czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaSportZadzwoń kolejne 711 razy, Czesiu

Zadzwoń kolejne 711 razy, Czesiu

No i co, cwaniaki? Dalej czepiacie się tych słynnych 711 połączeń Michniewicza? Dla mnie to gadanie o korupcji po tylu latach od początku było dziwne. To trochę jak z lustracją. Po 1989 roku każdy był mądry i chętnie wskazywał winnych. Byle nie we własnym obozie.

Mam nadzieję, że wczorajsze zwycięstwo ze Szwecją zamknie ten temat raz na zawsze. Serio, Polska zagrała mecz jakiego nie widziałem, chyba od 2:0 z Niemcami. Ale spotkanie ze Szwecją było ważniejsze. Rzadko kiedy w ostatnich latach od jednego meczu zależało tak wiele, m.in. prawdopodobnie ostatni wyjazd Roberta Lewandowskiego na mistrzostwa świata.

Trzeba tu dodać, że trudności w ostatnim czasie polska kadra miała co niemiara. Brzęczka odstawiono na boczny tor, głównie dlatego, że miał złą prasę, a po meczu z Włochami Robert Lewandowski odpowiedział na pytanie dziennikarza dopiero po kilku sekundach. Popierałem to, wydawało mi się, że cała jego kadencja była jakimś wybrykiem Bońka, bo przecież nawet na polskich boiskach Brzęczek za dużo nie osiągnął (4 miejsce z Wisłą Płock, wow). Potem przyszedł Sousa i gorąco ignorowałem wszystkie sygnały alarmowe płynące do nas z Francji, Węgier i Izraela, gdzie siwy trenował wcześniej. Gorliwie dołączyłem do kościoła św. Paulo, wierząc, że jak nie on, to nikt.

Gdy siwy nas wystawił i ruszyła karuzela z nazwiskami, miałem moment zobojętnienia. Bo skoro taki wytrawny piłkarz jak P.Sousa nas zostawia, to chyba wie jakim materiałem ludzkim dysponujemy i że bata się z tego nie ukręci. Wybór Michniewicza, ani mnie ziębił, ani grzał. Uznałem, że przynajmniej wzięli trenera z jakimś sensownym dorobkiem na krajowym podwórku, a nie kuzyna prezesa.

Do tego wszystkiego doszła wojna i fakt, że nasz świat mocno się zmienił po 24 lutego. To był nasz mały 11 września, po którym nie będzie już powrotu do tego, co znaliśmy wcześniej. Do Polski dotarło ponad 2 miliony uchodźców, Rosja niemal codziennie grozi nam atakiem nuklearnym (włączcie tamtejszą telewizję), a my mamy poczucie, że nie możemy odpowiedzieć tak jakbyśmy chcieli, bo jesteśmy tylko mikrym krajem wsadzonym w strefę zgniotu pomiędzy mocarstwami. Zwycięstwo z teoretycznie silniejszym rywalem, daje nam w tej sytuacji jakiś promyk nadziei.

Nikt nie wierzył w zwycięstwo ze Szwecją

Oczywiście, nie wierzyłem w zwycięstwo ze Szwecją, a mecz kontrolny ze Szkocją tylko mnie w przekonaniu o nieuchronnej porażce utwierdzał. Obstawiałem, że ruszymy na Szwedów jak nigdy, nie zdobędziemy bramki, potem opadniemy z sił, a Szwedzi wrzucą nam dwa gole około 60 i 90 minuty. Widziałem ten scenariusz zbyt wiele razy.

Ale ostatecznie zobaczyłem inny zespół, niż ten który znałem. Przede wszystkim innego Szczęsnego i Krychowiaka. Ci na których najbardziej wieszałem psy w ostatnich latach, postanowili zrehabilitować się z nawiązką. Emocji, które zafundowano nam po bramkach nie zapomnę, co najmniej przez następne osiem lat.

Na ile była to zasługa Czesława Michniewicza i przejaw jego taktycznego geniuszu? Cholera jasna, nie wiem, ale jeśli tak ma to wyglądać, to proszę trenerze, dzwoń do Fryzjera kolejnych 711 razy. Zresztą prawdę mówiąc, całe to gadanie, że trener kadry ma być krystaliczny jak łza od początku bardzo mi śmierdziało. To nie jest jakiś kapitan Żbik, który ma uczyć i wychowywać młodzież. Krystaliczności, wymagajcie sobie od papieża, a i tak jej u niego nie znajdziecie. Trener ma wygrywać mecze, tak jak napastnik ma strzelać bramki, to wszystko.

Nawet jeśli nie rozliczyliśmy wszystkich grzechów z okresu panowania Ryszarda Forbricha ps. Fryzjer, to nasza piłka nie będzie od tego ani lepsza, ani gorsza. Do szatni wchodzą dziś chłopcy urodzeni w momencie gdy cały ten przestępczy proceder chylił się ku upadkowi. Czesław Michniewicz nie zasłużył na objęcie kadry narodowej, bo miał ileś tam połączeń z Fryzjerem (i ani jednego zarzutu prokuratorskiego), tylko dlatego, że był naprawdę niezłym trenerem. A teraz – jeśli wykorzysta swoją szansę i uda mu się pójść za ciosem – może zostać trenerem legendarny.

Poza tym, nie przypominam sobie głosów mówiących, że Łukasz Piszczek nie powinien grać w kadrze, a przecież to facet skazany za korupcję. Nie wiem, czy ci którzy dzisiaj czepiają się Michniewicza wybaczyli Piszczkowi dlatego, że dobrze kopał piłkę, czy dlatego, że był miłym gościem. Wiem natomiast, że to podwójne standardy, ale ci którzy szukają świętych za życia, zawsze je stosują.

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze