poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaFrasyniuk vs. Ziobro. "Zero" traci nerwy

Frasyniuk vs. Ziobro. „Zero” traci nerwy

Władysław Frasyniuk nie poniesie odpowiedzialności za słowa wypowiedziane pod adresem żołnierzy ochraniających granicę. Decyzję wrocławskiego sądu skomentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Polityk Solidarnej Polski zdaje się próbować rozpaczliwie zwrócić na siebie uwagę.

Władysław Frasyniuk i Zbigniew Ziobro (fot. Wikimedia)

Przypomnijmy: w sierpniu ubiegłego roku Władysław Frasyniuk powiedział na antenie TVN24, że żołnierze Wojska Polskiego zachowują się jak „wataha psów” i „śmiecie po prostu”. Słowa te dotyczyły kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej i praktyki wysyłania migrantów z powrotem za wschodnią granicę, bez udzielenia im odpowiedniej pomocy. Kontrowersyjna wypowiedź nie przeszła bez echa i nawet wśród sympatyków Frasyniuka pojawiły się głosy, że tym razem polityk przesadził. Podobnego zdania była warszawska prokuratura, która wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia polskich żołnierzy.

Proces był niejawny i doczekał się finału dopiero teraz. Sąd warunkowo umorzył sprawę na rok próby. Frasyniuk ma też zapłacić 3 tysiące złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Niezadowolony z decyzji sądu jest Zbigniew Ziobro, który postanowił skomentować sprawę w mediach społecznościowych. Minister sprawiedliwości napisał, że „żaden śmieć nie jest w stanie obrazić polskiego żołnierza”.

Jak oceniać wypowiedź Frasyniuka?

Czy Frasyniuk przegiął? Na pewno jego wypowiedź mogła budzić poruszenie. Nawet w sytuacji wywołującej tak skrajne emocje jak zeszłoroczny kryzys migracyjny komentator powinien mieć na uwadze, że rolą żołnierza jest przede wszystkim wypełnianie rozkazów. Z tej perspektywy wyżywanie się na mundurowych jest niesprawiedliwe. To nie oni odpowiadają za politykę migracyjną i bezpieczeństwo państwa, a jedynie realizują plany, które zatwierdza ktoś zupełnie inny.

Ta wypowiedź wpasowuje się w portfolio Frasyniuka, który słynie z ciętego języka i mocnych komentarzy. Znany opozycjonista może sobie na takie wypowiedzi pozwolić głównie dlatego, że dawno temu zrezygnował z uprawiania czynnej polityki i zajął się biznesem. Do jego najsłynniejszych słów należą chyba te o Jarosławie Kaczyńskim. Gdy prezes PiS mówił, że „stoimy tam gdzie staliśmy kiedyś, a oni stoją tam gdzie ZOMO”, Frasyniuk odpowiedział słynnym „Jarek, pierdolisz, nie było cię tam”. Jako, że wrocławianin, choć młodszy o Kaczyńskiego o dekadę był przewodniczącym zarządu dolnośląskiej Solidarności i osobą o dużo większych zasługach dla związku można przyjąć, że jego wypowiedź była na miejscu, a on sam miał prawo usadzić „młodszego stopniem” byłego kolegę.

Władysław Frasyniuk. Wypowiedź Ziobry miesza w trójpodziale władzy

Ocenę wypowiedzi Frasyniuka o żołnierzach pozostawiamy każdemu czytelnikowi. Nie możemy jednak przejść obojętnie obok słów Zbigniewa Ziobry, który postanowił skomentować decyzję sądu. Choć ktoś mógłby powiedzieć, że przecież Ziobro użył jedynie tych samych słów co Frasyniuk, to chodzi tu o coś dużo poważniejszego. Mowa bowiem o ministrze sprawiedliwości i prokuratorze generalnym, który komentuje decyzje niezawisłego sądu.

Choć ktoś mógłby powiedzieć, że przecież Ziobro użył jedynie tych samych słów co Frasyniuk, to chodzi tu o coś dużo poważniejszego. Mowa bowiem o ministrze sprawiedliwości i prokuratorze generalnym, który komentuje decyzje niezawisłego sądu. Słowa mówiące, że na sądy nie można liczyć, ale na Polaków tak, można potraktować jako wezwanie do samosądów.

Ziobro usunął swój wpis, ale screeny pozostały (fot. Twitter)

Gołym okiem widać, że popularnemu „Zeru” pęka żyłka. Wczoraj Rzeczpospolita opublikowała sondaż, w którym zapytała Polaków, kto mógłby przejąć schedę po Mateuszu Morawieckim. Zbigniewa Ziobrę wskazało jedynie 0,4 proc. ankietowanych. Notowania Solidarnej Polski szorują po dnie, a Jarosław Kaczyński już dawno skreślił Ziobrę w jakichkolwiek kalkulacjach na swojego następcę. Skalę upadku pokazuje to, że Ziobro rękoma Janusza Kowalskiego próbuje przymilać się do Roberta Bąkiewicza i tym samym sytuuje się gdzieś razem z politycznym planktonem na prawo od PiS. Problem polega na tym, że dla narodowców Ziobro będzie zupełnie niewiarygodny, czego on sam chyba nie rozumie. Prawdopodobnie więc – widząc swój własny upadek i próbując powstrzymać to co nieuchronne – minister sprawiedliwości będzie w najbliższym czasie mocno wierzgał i wypowiadał coraz to bardziej kuriozalne zdania, byle tylko zwrócić na siebie uwagę mediów i choć na chwilę spowolnić ten ostry zjazd w dół.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze