czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaEkologia„Wrota Piekieł”. Czas wykorzystać ich energię

„Wrota Piekieł”. Czas wykorzystać ich energię

Turkmenistan chce zlikwidować słynne „Wrota Piekieł”, płonący od 50 lat krater wypełniony metanem. Chociaż stanowi on nie lada ciekawostkę i atrakcję turystyczną, jest to tak właściwie cenne złoże, które totalitarne państwo wolałoby raczej eksploatować komercyjnie.

Krater w Darwazie, bo tak nazywa się najbliżej położona wioska, znajduje się na turkmeńskiej pustyni Kara-kum około 250 kilometrów na północ od Aszchabadu, stolicy tego kraju. Jego geneza nie jest dokładnie znana ze względu na sowiecką przeszłość regionu. Najprawdopodobniej radzieccy naukowcy poszukujący lokacji na odwierty gazowe postanowili dokonać wypalenia metanu sączącego się spod ziemi, celem uniknięcia jego przedostania się do okolicznych zabudowań.

Sowieci podpalili, Turkmeni nie mogą sprzedać

Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa, gaz, który miał się wypalić w kilka tygodni, płonie od kilkudziesięciu lat i nie ma zamiaru przestać. Do tego doszło do zapadnięcia się ziemi i powstania sztucznego krateru szerokiego na 70 metrów i głębokiego na 30. Został przez zachodnich turystów nazwany „Wrotami Piekieł” – natomiast lokalna prasa określa go jako „Błysk Kara-kumu”.

Prezydent Gurbanguły Berdimuhamedow, wieloletni dyktator tego kraju, postanowił celem postawienia swojego kraju na nogi dalej rozbudowywać sieć instalacji gazowych i naftowych. Już dzisiaj, zgodnie z tym, co podaje OEC, właściwie cała gospodarka Turkmenistanu oparta jest na eksporcie ropy i produktów z niej, głównie gazowych, do Chin. Stanowią one łącznie prawie 90% całkowitego eksportu tego kraju.

Bezpośrednią sprzedaż umożliwia rurociąg biegnący stamtąd aż do Szanghaju. Bogactwo zasobów naturalnych umożliwia utrzymywanie się na stołku tego właściwie totalitarnego władcy, który doprowadził swój kraj na dno wszelkich możliwych rankingów wolności człowieka w rodzaju tych publikowanych przez Freedom House albo Reporterów bez Granic, a w kraju stosuje kult swojej jednostki na skalę niemal północnokoreańską.

Już wiemy, że ta metoda nie zadziała.

Turkmeński Kim Dzong Un psuje zabawę turystom

Nie ma też sankcjonowanych przez władze informacji o potencjalnych zatruciach czy pożarach, spowodowanych przez niekontrolowane wydobywanie się metanu. Z pewnością spora jest także emisja produktów spalania gazu – głównie dwutlenku węgla – do atmosfery. Niektóre media podały, że to właśnie przyczyny związane z ochroną środowiska motywują Berdimuhamedowa, ale można to włożyć między bajki, bo to raczej ostatnie, co interesuje faceta, który postawił w stolicy własną, kilkunastometrową złotą statuę.

Sąsiednie kraje, w tym Uzbekistan, wydobywają całkiem sporo gazu ziemnego (którego głównym składnikiem jest metan), dlatego może tu chodzić wyłącznie o własny zysk. Dyktator mówi o sześciu milionach swoich głodujących poddanych, ale wiadomo też przecież, na czyje szwajcarskie konta trafią zyski.

A skoro tak, to przecież płonąca, gigantyczna dziura w ziemi niczemu nie służy. Wolna turystyka w kraju, poza sankcjonowanymi wycieczkami, prawie nie istnieje. Mimo to przed pandemią Covid-19 „Wrota Piekieł” bywały popularną destynacją kempingową. Pomimo braku oficjalnego oznakowania turyści docierali tam za pośrednictwem lokalnych przewodników.

Mapy Google pękają z kolei w szwach od niecodziennych zaleceń – jeden z użytkowników napisał, że kiełbaski i pianki marshmallows należy zabrać ze sobą z uwagi na problem z nabyciem ich na miejscu, a ponadto dobrze mieć przynajmniej kilkumetrowe kijki. W rzeczywistości jednak cały krater otoczono w ostatnich latach wysoką siatką. Skoro jednak państwo może zarobić na tym lepiej, niż sprzedając gadżety dla tych paru turystów, to biznes zostanie ukrócony.

Po plotkach o jego domniemanej śmierci, które wybuchły w 2019 r., Berdimuhamedow postanowił im zaprzeczyć – wziął samochód rajdowy i kręcił bączki nad „Wrotami Piekieł”.

Nie jest póki co znana metoda, jaka ma zostać użyta do wygaszenia płonących źródeł. Dyktator ograniczył się do wezwania „ekspertów z całego świata” do działania. Skoro nie może ich porwać, jak czynił to jeden z jego poprzedników – żyjący w XIV wieku chan Timur Tamerlan – pozostanie argument pieniądza.

Polecamy również inne teksty o Azji Środkowej:

Być może jedną z metod będzie wybudowanie w okolicy instalacji celem wypompowania gazu z niecek znajdujących się pod źródłem. Berdimuhamedow otwarcie mówi o tym, że jego celem jest otwarcie sprzedaży surowców do Europy – obecnie w bardzo ograniczonym stopniu handlują z nim Rumunia, Włochy i Grecja. Być może, skoro dotarcie do „Wrót Piekieł” w pandemii jest tak trudne, tamtejszy gaz prędzej dotrze do nas.

Bartłomiej Król
Prawnik z Bałut, który stara się nie być mentalnym dziadem, chociaż nie zawsze mu to wychodzi. Od stycznia 2022 r. stały współpracownik portalu TrueStory.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze