czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaPolitykaSześć punktów Sikorskiego. Były minister mówi Niemcom, jak przegrywają Europę

Sześć punktów Sikorskiego. Były minister mówi Niemcom, jak przegrywają Europę

Znany z ciętego języka były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym tłumaczy Niemcom jak marginalizują swoje znaczenie w Europie Środkowej i de facto przykładają rękę do stworzenia "drugiej Unii", której prędzej będzie przewodzić Waszyngton niż Berlin.

Radosław Sikorski spogląda z politowaniem na Niemcy (koloryzowane)

Wojna na Ukrainie trwa już czwarty miesiąc, a z planowanego przez Rosjan blitzkreigu zamieniła się w wolną wojnę pozycyjną. Strategiczne cele Rosji nie zostaną osiągnięte, a kraj wkrótce znajdzie się na krawędzi bankructwa. Według Niemiec to dobrze, bo dzięki temu szybciej uda się osiągnąć porozumienie, a rozmowy pokojowe będą mogły zakończyć rozlew krwi. Były minister Radosław Sikorski wypunktował na swoim Twitterze, dlaczego uważa takie stanowisko za zupełnie błędne.

Po pierwsze: tkwicie w formacie mińskim

„Po pierwsze, działacie w nieskutecznym formacie mińskim, a nie tak jak zobowiązaliśmy się w traktacie lizbońskim, razem jako UE i za pośrednictwem unijnych instytucji” – pisze Sikorski. W tym miejscu polityk ma na myśli format rozmów, który Niemcy i Francja wdrażali od 2014 roku, gdy wybuchła wojna w Donbasie. Polegał on na spotkaniach przywódców wspomnianych państw, Ukrainy i Rosji w uznawanym wówczas za neutralny Mińsk (Białoruś nie poparła aneksji Krymu i niektórym mogło się zdawać, że będzie grać na dwa fronty). Format ten upadł w 2020 roku, gdy Aleksander Łukasznka dopuścił się masowych oszustw wyborczych i skorzystał z rosyjskiej pomocy w celu utrzymania władzy.

Sikorski zwraca tu uwagę na to, że format miński został powołany jakoby ponad przedstawicielem UE ds. polityki międzynarodowej (choć ten działa od 1999 roku). Traktat lizboński poszerzył jego kompetencje i zdawać się mogło, że to funkcja, która powstała właśnie dla takich sytuacji jak ta. Niestety, Niemcy i Francja, które teoretycznie opowiadają się za wzmacnianiem UE w tym wypadku uznały, że lepiej grać solo. Pozostałe kraje, które stanowią granice UE i borykają się z pośrednimi skutkami wojny miały prawo czuć się w tej sytuacji osamotnione. Zachwiana została również jedność Unii Europejskiej.

Po drugie: chcecie oddać ukraińską ziemię

„Po drugie, wydaje wam się, że drogą do pokoju jest zadowolenie Putina ziemią ukraińską, a nie przekonanie Putina i Rosji, że projekt neoimperialny nie jest wart swojej ceny” – to słowa, których nie trzeba nikomu tłumaczyć. Około 70 dnia wojny Francja, Niemcy i Włochy wydawały się zaniepokojone tym jak świetnie radzi sobie Ukraina. Ów niepokój wynikał głównie z tego, że Rosja upokorzona „przez Europę” (czy raczej pokonana europejską bronią w ukraińskich rękach) mogłaby dalej kontynuować swój szantaż energetyczny, podnosić ceny gazu, albo w ogóle zakręcić kurek z surowcem na amen. Dlatego już wówczas dyplomacja francuska i niemiecka sugerowała, aby Kijów poszedł na ustępstwa terytorialne wobec Moskwy, nie rozumiejąc, że w tej wojnie nie chodzi o przesunięcie granicy o kilka kilometrów, a o biologiczne wyniszczenie narodu.

Po trzecie: próbujecie dogadać się z Putinem za naszymi plecami

Ten punkt to poniekąd powtórzenie punktu pierwszego. Niechęć do rozmów w większym gronie bierze się na Zachodzie nie tylko z braku zaufania do Polski, ale też stąd że nasza dyplomacja – niezależnie czy pisowska czy platformerska – wzięłaby każdą próbę oddania Rosjanom ukraińskiej ziemi za zdradę. Nasze podejście mogłaby zmienić jedynie inna sytuacja na froncie i rzucenie Ukrainy na kolana. To jednak nie ma prawa nastąpić.

Po czwarte: wydaje wam się, że wymusicie pokój, a wymusicie co najwyżej przerwę

To punkt także zrozumiały dla wszystkich, którzy śledzili wypadki w Donbasie po 2014 roku. Powołane wówczas separatystyczne republiki okrzepły, ale ambicje Rosjan do przesuwania granicy wcale nie osłabły. W Donbasie dalej ginęli ludzie, a linia frontu – choć momentami zamarzała – dalej była miejscem skrajnie niebezpiecznym. Gdyby dziś Rosjanie wzięli sobie Donbas, to jutro marzyliby już o korytarzu do Krymu, a pojutrze o zdobyciu Kijowa. Ich ambicje można ograniczyć tylko poprzez pełną porażkę i wyrzucenie ich poza granice Ukrainy.

Po piąte: odtwarzacie koncepcje amerykańskiej Nowej Europy

Sikorski dosłownie napisał: „dostarczacie mniej, per capita, niż mieszkańcy Europy Środkowej, nie mówiąc już o USA, odtwarzacie koncepcję proamerykańskiej Nowej Europy” (w oryginale wpis był po angielsku). Oznacza to, że narody, które doświadczyły rosyjskiego bata oraz USA, które dzięki Zimnej Wojnie ma długą tradycję rywalizacji z Rosją lepiej rozumieją zagrożenie i chętniej łożą pieniądze na ukraińską armię. Ani natura, ani polityka nie lubią próżni. W pustkę, którą obecnie tworzą Niemcy, chętnie wejdzie USA, które nie tylko dostarczy broń na wschód Europy, ale też będzie wyznaczać trendy, zwiększać eksport i wspierać nowe inwestycje infrastrukturalne (na czele z odbudową Ukrainy). Niemcy właśnie świadomie się marginalizują i pokazują, że nie dorosły do roli „imperium”.

Po szóste: gdy wojna ucichnie ze zdziwieniem odkryjecie, że nie ma już jedności

Znów warto zacytować cały wpis: „Po szóste, kiedy wojna na Ukrainie w taki czy inny sposób ucichnie, ze zdziwieniem odkryjecie, że Europejczycy z Europy Środkowej zaczęli sceptycznie podchodzić do głosowania większościowego w sprawach zagranicznych i bezpieczeństwa, co dałoby im skuteczne weto w sprawie polityki UE”. To bardzo ważny punkt. Do tej pory kość niezgody między Zachodem a Wschodem Europy (a konkretnie Polską i Węgrami) stanowiły kwestie praworządności. Z perspektywy UE Polska przestała szanować trójpodział władzy. Z perspektywy PiS-u, UE wtrąca się w sprawy, w które nie powinna. To istotny, choć dość marginalny spór w kontekście wszystkich wyzwań, z którymi mierzy się Unia. Teraz punktów zapalnych będzie dużo więcej i nie ograniczą się do kwestii sądownictwa. Unia straci autorytet także w temacie wspólnej obronności i polityki zagranicznej, a wspierany przez Francję projekt europejskiej armii będzie można odłożyć na półkę.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze