czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaHistoriaElżbieta II. Czy wiedziała o brytyjskich obozach koncentracyjnych w Kenii?

Elżbieta II. Czy wiedziała o brytyjskich obozach koncentracyjnych w Kenii?

Elżbieta II nie żyje, ale nie będziemy pisać o jej psach albo bogactwie, tylko skupimy się na czymś ciekawszym. Janusz Korwin-Mikke swego czasu zasłynął z wątpliwego, aczkolwiek trudnego do zanegowania stwierdzenia, że Hitler nie wiedział o Holokauście. A czy królowa wiedziała, że w latach 1952-1960 setki tysięcy jej poddanych przewinęło się w Kenii przez obozy koncentracyjne nie ustępujące tym nazistowskim?

Ta grafika to intelektualna prowokacja, ale faktem jest, że byty „Królowa Elżbieta II” i „obozy koncentracyjne dla Kenijczyków” funkcjonowały w tym samym państwie w tym samym czasie.

Elżbieta II. Rebelia w Kenii na początku rządów

W tym samym roku, w którym Elżbieta II została królową Wielkiej Brytanii, w pozostającej brytyjską kolonią Kenii doszło do zaognienia tzw. rebelii Mau Mau. W lutym 1952 r. zmarł król Jerzy VI, zaś w październiku w afrykańskim kraju ogłoszono stan wyjątkowy z uwagi na niepokoje społeczne. Prowodyrami rebelii była grupa etniczna Kikuju, której członkowie stracili na znaczeniu wskutek kolonizacji, a sytuacja zaogniały się przez poprzednie lata.

Zbrojny ruch Mau Mau (albo też KLFA, od ich głównej organizacji, Kenya Land and Freedom Army) operował na wyżynach położonych w centralnej Kenii i zaczął w tym czasie dokonywać aktów terroru wymierzonych w kolonistów i ich lokalnych sprzymierzeńców. Po zabójstwie jednego z probrytyjskich kenijskich wodzów gubernator Kenii Evelyn Baring zdecydował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego i zbrojnym rozprawieniu się z tą grupą. Mau Mau rozpoczęli wówczas właściwie wojnę partyzancką. Atakowali oni białych osadników i ich lokalnych współpracowników pod osłoną nocy, niszczyli uprawy czy zabijali zwierzęta gospodarskie. W tym czasie stali się odpowiedzialni także za szereg masakr ludności cywilnej.

Ruch mógł operować dość swobodnie dzięki szerokiemu poparciu społecznemu, zwłaszcza wśród czarnych rolników, którym odmawiano ziemi na własność, czy bezrobotnych proletariuszy z miast, świadomych nierówności społecznych między nimi a europejskimi panami. Kampania Mau Mau była zresztą toczona pod hasłem „o ziemię i wolność”. Brytyjska propaganda od samego początku określała ich jednak nie jako patriotów walczących o niezależność, lecz jako prymitywnych, dzikich terrorystów, działających pod wpływem zwierzęcych odruchów, ale jednocześnie zainspirowanych światowym komunizmem.

Elżbieta II. Wielka Brytania jak III Rzesza

Aby pokonać Mau Mau, Brytyjczycy sięgnęli po system odpowiedzialności zbiorowej. Ich wywiad uznał ok. 1,5 mln ludzi, głównie Kikuju, za podejrzanych. Zgodnie z taką polityką mieszkańcy centralnej Kenii mieli być uznawani za winnych współpracy z Mau Mau tak długo, dopóty nie udowodnili swojej niewinności. Zostawali oni postawieni przed wyborem między współpracą z Brytyjczykami (na przykład poprzez dołączanie do milicji kolonialnej), a represjami. Koloniści rozpoczęli wkrótce przymusowe wysiedlenia na masową skalę, a część ludności trafiała do specjalnie powstałych obozów koncentracyjnych.

Stan wyjątkowy trwał w Kenii przez 8 lat aż do 1960 r. W tym samym roku, w którym czwórka młodzieńców z Liverpoolu zakładała The Beatles, ich ojczyzna utrzymywała w centralnej Kenii struktury rodem z państwa totalitarnego. Piętnaście lat po samobójstwie Hitlera jego demokratyczni pogromcy nadal wcielali w Afryce w życie jego pomysły. Liczba osadzonych w obozach jest nieznana – rząd brytyjski utrzymywał, że chodziło o 11 tys. osób, ale bardziej prawdopodobna jest podawana przez historyków liczba sięgająca nawet 300 tysięcy (Caroline Elkins).

W kilkudziesięciu placówkach lądowały osoby podejrzane o kolaborację z Mau Mau, także kobiety i dzieci. Na porządku dziennym była niewolnicza praca w głodowych warunkach, przemoc i brak opieki medycznej. Wiele osób zostało zgwałconych, wykastrowanych albo zamordowanych. Podobnie, jak w obozach nazistowskich czy sowieckich, wyraźnym celem było fizycznie wyniszczenie niepożądanego w kraju elementu. Niektórzy badacze pokusili się wręcz o stwierdzenie, że system obozów był „brytyjskim gułagiem”. Liczbę ofiar śmiertelnych tego systemu szacuje się pomiędzy 25 a 100 tysiącami ludzi, chociaż Caroline Elkins mówi o trudno weryfikowalnych „setkach tysięcy”.

Jedną z ofiar Brytyjczyków, choć jeszcze sprzed 1952 r., był niejaki Onyango Obama, który w 1949 r. trafił do więzienia pod zarzutem współpracy z rebeliantami Mau Mau. Jego wnuk, Barack, w swoich wspomnieniach zrelacjonował reakcję jego rodziny na powrót dziadka do domu. Miał on wrócić wychudzony, pokryty bliznami, niezdolny do samodzielnego poruszania się i tak straumatyzowany, że latami odmawiał dania świadectwa.

Później miał mówić, że strażnicy chcieli wymusić na nim torturami zeznania dotyczące współpracy z Mau Mau – chodziło w szczególności o wbijanie igieł w ciało czy miażdżenie genitaliów. Onyango jako młody człowiek nauczył się czytać i pisać po angielsku, przeszedł na chrześcijaństwo, a podczas I wojny światowej zgłosił się do brytyjskiego wojska. Po więzieniu miał do końca życia nienawidzić Anglików.

Szkoda, że nie opowiedział jej o dziadku.

Rebelia w Kenii. Brytyjskie ofiary idą do sądu

Gdy w 1958 r. Kenia otrzymała szeroką autonomię, a w 1963 r. niepodległość, nie doszło do żadnego rozliczenia sprawy rebelii Mau Mau i brytyjskich obozów dla Kikuju. Koloniści zresztą przed wyjazdem poniszczyli archiwa, w których znajdowały się ich sekrety. Pierwszym przywódcą wolnego kraju został Jomo Kenyatta, więziony w latach 1952-1961 – ale wprowadził on szybko brutalną dyktaturę, trwającą do lat 90. Jej struktury opierały się, także personalnie, na dawnej władzy kolonialnej, a Kikuju pozostawali w tym czasie obywatelami drugiej kategorii.

W 2009 r. kilku żyjących Kikuju, którzy przeżyli obozy, pozwało państwo brytyjskie przed jego własny sąd o zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Wielka Brytania początkowo odmówiła – z uwagi na brak wiarygodnych dowodów w sprawie i śmierć domniemanych oprawców. Przede wszystkim wskazała ona jednak, że następcą prawnym brytyjskiej administracji kolonialnej w Kenii jest formalnie… niepodległa Kenia, a zatem to nie Londyn odpowiada po latach za obozy i morderstwa.

W sprawę zaangażowali się historycy, na czele z Caroline Elkins i Davidem Andersonem, którzy w 2011 r. odnaleźli utajnione dokumenty z czasów kolonialnych. A z tych wprost wynikało, że brytyjskie zbrodnie w Kenii były znane w najwyższych kręgach administracji rządowe. Ich przedstawiciele zrobili zaś wszystko, by je zatuszować. Rządy Winstona Churchilla, Anthony’ego Edena i Harolda Macmillana, czyli trzy pierwsze za panowania Elżbiety II, podjęły po prostu decyzję, żeby utrzymywać brytyjską władzę nad Kenią za wszelką cenę.

Po tym, jak opinia publiczna zapoznała się z tą informacją, brytyjski rząd spanikował i poszedł na ugodę. W 2013 r. zapowiedziano wypłacenie kwoty ok. 20 mln funtów odszkodowania na rzecz 5228 obywateli Kenii, którzy w latach 1952-1960 mieli być poddawani represjom (ok. 2600 funtów na osobę). Uznano jednak roszczenia tylko tych osób, które były w stanie udowodnić, że doznały w tym czasie ciężkich i nieodwracalnych uszkodzeń ciała. Pozostałe 45 tys. osób, które uznano za poszkodowanych podczas stanu nadzwyczajnego, zostało zwyczajnie na lodzie.

Ci ostatni postanowili walczyć i zdecydowali o wniesieniu kolejnego, zbiorowego procesu przeciwko rządowi brytyjskiemu. Jednak w maju 2019 r. ich roszczenie zostało oddalone. Po jednym z najdłuższych procesów w historii wyspiarskiego sądownictwa (230 dni rozpraw) sędzia Peter Stewart uznał, że z uwagi na czas, który minął od represjonowania mieszkańców Kenii, śmierć odpowiedzialnych za nie osób i skąpość dokumentacji, rząd nie będzie w stanie podjąć skutecznej obrony.

Przedstawiciele Kikuju, którzy przetrwali stan wyjątkowy, a w 2009 r. zdecydowali się walczyć o odszkodowanie i swoje dobre imię. Ich imiona to Wambugu Wa Nyingi, Jane Mara, Paulo Nzili i Ndiku Mutua.

Elżbieta II. Czy wiedziała o obozach?

Czy kobieta, która stała się później miłą starszą panią w śmiesznych kolorowych strojach, wiedziała o tym wszystkim? Z pewnością taką wiedzę mieli jej premierzy. Churchill sam zdecydował o wysłaniu do zbuntowanej Kenii wojsk brytyjskich z generałem Georgem Enskinem, weteranem walk przeciwko niemieckiemu Afrika Korps w 1943 r., na czele. Człowiek, który w 2002 r. wygrał plebiscyt BBC na najwybitniejszego Brytyjczyka w historii, był zdecydowany zrobić wszystko, by zachować możliwie dużą część imperium. Jego następcy z Partii Konserwatywnej, Anthony Eden i Harold Macmillan, kontynuowali jego linię, chociaż po porażce w kryzysie sueskim nie mieli już wielkiego pola manewru i musieli zaakceptować dekolonizację.

Czytaj także:

Być może było tak, że przez królową zatajano takie drobne niuanse, jak konkretne środki użyte do celu, w tym w polityce kraju wobec Kenii. Ale, na miłość boską, nie oszukujmy się, że nie wiedziała ona o samym fakcie rebelii i jej zbrojnej pacyfikacji. Nie żyła ona nigdy w złotej klatce, z miliona źródeł wynika, że zawsze doskonale się orientowała w sprawach politycznych. Nie dowiemy się nigdy, czy wiedziała o dokładnym losie setek tysięcy głodzonych, więzionych i mordowanych Kenijczyków. Ale możemy mieć pewne podejrzenie.

Królowa, wstąpiła na tron jako imperialistka i do końca życia pozostawała konserwatywną formalistką. W 1947 r., na kilka lat przed koronacją, w południowoafrykańskim Kapsztadzie powiedziała, że „poświęci całe swoje życie służbie Wspólnocie i imperialnej rodzinie, której członkami jesteśmy wszyscy”. Rok później Związek Południowej Afryki zaczął wprowadzać w życie ustawy o apartheidzie.

Elżbieta II była produktem swojej epoki, ale z uwagi na to, że wybrała kontynuację całkowitej monarszej neutralności, przez całe swoje życie skutecznie pozostawała chorągiewką, która kierowała się tam, skąd aktualnie zawiało. Trzeba omówić tematykę kolonialną z Churchillem? Nie ma sprawy. Czasy się zmieniały i nagrywamy reklamę z Danielem Craigiem? Pewnie, żaden problem.

Fragment memoriału ofiar brytyjskich w Nairobi

Co dalej? Wielka Brytania mogłaby uznać własne działania w Kenii za zbrodnie przeciwko ludzkości i określić co najmniej administrację kolonialną jako ich winną. Zamiast tego sprawa skoczyła się na odsłonięciu w 2015 r. brzydkiego pomnika w Nairobi, na którym brytyjskie działania zostały nazwane „torturami i złym traktowaniem”. Jeśli Zachód nie jest jeszcze gotowy na rozliczenie najciemniejszych kart kolonializmu (porównaj kazus Konga i belgijskiego króla Leopolda II), to tym bardziej nie jest na to gotowy Londyn.

Polecamy:

Polecamy w tym temacie lekturę książki Caroline Elkins „Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia brytyjskich obozów w Kenii”.

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze