poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaNocne Wilki pojechały na front. Putin ratuje się gangiem motocyklowym

Nocne Wilki pojechały na front. Putin ratuje się gangiem motocyklowym

Jak donosi kanał Shot News, który na Telegramie relacjonuje wiadomości z wojny na Ukrainie, członkowie gangu motocyklowego Nocne Wilki, dotarły na donbaski front i razem z rosyjskimi żołnierzami przeczesują domy. Z jednej strony to wyraz bezsilności armii, która coraz rzadziej może korzystać z usług wykwalifikowanych żołnierzy, z drugiej oddania fanatycznych nacjonalistów z Nocnych Wilków.

Władimir Putin i Bradley Cooper (fot. Wikimedia)

Nocne Wilki to grupa pełna paradoksów. Z jednej strony powstali pod koniec lat 80. gdy w chylącym się ku upadkowi ZSRR, wszystko co z Zachodu budziło zachwyt, z drugiej, nienawidzą Ameryki, a na swoich kurtkach mają naszyte czerwone gwiazdy, sierpy i młoty. Kochają się w Harleyach-Davidsonach i robią cosplay gangu „Hell’s Angels”, ale jednocześnie miewają mokre sny o wielkiej Rosji od Gibraltaru po Władywostok, albo i dalej.

Ich liderem jest dobiegający sześćdziesiątki Aleksandr Załdostanow, który urodził się na Krymie. Załdostanow w młodości chciał zostać lekarzem i nawet zdradzał ku temu predyspozycje (ostatecznie kształcił się na chirurga i taką ksywą posługuje się do dziś). W obliczu recesji gospodarczej postanowił przerwać do Niemiec, gdzie był ochroniarzem w klubach. Rosjanin podpatrzył jak bawią się ludzie na Zachodzie i w latach 90. przyjechał do Moskwy, aby założyć własny lokal.

Do zbliżenia między Nocnymi Wilkami a Władimirem Putinem doszło w 2009 roku. Wówczas prezydent Rosji wypatrzył ich na jednej z państwowych imprez. Później sam chętnie fotografował się na motorze w asyście Załdostanowa. Ten odpłacał mu się poparciem i niesieniem w świat idei panslawianizmu, zjednoczonego pod dwugłowym rosyjskim orłem.

Nocne Wilki i ich rajdy na Berlin

Organizacja zasłynęła rajdami z Moskwy do Berlina organizowanymi co roku, wiosną, w celu uczczenia zwycięstwa nad III Rzeszą. Od czasu aneksji Krymu te przejazdy szły coraz oporniej. Polska zabraniała wjazdu poszczególnym członkom organizacji (zasłaniając się zagrożeniem dla ładu i bezpieczeństwa państwa). Co ciekawe nie byli to sami Rosjanie. W 2016 roku na granicy zatrzymano czterech Słowaków i dwóch Niemców.

Z czasem stawało się oczywiste, że poza frajdą z mknięcia szosą na potężnych motocyklach, Nocne Wilki mają też misje paradyplomatyczne. Odwiedzają nacjonalistów w Serbii, czy na Słowacji, a w Czechach nawet spotykali się z politykami (i to z partii teoretycznie lewicowych!). Wszystko to okraszano mowami o budowie konserwatywnego przymierza, które musi postawić odpór zalewie gejozy płynącej z Zachodu.

Nocne Wilki na froncie. Akt desperacji?

Zdolność bojowa Nocnych Wilków pozostaje zagadką, wiemy że byli już na Krymie podczas aneksji (ale tam nie było walk) oraz w Donbasie (tam można było postrzelać), ale taka nadaktywność dotyczyła raczej czołowych przedstawicieli tej kilkutysięcznej organizacji. Nie zapominajmy, że wielu Wilków, nawet jeśli lubi zmoczyć się w nocy myśląc o restauracji ZSRR, to prowadzi względnie normalne życie: ma pracę, rodzinę, jakieś zobowiązania.

Nie mamy przy tym wątpliwości, że momencie trwogi Władimir Putin nie zawaha się rzucić na front każdego kto ma motocykl. Prezydent Rosji właśnie podpisał dekret o dodatkowym poborze do armii, który ma dotknąć 134 tys. osób. Nikt zdolny do noszenia broni, nie może więc czuć się bezpieczny.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze