklaruje zajęcie się tym tematem, kiedy w kraju dosłownie trwa wojna. Projekt uzyskał wymaganą liczbę podpisów? To trzeba się nad nim pochylić. W obliczu takiego zachowania Wołodymyra Zełenskiego wszelkie argumenty polskich konserwatywnych polityków (czyli zdecydowanej większości), by się tym nie zająć brzmią kuriozalne.

Czym w ogóle jest konserwatyzm? To pogląd, który zakłada że gwałtowne zmiany, zwłaszcza obyczajowe, nie są dobre, bo zaburzają ład społeczny, niszczą więzy i powodują chaos. Konserwatyści dbają o więzi międzyludzkie, a zwłaszcza o małżeństwo będące podstawową komórką społeczeństwa. Dlatego właśnie w Wielkiej Brytanii małżeństwa jednopłciowe wprowadzono za rządów Partii Konserwatywnej pod przywództwem ówczesnego premiera Davida Camerona.

Wołodymyr Zełenski z kolegami z kabaretu Kwartał 95 już ponad dekadę temu parodiował teledysk ukraińskiego zespołu Kozaki, który przełamywał stereotypy dotyczące płci

Polityk słusznie okryty niesławą za wyprowadzenie kraju z Unii Europejskiej w 2011 roku oświadczył, że popiera równość małżeńską nie pomimo, a właśnie dlatego, że jest konserwatystą, a co za tym idzie popiera trwałe związki między kochającymi się ludźmi, popiera rodzinę, którą zakładają ludzie biorący ze sobą ślub, niezależnie od płci. Podobnie było w Niemczech – tam równość małżeńską wprowadzili chadecy. 

Bo konserwatyzm, zwłaszcza w tej najbardziej znanej odmianie, czyli ewolucyjny, nie jest przeciwny zmianom jako takim, a właśnie zmianom gwałtownym. To dlatego zachodni konserwatyści nie mają nic przeciwko równości małżeńskiej. Ich polscy odpowiednicy jakoś jeszcze do tego nie dojrzeli. Przełknęli rozwody, z których chętnie korzystają, ale mają problem z in vitro, edukacją seksualną, czy rozdziałem Kościoła od Państwa. Czyli z kwestiami, z którymi Ukraina problemu już dawno nie ma. 

Zełenski podpadł, ale ma szansę na rehabilitację

Wołodymyr Zełenski ma jednak szanse zrehabilitować się w oczach naszej prawicy. Polskie środowiska lewicowe na czele z Partią Razem wzywają do podpisywania petycji skierowanej do ukraińskiego prezydenta, w której apelują, by zawetował przyjęte ostatnio przez ukraiński parlament ustawy. Chodzi o akty nr 5371 (uproszczenia regulacji stosunków pracy w małych i średnich przedsiębiorstwach i zmniejszenia obciążeń administracyjnych dla przedsiębiorczości) oraz 5161 (wprowadzających elastyczne formy zatrudnienia).

Polecamy:

O ile pochylenie się nad prawami osób LGBT jest krokiem w kierunku standardów zachodnich, o tyle te dwie ustawy to odebranie pracownikom ich praw nabytych. A poza tym zapisy ustawy nr 5371 są niezgodne z zapisami Europejskiej Umowy Stowarzyszeniowej ani z konwencjami Międzynarodowej Organizacji Pracy. Są natomiast zgodne z filozofią wolności gospodarczej – jedynej wolności, jaką polscy konserwatyści akceptują bez zastrzeżeń. 

Jeśli więc Zełeński polskiej lewicy nie posłucha i podpisze, to może prawica mu wybaczy ten grzech ze związkami partnerskimi.

Czytaj też:

Krzysztof Całus
Doktor nauk humanistycznych. Politolog, filozof, historyk. Na TrueStory porusza głównie tematy z pogranicza polityki i „obyczajówki”. Pasjonat Ameryki Łacińskiej. Autor dysertacji pt. „Kuba i rewolucja kubańska w prasie polskiej 1958-2016”.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze