poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaHistoriaReparacje od Niemiec. Rewizja traktatów to otwieranie puszki Pandory

Reparacje od Niemiec. Rewizja traktatów to otwieranie puszki Pandory

PiS odgrzewa temat reparacji wojennych, jakie Polsce mają się należeć od Niemiec. Jarosław Kaczyński i jego podwładni twierdzą, że wcześniejsze zrzeczenie się ich przez polskie władze nie może być wiążące. Podważanie dawnych ustaleń polsko-niemieckich może mieć jednak fatalne konsekwencje.

Jarosław Kaczyński nie rozumie i nie chce rozumieć polityki zagranicznej. Jako prawnik wie jednak, że Polska nie ma szans na uzyskanie reparacji od Niemiec, ale i tak publicznie się ich domaga (fot. nac.gov.pl/Twitter)

6 220 609 000 000 (słownie: sześć bilionów dwieście dwadzieścia miliardów sześćset dziewięć milionów) złotych. Na taką kwotę oszacowano straty materialne, które wyrządziły Polsce Niemcy w trakcie II wojny światowej. W 83. rocznicę wybuchu tego konfliktu, na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowano raport z pięcioletnich prac Parlamentarnego Zespołu do spraw Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej.

Reparacje od Niemiec. Te pieniądze nam się po prostu należą?

Temat reparacji wojennych od Niemiec powraca cyklicznie. Za każdym razem wtedy, kiedy Unia Europejska przypomina polskiemu rządowi, że nie ma co liczyć na pieniądze, (np. z Krajowego Planu Odbudowy) tak długo, aż nie wróci na drogę praworządności. A ponieważ w PiS-owskiej optyce UE = Niemcy, stąd prosty wniosek: nie chcecie nam dać pieniędzy z KPO, to wypłaćcie należne Polsce reparacje wojenne.

Nie pomagają tłumaczenia, że Polska kilkukrotnie się ich zrzekła. Na mocy postanowień konferencji poczdamskiej uzyskaliśmy prawo do udziału w reparacjach wypłacanych przez Niemcy dla ZSRR. Następnie formalnie zrzekliśmy się roszczeń uchwałą z dnia 23 sierpnia 1953 roku. PRL zobowiązała się wtedy do rezygnacji z ubiegania się o reparacje wojenne od RFN z dniem 1 stycznia 1954 roku.

Ostatecznie i definitywnie kwestię ewentualnych roszczeń wobec zamknięto 12 września 1990 roku, gdy w Moskwie sygnowano Traktat o ostatecznym uregulowaniu w odniesieniu do Niemiec, zwany potocznie Traktatem 2+4. Dokument negocjowały NRD, RFN, ZSRR, Wielka Brytania i Francja, a w części odnoszącej się do granic także Polska, która podtrzymała swoją decyzję z 1953 roku.

Niemcy zabrali nam Kresy Wschodnie? Ziemia do posła Mularczyka

Nawet jeśli PiS uważa uchwałę z 1953 roku za nieważną, bo podjętą przez niesuwerenny wówczas rząd PRL, to nie może już tego samego powiedzieć o Traktacie 2+4 negocjowanym przez demokratyczną, odrodzoną III RP. Na argument, że Polska uzyskała od Niemiec Ziemie Zachodnie, które przecież są formą reparacji, poseł Arkadiusz Mularczyk – szef komisji, która przygotowała głośny raport – odpowiada, że „przecież straciliśmy Kresy”.

Naprawdę? Halo, Panie pośle! Owszem, ale to nie Niemcy nam je zabrały! Kresy Wschodnie zabrał nam ZSRR, którego prawnym sukcesorem jest Rosja. Kłopot polega na tym, że dziś te ziemie należą do Litwy, Białorusi i Ukrainy. Czy na pewno chcemy wobec któregoś z tych państw wysuwać roszczenia terytorialne? PiS doskonale o tym wszystkim wie i wcale nie liczy na żadne reparacje. Dlaczego więc ponownie podnosi ten temat?

Wystarczy rzut oka do pierwszego lepszego podręcznika (nawet autorstwa W. Roszkowskiego), żeby zobaczyć, że Kresy Wschodnie zostały utracone na rzecz ZSRR (fot. wikipedia)

Kaczyński chce po prostu mieć na kogo zwalić winę za brak pieniędzy w państwowym budżecie, a Niemcy to naturalny kandydat. Przez 7 ostatnich lat zdążyliśmy przywyknąć, że nasi zachodni sąsiedzi, obok Donalda Tuska (któremu zarzuca się służalczość wobec tego kraju) to w rządowym przekazie dyżurni wrogowie Polski. Przywykli też do tego Niemcy, którzy pobłażają Polsce jak małemu dziecku i nie wyciągają konsekwencji z tego ciągłego „machania szabelką”. Ale to wcale nie musi trwać wiecznie.

Chcecie reparacji? To oddajcie nam Prusy i Śląsk

Niemiecki publicysta Sven Felix Kelllerhoff przed kilku laty postawił na łamach „Die Welt” retoryczne pytanie: „Jeśli wielokrotne zrzeczenie się reperacji przez polskie rządy nie powinno mieć zastosowania – na jakiej podstawie nadal obowiązywałoby przesunięcie Polski na Zachód, na przez wieki bezsprzecznie niemieckie terytoria, takie jak Prusy Wschodnie i Śląsk?”.

Polecamy:

Ten sam bowiem Traktat 2+4 ostatecznie przypieczętował polsko-niemiecką granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej i nie można tutaj niemieckiemu redaktorowi odmówić logiki. Są też w Niemczech inne środowiska, głównie skupione w tzw. ziomkostwach, ale także np. w partii NPD, która kilkukrotnie przekraczała próg wyborczy w wyborach regionalnych. One już zupełnie nieretorycznie i nieironicznie pytają, kiedy Polacy oddadzą im Gdańsk, Szczecin czy Wrocław. 

Co zrobią panowie Kaczyński i Mularczyk, jeśli o to samo w końcu zapyta zirytowany niemiecki rząd?

Czytaj też:

Krzysztof Całus
Doktor nauk humanistycznych. Politolog, filozof, historyk. Na TrueStory porusza głównie tematy z pogranicza polityki i „obyczajówki”. Pasjonat Ameryki Łacińskiej. Autor dysertacji pt. „Kuba i rewolucja kubańska w prasie polskiej 1958-2016”.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze