czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaOlga Semeniuk. Jak millenials PiS zgarnia kolejne stanowiska

Olga Semeniuk. Jak millenials PiS zgarnia kolejne stanowiska

Olga Semeniuk karierę próbuje zrobić na krwistym języku i wyrazistych poglądach. Jednak gdy to nie wystarczyło by wejść do Sejmu, wprost poprosiła Michała Dworczyka o to, żeby załatwił jej robotę w rządzie. Kim jest pierwszy millenials PiS?

Wiceminister Olga Semeniuk. Posadę dostała bo o nią poprosiła
  • Olga Semeniuk jest przedstawicielką „młodej frakcji” PiS
  • Wiceminister swoją karierę rozpoczęła pod skrzydłami Michała Dworczyka
  • Jak wynika z ujawnionej korespondencji Dworczyka, Semeniuk prosiła go o tekę wiceministra

Niejeden członek partyjnej młodzieżówki przyzna, że kluczem do sukcesu jest postawić na odpowiedniego patrona. Dla Janusza Cieszyńskiego opiekunem jest Mateusz Morawiecki, głównie dlatego, że ich starzy znali się z wrocławskiej Solidarności Walczącej. Z kolei Olga Semeniuk zdecydowała się konsekwentnie stawiać na Dworczyka. Jak się okazało, było warto. Nawet gdy polityk poniosła wyborczą porażkę w wyborach do Sejmu (niełatwy dla PiS okręg warszawski), to jej pryncypał poratował ją posadą wiceministra. Jak wynika z ujawnionej korespondencji Dworczyka, szef kancelarii premiera zrobił to tylko dlatego, że Semeniuk po prostu go o to poprosiła. Dodajmy do tego, że 32-latka została też szefową wyśmiewanej Rady Polskiej Agencji Kosmicznej. Co sprawia, że ten „millenials PiS” tak świetnie radzi sobie w kolekcjonowaniu stanowisk?

Kim jest Olga Semeniuk?

Semeniuk do polityki weszła stosunkowo niedawno. Przed dekadą związała się z młodzieżówką Prawa i Sprawiedliwości. Pierwsze wybory przyszły 3 lata później – 734 mieszkańców warszawskiej dzielnicy Wola oddało swój los w jej ręce i tyle wystarczyło, aby objąć mandat radnej. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że (ówcześnie) 26-latka nie ma zgromadziła środków pieniężnych, samochodu oraz nieruchomości. Zadeklarowała jedynie dochody ok. 50 tys. z umowy zlecenia. Wcześniej pracowała jako stażystka w Kancelarii Prezydenta oraz we „Wprost” i „Parlamentarzyście”. 

– Angażuję się także w działania patriotyczne oraz upamiętniające polską historię. Współorganizuje m.in. „Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych – Tropem Wilczym” oraz koordynuje projekt pt. „Strażnicy Narodowej Pamięci”, polegający na lokalizacji oraz inwentaryzacji miejsc pochówku polskich żołnierzy września ’39 r. – mówiła o sobie Semeniuk w trakcie kampanii wyborczej. 

Awans o szczebel wyżej – równolegle do działalności w fundacji założonej przez Michała Dworczyka – nadszedł w 2018 roku. Zgromadzony kapitał polityczny udało się jej się powiększyć blisko jedenastokrotnie – 8 tys. Warszawiaków zagłosowało na nią w wyborach do stołecznej rady miasta. Już wtedy Olga Semeniuk łączyła swój mandat z doradztwem Dworczykowi w MON. Wtedy radna – jak informowały media – za nieco ponad miesiąc usług „w zakresie działań promocyjnych i zamówień publicznych” dla resortu obrony dostała 14 tys. złotych.

Semeniuk nie bała się już wtedy używać krwistego języka. „Fakt” opublikował artykuł, w którym cytował niektóre wpisy z jej Facebooka. „Mało kto dzisiaj potrafi głośno powiedzieć, że UE powinna być całkowicie rozwiązana (…) Jestem zdecydowanym przeciwnikiem UE. Mówienie o przeobrażeniu UE, a tym samym zmiękczanie tematu, to dla mnie bzdura”- pisała Semeniuk podczas wyborów prezydenckich we Francji. Przekonywała, że „wygrana Le Pen byłaby po Brexicie i wygranej Trumpa trzecim, słusznym i większym pójściem pod prąd w polityce międzynarodowej”.

W trakcie kadencji stołecznej radnej złożyła blisko 150 interpelacji – wśród nich znalazły się kwestie podpisania karty LGBT+ przez Rafała Trzaskowskiego, zagrożeń w miejskich parkach czy negatywnych skutkach niekoszenia traw w mieście. Apetyt rósł jednak w miarę jedzenia – w 2019 roku Olga Semeniuk próbowała swoich w walce o Sejm. 

Jednak odległe 12. miejsce na warszawskiej liście PiS nie wystarczyło do objęcia fotela jednego z 460. wybrańców przy Wiejskiej. Nie pomogło także – jak informowało OKO.Press – roznoszenie ulotek wyborczych w Chicago podczas polskiej ciszy wyborczej. Semeniuk obiecywała wówczas, że „ideologia LGBT nie będzie w nachalny sposób wprowadzana do szkół”. 

Gorycz przegranej nie przyszła Semeniuk łatwo. Samorządowczyni w serii wpisów na Twitterze napisała, że wyborcy Koalicji Obywatelskiej wybrali Klaudię Jachirę, ponieważ „lubią syf”. „Warszawa przegrała autentyczność! Zrobię wszystko, byście nie mogli oderwać ode mnie wzroku i słuchu!” – dodała po chwili. Pozycja Semeniuk w PiS ciągle rosła.

Zarządzanie pandemią z placu Trzech Krzyży

Zaledwie trzy miesiące po nieudanej dla Semeniuk kampanii nadeszło uwieńczenie siedmioletniego boju – tuż po Nowym Roku została powołana na stanowisko wiceministra w Ministerstwie Rozwoju. Wtedy w Polsce nikt nie miał pojęcia, że za niespełna 100 dni cały świat rzuci się w wir walki przeciwko koronawirusowi. I, że właśnie resort pod wodzą Jarosława Gowina (później Jadwigi Emiliewicz i znowu Jarosława Gowina, a obecnie premiera Mateusza Morawieckiego) będzie odpowiedzialny za przygotowanie części obostrzeń pandemicznych, w tym dla biznesu i gospodarki. 

Pomimo zawirowań i zmiany kierownictwa Semeniuk wytrwała na stanowisku ponad dwa lata. W trakcie urzędowania przy placu Trzech Krzyży członkini PiS zasłynęła wypowiedziami, w których przekonywała, że jeżdżenie na stoku narciarskim jest bardziej „zakaźne” wirusowo niż zakupy w galerii handlowej, broniła także dokonań rządu w walce z kryzysem gospodarczym związanym z pandemią. 

Dość asekuracyjnie podchodziła do tematu otwierania kolejnych sektorów gospodarki, w tym branży gastronomicznej – z jednej strony podkreślała konieczność ciągłości działania biznesu, z drugiej strony zalecała respektowanie obostrzeń. Nie przeszkodziło jej to w tym, żeby w grudniowym programie TVN24, podczas dyskusji o przyszłości koalicji Zjednoczonej Prawicy, zarzucić stacji, że „zawsze dzieli na „wy”, „my”, „oni”, a my (PiS – red.) mówimy po prostu „polski naród” i nie inaczej jest w trakcie pandemii. – Zawsze dzielicie społeczeństwo i to zawsze od was wychodzi – mówiła Semeniuk. 

Wierność poglądom oraz jednej partii nadal procentuje. Podczas ostatniej „cichej restrukturyzacji rządu” Semeniuk utrzymała swoją tekę w resorcie Rozwoju, Pracy i Technologii. Nie zmarnowała także okazji do wbicia szpili odchodzącym z resortu działaczom Porozumienia. Odpowiedzialnej za rozwój budownictwa Annie Korneckiej zarzuciła „brak elementarnej wiedzy”, a o swojego byłego szefa – Jarosława Gowina – „nie mogła ocenić pozytywnie”. Według Gazety Wyborczej to właśnie Semeniuk miała przygotować listę pod „czystki” po współpracownikach byłego wicepremiera. – To typowy jastrząb w spódnicy. Jest w ekipie Mateusza Morawieckiego, widać, że ma przyzwolenie na takie działania – mówił anonimowy rozmówca z partii władzy. 

Akcje Semeniuk od 10 lat sukcesywnie rosną, widać także że sama wiceminister nie zamierza spoczywać na laurach. Nadchodzący sezon jesienny – nie tylko dla całej formacji Zjednoczonej Prawicy – ale także dla „tylnego rzędu” młodych wilków/ jastrzębi może okazać się przełomowy. Olga Semeniuk już zaczyna podbijać stawkę, a jak zawsze wartość jej akcji wyceni rynek. I wyborca. Czy zrazi go „kolesiowskie” załatwianie kolejnych posad, okaże się za dwa lata.

Zobacz też:

PiS buduje mur za miliardy

Klaudia Jachira. Ukryta opcja PiS

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze