sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaTo mroźna zima tak naprawdę pokonała ekipę Gierka. Czy to samo czeka...

To mroźna zima tak naprawdę pokonała ekipę Gierka. Czy to samo czeka Kaczyńskiego?

Od lat zimy w Europie należą do coraz cieplejszych. Śnieg pada rzadko i szybko topnieje zamieniając się w brudną, rozjeżdżaną przez auta breję. Mimo tego dwa lata temu temperatura potrafiła sięgnąć przez kilka dni – 10 stopni Celsjusza. W przypadku kryzysu energetycznego taka pogoda mogłaby wstrząsnąć państwem.

Gierek i Kaczyński. Znajdźcie trzy różnice (fot. Twitter)

Najzimniejszym miesiącem w historii polskiej meteorologii był luty 1929 roku. Wówczas termometry w Żywcu pokazały absolutny rekord zimna na terenie kraju: -40,6 st. Warunki pogodowe spowodowały w kraju absolutną katastrofę. Pękały szyny, rury i drzewa. Dzikie zwierzęta wychodziły ze swoich naturalnych łowisk szukając jedzenia na wsiach. A te często były odcięte od świata. Była to bowiem jedna z tych dziwnych zim, kiedy arktycznej temperaturze towarzyszyły obfite opady śniegu.

Potem przychodziły kolejne „zimy stulecia”. Do takich należała zima z przełomu 1939 i 1940 roku. Temperatura w podzielonym wojną kraju sięgała -30 stopni, śmiertelność gwałtownie wzrosła, a ci których domy zostały zniszczone podczas kampanii wrześniowej musieli szukać schronienia przed zimnem u sąsiadów. Okupant zajęty był raczej dogrzewaniem siebie samego i nie spieszył z pomocą ludności cywilnej.

W PRL-u na miano „zimy stulecia” zasłużyły te z lat 1962/1963 oraz 1978/1979. Wówczas największą ofiarą „generała mroza” padł transport publiczny: popękały szyny, drogi zostały zasypane, a akcje odśnieżania zapewniały przejezdność nielicznym, którzy i tak musieli poruszać się w żółwim tempie (zakładając, że w ogóle odpalili auta). Szyny odmrażano przy pomocy miotaczy ognia (sic!), a tych było tak niewiele, że w Warszawie regularnie działały tylko dwie linie tramwajowe. Oczy partyjnych działaczy – podobnie jak obecnie – skierowane były na Śląsk, bo choć nie było wtedy problemu z dostępnością węgla, to z dowiezieniem go do elektrowni już tak. Dodajmy do tego, że gdy pociąg z „czarnym złotem” dotarł już do miejsca docelowego, to z węgla najpierw trzeba było skuć lodową pokrywę. „Węgiel i mazut docierają zamarznięte na kamień. Przy dwudziestostopniowym mrozie pracownicy elektrociepłowni wyładowują skamieniały węgiel przy pomocy łomów i kilofów” – pisało „Życie Warszawy”.

Zima 1978/1979 (fot. Wikimedia)

Wykorzystywane w tamtym czasie na masową skalę drewniane okna nie gwarantowały szczelności, a temperatura w mieszkaniach potrafiła spaść nawet do kilku stopni. Palono więc – tak jak i dziś sugeruje prezes Kaczyński – czym się dało. Pod topór szły parkowe ławki, drzewka owocowe i ogrodzenia. Władze do akcji zbiorowego odśnieżania rzuciły nawet więźniów, a w styczniu 1979 roku cała Polska zamarła, bo w powietrze wyleciał budynek warszawskiej rotundy. Eksplozja związana była ze skurczem termicznym, ale legenda która obiegła stolicę próbowała zrzucić wypadek na zamach terrorystyczny. Ten wycelowany miał być w przywódcę ZSRR Leonida Breżniewa, który miał podróżować specjalnym tunelem średnicowym prowadzącym z Moskwy do Berlina.

Do długiej listy ofiar zimy 1979 roku powinniśmy doliczyć także zwierzęta, które padły zamknięte w nieszczelnych oborach, kurnikach i stajniach. Wieś długo nie mogła podnieść się po stratach, które wówczas poniosła, a gniew rolników musiał znaleźć swoje ujście. Oficjalnie polska historiografia mówi, że powstanie Solidarności zawdzięczamy przede wszystkim Janowi Pawłowi II, który krzycząc o zstąpieniu ducha świętego wlał w serca Polaków odwagę, ale poprzedzająca jego wizytę zima także pozostała wydarzeniem brzemiennym w skutki. Powszechne było rozczarowanie, „gierkowski dobrobyt” nie spełniał oczekiwań, a Polacy zaczynali wędrować po mieszkaniach pożyczając najbardziej potrzebne do przeżycia produkty. To ostatnie doświadczenie dostarczało okazji do wymiany poglądów i zawierania nowych relacji.

Jaka będzie zima 2022? Prognoza długoterminowa

Oczywiście, trudno sobie wyobrazić aby nadchodząca zima dała się we znaki tak jak ta „gierkowska”, ale obie sytuacje mają ze sobą pewne styczne. Jeśli chodzi o węgiel to ten nie wiadomo czy będzie, skąd zostanie sprowadzony oraz ile będzie kosztował. Rząd nawet nie próbuje mydlić oczu mówiąc, że widzi jakieś kompleksowe wyjście z sytuacji. Ogranicza się do prostego „palcie czym tam macie”. Gdybyśmy cofnęli się do 2015 roku i zobaczyli co obiecywali wówczas politycy PiS skala skarlenia ich ambicji może szokować.

 Od budowania setek tysięcy mieszkań, stworzenia lotniska przyszłości i elektrycznego samochodu zeszliśmy na etap: „może uda nam się nie zamarznąć”. To także zbliża do siebie epoki Gierka i Kaczyńskiego. W jednej i w drugiej żaden cud gospodarczy nie nastąpił. Jedna i druga musiała stawiać czoła prozaicznym problemom takim jak zimno, ceny prądu i ocieplenie budynków. Zima przełomu 1978/1979 roku przekreśliła mandat poparcia jaki miała ekipa Gierka. Nie zdziwimy się jeśli zima 2022/2023 będzie ostatnią dla ekipy Jarosława Kaczyńskiego.  

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze