środa, 26 stycznia, 2022
Strona głównaLifestyleDlaczego Mama Ginekolog budzi tak skrajne emocje?

Dlaczego Mama Ginekolog budzi tak skrajne emocje?

Nic nie wkurza bardziej niż dziewczyna z osiedla, która jednocześnie jest bardzo ludzka, kiedy gotuje przaśny rosół i reklamuje bawełniane majtki, a z drugiej kupuje domy na Santornini dzierżąc pod pachą drogą torebkę.

Mama Ginekolog wzbudza skrajne emocje u internautów

Nicole Sochacki-Wójcicka jest fenomenem – udało jej się zgromadzić olbrzymią i zaangażowaną społeczność na swoim Instagramie (ponad 800 tys. obserwujących), rozkręcić wraz z mężem świetnie prosperującą firmę, cieszyć się udanym życiem rodzinnym, które z zapamiętaniem relacjonuje i budować autorytet jako lekarka.

Mama ginekolog. Lekarz bez specjalizacji

Z tym ostatnim Mama Ginekolog ma ostatnio trochę pod górkę, ponieważ nie zdała egzaminu specjalizacyjnego na lekarza ginekologa. Jej płaczliwa relacja na Instagramie okazała się katalizatorem emocjonalnego karnawału szyderstwa postronnych obserwatorów. Dziewczynie oberwało się za wszystko (łącznie ze sposobem wychowywania własnych synów) a chwytliwe hasło że „mama ginekolog nie jest ginekologiem” obiegło Polskę od morza po szczyty samiuśkich Tatr. Argument, że Polaków leczą głównie lekarze rezydenci w przypadku Mamy Ginekolog nie działa.

Dlaczego blogerka budzi tak ogromne emocje, że o jej porażce napisały nawet Newsweek czy Wprost? Bo Nicole się klika. A dlaczego Nicole się klika? Bo jest spełnieniem polishdream, który wygląda jakby był na wyciągnięcie ręki, ale jest niestety lata świetlne od jej przeciętnego obserwatora.

Mama ginekolog. Czym jest polishdream?

Nicole może denerwować. Duża część jej postów jest niekończącą się epopeją o jej własnej sile ducha, uporze w dążeniu do celu, niesamowitej woli walki oraz umiejętności czynienia dobra na całym świecie i zgrabnych nogach. Nicole lubi pokazać, że ma. Relacje z budowy jej nowego domu, prezentacja ekskluzywnej kuchenki za ponad dwadzieścia koła były oglądane przez tysiące.

Mama Ginekolog nie przemilczy tego, ile wydała na przedłużenie włosów czy absurdalną bawarską sukienkę – wszystko złagodzone narracją o spełnianiu marzeń. A życie Nicole jest statystycznym spełnieniem marzeń wielu Polaków – szczęście rodzinne, kasy jak lodu i torebka Louis Vuitton w szafie. Nicole jest bardzo bliska – bo mimo dużego ego, nie jest niedostępną panią z okładki w niezrozumiale zaprojektowanym wnętrzu i dyskretnie ekskluzywnych markach (kto wie, ten wie, kto nie wie – nie warto, żeby wiedział). Nasza Nicola, tak jak inna Kasia, Jola czy Andżela marzy o Michaelu Korsie, Louisie Vuittonie i cukierkowej kuchni. Z tą tylko różnicą, że ona może sobie na to pozwolić. Z Mamą Ginekolog jest więc tak, jak z dobra koleżanką, której się udało i poszczęściło. Może być więc dalej dobrą przyjaciółką, bo jej zaangażowane obserwatorki widzą w niej projekcję własnego losu albo znienawidzoną nowobogacką, która obnosi się z majątkiem, kiedy ty dalej polujesz na wyprzedaże w Pepco.

Mama ginekolog. Co odziedziczyła?

Jan Śpiewak w swoim poście o Mamie Ginekolog uważa, że Nicole stworzyła znakomity system zarabiania na swojej wiedzy. Zamiast dwustu złotych za wizytę w prywatnym gabinecie ludzie kupują na potęgę jej produkty (od ubrań, po ceramikę). Nie zgadzam się z tą opinią – medyczna strona bloga mamy ginekolog już dawno gnije gdzieś na zapomnianych serwerach. I mimo że Nicole czasem wrzuci live ze znanym profesorem lub pokaże się w kitlu, to nie po to przychodzą do niej tysiące obserwujących. Dodatkowo prowadzi oddzielne konto na Instagramie, które dotyczy już tematyki stricte medycznej, ma ono znacznie mniej obserwujących, a ostatni post pokazał się na nim w lipcu. Klienci Roger Publishing (firmy Mamy Ginekolog i jej męża) nie płacą za wiedzę medyczną. Jej klienci płacą za to, żeby być jak Nicole. A to wydaje się być jak na wyciągnięcie ręki i właśnie ta wizja najbardziej elektryzuje jej społeczność. Właśnie dlatego jej książki, w których opowiada m.in. o tym, jak poznała męża schodzą lepiej niż niektóre pozycje Remigiusza Mroza – ludzie chcą być częścią historii Nicole.

Mama Ginekolog angażuje się w liczne akcje charytatywne

Śpiewak uderza w rodziców Nicole zaznaczając, że dorobili się na prywatyzowaniu mienia państwowego, dzięki czemu Nicole mogła dorastać w domu, który Polacy znają z filmu Kiler, gdzie był posiadłością Siary. Ten element też jest niestety immanentną częścią polishdream. O zarzutach dotyczących trudnych warunków, jakie panują w szwalniach ojca Mamy Ginekolog, trudno pisać, bo nie ma na to żadnych twardych dowodów, choć opinie pracowników na GoWork nie pokazują sielankowego obrazu.

Emocjonalny rollercoster

Nicole jak wytrawny spindoctor manipuluje emocjami swoich odbiorców. Wszelkie ataki dotyczące jej fundacji perinatalnej odpiera argumentem o nagonce na działalność noszącą imię jej zmarłego syna. Nicola ma swoich żołnierzy. Jej obserwatorki będą bronić jej do upadłego, bo codziennie uczestniczą w jej dniu, widzą łzy i radości i nie pozwolą złamać ukochanej przyjaciółki, który jak latarnia wskazuje im cel, do którego same dążą. Czy robienie z siebie ofiary na koncie z prawie milionem obserwujących jest moralnie akceptowalne? Biorąc pod uwagę, że Instagram jest medium autokreacji, trudno stawiać o to Mamie Ginekolog zarzuty. To na emocjach zbudowała swoje imperium, nie jest więc dziwne, że je emocjami zasila.

Mama Ginekolog ma jeszcze jedną „wadę” – jest kobietą. A kobieta, która ma o sobie jak najlepsze mniemanie, mimo tego, że nie wygląda jak z wybiegów mody pokazuje się nam tak, jakby całe jej życie było takim wybiegiem i nie stroni od wychwalania siebie publicznie – to już za wiele. W uniwersum polskiego showbiznesu jest cała masa mężczyzn o jak najlepszym mniemaniu o sobie, udzielających rad a niemogących się pochwalić studiami medycznymi albo jakimikolwiek. To jednak nie razi tak jak Mama Ginekolog.

W całej nagonce, która pod płaszczykiem zarzutów o brak kompetencji medycznych jest po prostu szambem niechęci wobec samej Sochacki-Wójcickiej trudno znaleźć jakikolwiek argument za tym, że Mama Ginekolog jest rzeczywiście niekompetentna. Jakikolwiek artykuł na blogu, czy opis na instagramie, w którym mówiłaby nieprawdę, czy przekazywała wiedzę niezgodną ze stanem aktualnym. Jak to jest, że w kraju, w którym poziom pełnego wyszczepienia na COVID-19 nie przekracza 50 proc. nagle wszyscy oszaleli, bo dziewczyna, która skończyła studia medyczne, praktykowała za granicą, przyjmuje porody i leczy nie zdała egzaminu na specjalizację. Egzaminu, który może powtórzyć.

No, ale przecież wszyscy wiemy, że to nie o słowo „ginekolog” tutaj chodzi.

Zobacz też:

Agata Komosa-Styczeńhttp://www.truestory.pl
Agata Komosa-Styczeń - polonistka, dziennikarka, redaktorka, feministka, mama. Była redaktorką naczelną portali informacyjnych naTemat i Wirtualnej Polski. Do czasu zdobycia ostatniej sprawności (mamy) zapamiętale podróżowała - zjeździła Amerykę Środkową i Azję. W Nepalu zdobyła dwa pięciotysięczniki. Autorka książki „Taterniczki. Miejsce kobiety jest na szczycie".
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner