niedziela, 22 maja, 2022
Strona głównaPolitykaWojna Rosji z Ukrainą wisi na włosku. Niemcy proponują pokój za wodór

Wojna Rosji z Ukrainą wisi na włosku. Niemcy proponują pokój za wodór

Napięcie między Rosją a Ukrainą narasta. Dość powiedzieć, że Waszyngton i Berlin zamierzają ewakuować z Kijowa swoich ambasadorów, a Joe Biden powiedział, że „mniejsze wtargnięcie” Kremla na terytorium Ukrainy spotka się z mniejszą reakcją Zachodu. Czy jest jeszcze jakiekolwiek rozwiązanie, które może powstrzymać konflikt?

Słowa Bidena wywołały lawinę na całym świecie. Europejskie media niemal jednogłośnie uznały, że wypowiedź prezydenta USA dają Rosji zielone światło do najazdu na Ukrainę. Trudno zresztą powiedzieć, jak można by je inaczej interpretować. Czy jeśli rosyjskie wojsko wyrąbie sobie korytarz łączący Krym z Donbasem, to będzie okej, ale jeśli zajmie Kijów, to Zachód odpowie z całą stanowczością?

Wypowiedź Bidena jest o tyle kuriozalna, że USA dozbraja Ukrainę na potęgę. Według Politico od 2014 roku USA wydały 2,5 miliarda dolarów na pomoc wojskową dla Ukrainy, a w grudniu zatwierdzono wydatek dodatkowych 200 milionów dolarów. Pomoc z Ameryki pomaga zasypać różnicę technologiczną między Ukrainą i Rosją. Ta pierwsza wyposażona jest głównie w stary sowiecki sprzęt, który nie może wyrządzić krzywdy Rosjanom.

NATO uległo śmierci mózgowej

Jeśli chodzi o jednomyślność NATO w kwestii karania Rosji za ewentualną napaść, to Biden z pewnością powiedział prawdę. Sojusz przyzwyczaił nas już do swojej spolegliwości. Odpowiedź nadejdzie, ale na pewno nie tak szybko jak rosyjskie czołgi. W czwartek sekretarz stanu USA Anthony Blinken spotkał się w Berlinie w ramach „transatlantyckiej czwórki” z przedstawicielami Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, ale z Ławrowem rozmawiał już w cztery oczy (taki format preferują zresztą Rosjanie). To wszystko przypomina wypowiedź Emmanuela Macrona z 2019 roku o „śmierci mózgowej NATO”.

Szczególnie dyskutowane jest stanowisko Niemiec, które zdają się nie postrzegać zagrożenia tak jak USA. Dla Berlina, Moskwa po prostu prowadzi negocjacje „w swoim stylu”. Nowy niemiecki rząd, zdaje się rozumieć tę grę. Z jednej strony mówi więc, że ewentualna agresja na Ukrainę może zawieść projekt włączenia gazociągu Nord Stream 2, z drugiej – minister gospodarki i lider Zielonych Robert Habeck – proponuje Rosjanom wspólne inwestycje w OZE, w ramach wyciszania emocji.

Jeśli macie przed oczyma niemieckie farmy solarne ustawiane na Syberii, to błąd. Chodzi raczej o wodór, który potrzebny jest Niemcom, a na którym Rosjanie chętnie zarobią. Innymi słowy Habeck mówi Rosjanom coś w rodzaju: „Shut up and take my money”.

Ciekawa propozycja Niemiec

Zresztą ten sam Habeck jeszcze pół roku temu, gdy był w opozycji odwiedził Kijów i mówił wówczas, że broni defensywnej nie można Ukrainie odmawiać. Stoi to w sprzeczności z obecną polityką Niemiec. W piątek Wall Street Journal podał informacje, że Berlin nie zezwolił Estonii na eksport pochodzących z NRD haubic na Ukrainę. To o tyle dziwne, że Niemcy ochoczo sprzedają swoją broń do Egiptu czy Pakistanu. Szefowa MSZ Annalena Baerbock tłumacząc się z tej decyzji powiedziała, że kraj stara się nie angażować w trwające konflikty. Zasłoniła się przy tym względami historycznymi. Te nie przeszkadzały Bundeswehrze do tej pory ani zwalczać somalijskich piratów, ani uczestniczyć w misji stabilizacyjnej w Afganistanie.

Sytuacja jest bardziej złożona niż przedstawia to powyższy tweet

Niezależnie od tego, jak Niemcy mydliłby oczy, chodzi im wyłącznie o polubowne załatwienie sprawy. Destabilizacja regionu oznacza wysokie koszty, miliony uchodźców i same problemy. Nie po to do tej pory Niemcy – czy to własnym sumptem, czy rękoma UE – wysyłały na Ukrainę miliony euro, w celu budowania stabilnego państwa żeby teraz zniweczyć to wszystko w pięć minut za obietnicę ciut mniejszego rachunku za gaz.

Ten styl polityki jest dla nas niezrozumiały i przynosił już w przeszłości straty. Tak było w 2008 roku, gdy Angela Merkel zablokowała Gruzji i Ukrainie plan działań na rzecz członkostwa NATO, by nie drażnić niedźwiedzia, a niedźwiedź w odpowiedzi najechał na pierwsze z tych dwóch państw zamykając temat na amen. Niemiecka dyplomacja nie ulegnie jednak zmianie, tylko dlatego, że nie podoba się Polakom.

Wodorowa propozycja Habecka ma więcej sensu niż mogłoby się początkowo wydawać. Jeśli Moskwa na nią pójdzie, to Niemcy kupią sobie spokój, a Rosjanie czas. Ten upływa im bowiem szybciej niż innym mieszkańcom globu. Wraz z odejściem od paliw kopalnych, całe oparte na surowcach imperium Putina złoży się jak domek z kart. Stopień przyszłej recesji może być nieporównywalny z tą po upadku ZSRR. Jeśli na Kremlu pozostała jakoś trzeźwo myśląca osoba, która nie hołduje myśli, mówiącej że „po nas choćby potop”, powinna stanowisko Niemców poważnie rozważyć.

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner