poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaNiemcy idą w pajdokrację. Nie oni pierwsi

Niemcy idą w pajdokrację. Nie oni pierwsi

Bundestag obniżył o dwa lata wiek dający obywatelom czynne prawo wyborcze w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To oznacza, że w 2024 roku swoich przedstawicieli do Brukseli i Strasburga będą mogły wybrać osoby urodzone już w 2008 roku. Głosy o obniżeniu wieku wyborczego pojawiają się też w Polsce.

W 2024 roku w Niemczech swoich przedstawicieli do Brukseli i Strasburga będą mogły wybrać osoby urodzone w 2008 roku

Czynne prawo wyborcze – czyli prawo do głosowania – w wyborach do Parlamentu Europejskiego Niemcy uzyskiwali do tej pory po ukończeniu 18 roku życia. Pełnoletniość jest też wymagana, by móc wybierać posłów do Bundestagu, ale już w wyborach do niektórych landtagów czy samorządów pozwalano głosować 16- i 17-latkom. Tak będzie też w maju 2024 roku. W wyborach do Parlamentu Europejskiego będą mogły wziąć udział osoby, które urodziły się nawet w 2008 roku.

16-letni Niemcy zagłosują w wyborach

Obniżenie wieku wyborczego to inicjatywa rządzącej SPD, która w piątek została przyjęta przez` niemiecki parlament. Jak uzasadniali socjaldemokraci, poprzedni próg – 18 lat – wykluczał z głosowania wiele osób, „które mogą i chcą brać na siebie odpowiedzialność w wielu miejscach w społeczeństwie i angażować się w proces polityczny”. Zmiana może pozytywnie wpłynąć na frekwencję w wyborach – liczba uprawnionych do głosowania wzrośnie dzięki niej – wg koalicji rządowej – o 2,3 procent.

Pełnomocniczka partii ds. prawa wyborczego Carmen Wegge dodawała, że kolejnym argumentem za obniżeniem wieku wyborczego są dokonania nastoletnich aktywistów klimatycznych. Po tym, jak parlamentarna Komisja Prawa Wyborczego stwierdziła, że nie ma ku temu konstytucyjnych przeciwskazań głosowanie w Bundestagu było raczej formalnością. Obniżenie wieku wyborczego poparli posłowie koalicji, przeciw byli politycy CDU/CSU i AfD, którzy stwierdzili, że nie ma co w wychodzić przed szereg pozostałych państw UE.

Pajdokracja, w przeciwieństwie do będącej w większości państw faktem gerontokracji (rządy starców) to konstrukt raczej abstrakcyjny

W maju 2022 roku obniżenie granicy wieku wyborców w eurowyborach zalecił też w majowej rezolucji sam Parlament Europejski. Od tego czasu swój kodeks wyborczy zmieniły trzy kraje. Malta i Grecja obniżyły wiek uprawniający do głosowania o rok – do 17 – a Austria – podobnie jak Niemcy – do 16. Kraj ten jest zresztą prekursorem we włączaniu nastolatków w sprawy obywatelskie. osoby, które ukończyły 16. rok życia mogą wybierać swoich przedstawicieli do samorządów lokalnych już od 2007 roku.

Austria prekursorką pajdokracji. W Polsce mówi o tym Hołownia

Po raz pierwszy ten eksperyment przeprowadzono w trakcie wyborów samorządowych w Wiedniu. W 2010 roku frekwencja wśród 16- i 17-latków wyniosła wtedy 68 proc. ii była wyższa nawet o 10 proc. niż starszych roczników. Okazało się też, że niższy wiek wyborczej inicjacji przekłada się na późniejszy stosunek do wyborów. Ci, którzy pierwszy raz głosowali jako szesnastolatki pojawiali się drugi raz przy urnie średnio o 10 proc. częściej niż głosujący po raz pierwszy w wieku lat 18.

W Austrii w 2012 roku – po zakończeniu pełnego cyklu wyborczego – przeprowadzono badanie nad efektami obniżenia progu. Młodzież okazała się jedną z najbadziej aktywnych grup przy urnach – w wyborach parlamentarnych w 2008 r. niepełnoletni wyborcy mogli pochwalić się frekwencją na poziomie aż 86 proc. Lawinowo wzrósł też odsetek nastolatków, którzy deklarują duże i umiarkowane zainteresowanie polityką, a grupa „raczej niezainteresowanych” skurczyła się z 50 do 34 proc.

Korwin-Mikke był zazwyczaj hołubiony przez nastoletnich kuców, ale obecnie częściej jest cancellowany przez młodych lewaków

Śladem Austrii poszły kolejne kraje – poza wspomnianymi – także państwa z Ameryki Łacińskiej, Szkocja, Walia oraz Estonia. Pomysł był też rozważany w Polsce – w latach 2008-2010 dyskutowali o nim politycy PO i SLD, ale brakowało woli politycznej, by dostosować konstytucję na tę okoliczność. W 2013 roku – zapewne motywowani sondażami przeprowadzanymi wśród młodych – ideę podchwycili politycy Ruchu Palikota. Oni tym bardziej nie mieli na tyle sprawczości, by brać ich zamiary na poważnie.

Polecamy:

Obecnie z tym postulatem próbuje się przebijać Polska 2050. Jako najpopularniejsza partia w grupie wiekowej 18-24 (młodszych nikt nie bada), mogąca liczyć na 17-proc. poparcia, organizacja, której twarzą jest Szymon Hołownia, chętnie sięgnęłaby pewnie po głosy dwóch kolejnych roczników. W skali całego kraju „w puli” byłoby ich ok. 750 tys., a zakładając nawet przeciętną frekwencję, mowa o 400 tysiącach głosów. 

By 16- i 17-latkowie mogli wziąć udział w wyborach potrzebne byłoby ponadpartyjne porozumienie i zmiany w konstytucji. A choć są młodzi, to nie na tyle, by ktokolwiek z nich uwierzył w tego typu bajki.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze