czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaLifestyleDlaczego Trzaskowski nie powinien przepraszać za "dupiarza"?

Dlaczego Trzaskowski nie powinien przepraszać za „dupiarza”?

- Tak, byłem dupiarzem, a o co chodzi? - to jedyne słowa, które powinien wypowiedzieć Rafał Trzaskowski po tym gdy spadła na niego lawina krytyki za wywiad u Wojewódzkiego. Wizerunek silnego przywódcy tylko by się umocnił, a przy okazji Trzaskowski mógłby dać znać, że przepraszanie za wszystko jest kiepską strategią komunikacji

Mema wzięliśmy z pisowskiego portalu niepoprawni.pl, ale zmieniamy jego znaczenie o 180 stopni (fot. materiały KW Rafała Trzaskowskiego/niepoprawni.pl)

W połowie maja Rafał Trzaskowski był gościem programu Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, którzy przenieśli swój podcast z Newonce do Onetu. Jak to zwykle bywa u tych prowadzących rozmowa przebiegała w luźnej atmosferze i nie dotyczyła zbyt mocno polityki. W pewnym momencie panowie zaczęli rozmawiać o licealnych podbojach Rafała Trzaskowskiego. Wówczas prezydent Warszawy odżegnywał się od tego, że był „bawidamkiem” bo to bardzo staroświeckie stwierdzenie. Padły brzemienne słowa:

– Ale to chodziło o to, że dupiarz. Ale nie bawidamek. Kto mówi bawidamek, na Boga? – zapytał Trzaskowski.

– Czyli ty byłeś dupiarzem? – dopytał Wojewódzki.

– Oczywiście, że tak, a nie żadnym bawidamkiem – stwierdził prezydent Warszawy.

Tylko wujas z wesela wygrywa w Polsce wybory

Zacznijmy od tego, że Wojewódzki musi być cholernie przereklamowany skoro program został wyemitowany w połowie maja, a afera wybuchła wczoraj. Wszystkiemu winny był TikTok. Onet chcąc sprostać potrzebom młodego pokolenia wrzuca fragmenty swoich programów na tą platformę, nie rozumiejąc że mając dziaderskich prowadzących nie przekona się do siebie młodzieży. Wycięty z kontekstu fragment wzbudzi zainteresowanie kogoś nieco starszego. Konkretnie 35-letniego Jasia Śpiewaka.

Jak wiadomo pozbawiona wpływu na rzeczywistość Lewica uwielbia komentować wszystko w Internecie, najlepiej tłumacząc innym jak mają żyć, co jeść i jakie wyśrubowane normy estetyczne spełniać. Za przykładem Śpiewaka poszli inni. Na przykład jego kolega ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Popławski, który napisał: „Miał być taki fajny europejski, a wyszedł typowy wujas z wesela”.

To właśnie ten komentarz pokazuje dlaczego tacy działacze mają widoki na jakiekolwiek poparcie wyłącznie w Warszawie. Obciach jest rzeczą bardzo relatywną. Większość Polaków jeździ na wesela, są nawet tacy, którzy dobrze się na nich bawią. Rafał Trzaskowski to polityk o wysokich i ogólnopolskich ambicjach, na którego warszawiacy masowo zagłosują niezależnie od tego, czy nazwałby się „dupiarzem”, „kobieciarzem” czy – to dopiero żenujące stwierdzenie – „psem na baby”.

Za miejskimi aktywistami poszli PiSowcy, którzy wyli z oburzenia (Joachim Brudziński, a za nim różne Jacki Piekary i inni publicyści niszowych tygodników). Tylko przypomnijcie proszę, kiedy oni za cokolwiek przeprosili niezmuszeni do tego wyrokiem sądu. Piekara – niegdyś poczytny pisarz fantasy – naśmiewał się z rozmiarów Doroty Wellman i pisał, że nie grozi jej aborcja. Gdy przegrał w sądzie, mówił że finansowo zostanie „zniszczony”, a teraz przeszkadza mu „dupiarz” w ustach Trzaskowskiego.

Kim jest dupiarz?

Dlatego chyba najwięcej racji miała Hanna Gronkiewicz-Waltz, która powiedziała, że Trzaskowski pokazał się jako „normalny facet bez kompleksów”. Mieszkańcy dużych miast głosowali na zdecydowanie gorszych seksistów tylko dlatego, że ci byli z Platformy, więc wyborczo Trzaskowskiemu nic nie grozi. Mieszkańcy mniejszych miejscowości mogli się przekonać, że prezydent Warszawy to normalny człowiek, który nie zawsze był grzecznym chłopcem, a to zdecydowany plus.

Problem w tym, że Trzaskowski przeprosił, a i samo słowo nie jest zbyt jednoznaczne.

Definicja ze słownika miejski.pl. Jak widać została dodana już po wywiadzie Trzaskowskiego

Jak czytamy w Bussines Harvard Review w XXI wieku eksplodowała gigantyczna wręcz moda na przepraszanie. Zaczęło się od liderów, którzy chcieli się pogodzić po upadku Żelaznej Kurtyny, po to by wspólnie prowadzić interesy. Jednali się ze sobą wszyscy: Amerykanie z Rosjanami, Niemcy z Żydami, Polacy z Ukraińcami itd. Wszystko w konwencji: Pamiętamy i prosimy o wybaczenie.

Ta jednak bardzo szybko uległa inflacji, do tego stopnia, że politolodzy ze wspomnianej uczelni rok 2000 nazwali „latem przeprosin”. Nie chodziło już wyłącznie o padanie do stóp dawnym wrogom, ale złą jakość usług publicznych. Na niespotykany poziom kulturę przepraszania podniosły media społecznościowe, dzięki którym nie trzeba zwoływać konferencji prasowej, a wystarczy napisać krótki i odpowiednio empatyczny komentarz.

Owszem, Trump przeprosił za słowa o łapaniu za kroczę, ale to jednak trochę inny kaliber wypowiedzi. Poważny lider, który znalazł się w bardzo niepoważnej sytuacji powinien powiedzieć, że przeprosi gdy naprawdę będzie miał za co. Tymczasem Trzaskowski wracający do tematu w kolejnych wypowiedziach traci wszystko to, co mógł zyskać gdyby naprawdę pokazał trochę luzu. Niewątpliwie wyróżniałoby go to na tle napiętych jak plandeka na żuku polityków opozycji.

Osobnym problemem pozostaje samo słowo. Wklejona wyżej definicja ze słownika miejskiego została dodana już po wywiadzie, więc nie możemy traktować jej poważnie, ale faktem jest, że wiele osób pierwszy raz zetknęło się z takim słowem. W tym wypadku pozostaje ryzyko, że „dupiarz” będzie im się kojarzył z „kimś, kto jest do dupy”, a nie po prostu z podrywaczem.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze