czwartek, 28 października, 2021
Strona głównaKulturaCuckold Simulator – zostań samcem beta

Cuckold Simulator – zostań samcem beta [RECENZJA]

Graficznie nie jest to cud świata, ale nie takie były intencje twórców gry

Znacie to uczucie, kiedy po całym dniu ciężkiej tyry wracacie do domu i zastajecie żonę w łóżku z sąsiadem? Nie? W takim razie zagrajcie w Cuckold Simulator. Grę wyprodukowaną przez Team Sneed, studio którego szerzej wam nie opiszemy, ponieważ wyprodukowali tylko jedną grę. Tę grę.

Cuckold według Cambridge Dictionary jest zjawiskiem polegającym na zezwoleniu swojej partnerce na zdradę z innym mężczyzną. Pierwotnie powiązane było ono z pewnymi fetyszami, w których mężyczyzna odczuwał przyjemność z oglądania takiego stosunku seksualnego.

Dziś jednak nie można oprzeć się wrażeniu, iż definicja ta uległa pewnemu rozszerzeniu – cukoldem określa się faceta, który i owszem toleruje zdradzającą go żonę, ale… nie ma innego wyboru. Nie potrafi się postawić, brakuje mu charyzmy i ciągle podświadomie zakłamuje rzeczywistość, zakładając przy tym maskę szczęśliwej osoby. Cuckold jest dziś swoistym memem, samcem beta, którego podporządkowanie żonie i życiu ogólnie (bo nie tylko tu o sprawy seksualne chodzi) urasta do absurdalnych rozmiarów.

Niemal wszystko to, co zdaje się się absurdalne, może być przedstawione w śmieszny sposób. A jeżeli istnieje pewne zjawisko, Steam z pewnością oferuje tego symulator. Stąd też nie powinniśmy dziwić się, że powstała gra CUCKOLD SIMULATOR: Life as a Beta Male Cuck.

Tytuł ten posiada status tzw. early accessu. Oznacza to, że wciąż jest rozwijany i użytkownik, który ją kupi, musi liczyć się z jego licznymi błędami. Brak animacji, wchodzące na siebie tekstury oraz niska jakość niektórych obiektów to chleb powszedni tej produkcji. Postacie nie mają podłożonych głosów, brakuje im też jakiejkolwiek mimiki twarzy. Większość NPCów nie ma tekstur niemal w ogóle i wyglądają jak manekiny, na których dopiero grafik będzie pracował.

Sam gameplay polega na biernym przechodzeniu z punktu A do punktu B i przeklikiwaniu dialogów. Owszem, nasza postać może skakać, ale tę funkcję wykorzystujemy zazwyczaj do wychodzenia z miejsc, w których zablokowaliśmy się z powodu błędów. Zdarzają się też minigry: szkolna strzelanina, gdzie zabijamy dziewczyny z anime oraz tzw. Cuck Souls, gdzie również de facto robimy to samo. W każdym razie obie są niedopracowane i niewarte naszego czasu. Niedoróbki techniczne rekompensuje oczywiście niska cena (ok. 10 zł). Można jednak bezpiecznie założyć, że odbiorca gry jest zupełnie świadomy powyższych niedoróbek i nie kupuje jej dla wyżej wymienionych względów, ale dla tego, czym Cuckold Simulator stoi – czyli fabuły i komentarza społecznego.

Głównym bohaterem gry jest Cuckold (tak, takie jest jego imię). Historię rozpoczynamy od powrotu z pracy i przywitania się z żoną. Żona, która zresztą nie wygląda zbyt urodziwie, zdradza głównego bohatera z pewnym afroamerykaninem – Tyronem. Cuckold jest zszokowany, ale o dziwo nie tym, że jest zdradzany, ale tym – że „para rozpoczęła zabawę bez niego”. Niestety, dzisiejszego dnia żona wygania jednak bohatera, a sam Tyron zabiera mu wszystkiego jego oszczędności..

Synowie Cuckolda również są ciemnoskórzy, a ten starszy nazywa się nawet Tyronem Juniorem. Oczywiście jest on pogardzany i w relacjach rodzic-dziecko sprowadzany jedynie do gościa, który zmienia kanały dla syna chcącego obejrzeć ulubionych streamerów w Fortnite.

No, nie jest to ładne

Cuckold w wolnych chwilach lubi robić dwie rzeczy: oglądac swoje figurki Funky Pop (które żona pozwala mu kupić od czasu do czasu) oraz przeglądać Reddit. Niestety, Tyron Junior w pewnym momencie zabiera przybranemu tacie wszystkie figurki w ramach challenge’u z Tik-Toka.

Bardzo ciekawie pokazano tutaj zakład pracy. Przy pierwszej wizycie w biurze konfrontujemy się z szefem, który zarzuca nam spóźnienie o 37 sekund i oświadcza, że zostanie nam to potrącone z pensji. „Nie możesz się spóźniać i nie obchodzi mnie nawet, jeśli umarła Twoja matka. Poza tym, nie przeprosiłeś wystarczająco dobrze.” W pewnym też momencie szef zabiera mu zdjęcia rodziny i umieszcza jego stanowisko w klatce, albowiem poprzez zerkanie od czasu do czasu poza ekran monitora sprawia, że produktywność naszego protagonisty spada o 0,12 %.

Po scenie biurowej, gra przestała być dla mnie śmieszna i poczułem autentyczny żal względem głównego bohatera. Wiadomo, wszystko w niej jest hiperbolizowane, ale przecież wielu z nas zmaga się z instrumentalnym traktowaniem w korporacji i umiera wewnątrz w natłoku własnych problemów w związku. Wiem, wiem – to co mówię nie jest przecież niczym odkrywczym, ale, mam wrażenie, można odczuć w tym momencie pewną solidarność z innymi i przez to, ulgę.

Znany lekoman Jordan Peterson wielokrotnie wspomina o tzw. kryzysie męskości. O ile można się z nim nie zgadzać, to jednak nie da się zaprzeczyć, że nasze społeczeństwo dynamicznie ulega zmianom i tym samym ewoluują oczekiwania społeczene od mężczyzny. Nie chcę się tutać bawić w socjologa i psychologa, którym przecież nie jestem, ale zdaje się, że ze śmiałością postawić tu można pewną tezę, że gra CUCKOLD SIMULATOR: Life as a Beta Male Cuck pokazuje tu skrajny przykład jednej z ofiar kryzysu męskości: mężczyznę, któremu brakuje charyzmy, którego wszyscy wykorzystują, a ten godzi się i nie ma odwagi przeciwstawić.

Zapytaj beczkę!

Warto wspomnieć tu o jeszcze jednej scenie. W pewnym momencie pojawia się postać stylizowana na postać Krzysztofa Gonciarza (tu nazywana Christopherem). Użala się on, że jego dziewczyna pojechała na wycieczkę do Brazylii i zdradza go tam z „chadami”. Mówi, że ją kocha, ale nie wie jak podejść do tego problemu. Abstrahując już od tego jak wygląda prawda o historii związku Krzysztofa z Kasią ( i czy w ogóle w powszechnie panującej wersji jest choćby ziarno prawdy), kluczowe jest tutaj rozwiązanie podsunięte przez twórców gry. Cuckold zabiera Christophera do baru i każe mu krzyczeć następujące słowa: „Kocham ją i moim priorytetem jest jej szczęście. Kochanie się z brazylijskimi chadami jest jej szczęściem, więc i to jest dla mnie szczęściem.”

Kwintesencją i podsumowaniem problemu jest tymczasowe zakończenie (gra wciąż jest dostępna w early access), w którym to Tyrone’a przyjeżdża aresztować policja, a Cuckold ofiaruje siebie w zamian za niego. Policjant kwituje to jedynie stwierdzeniem: „weź się w garść człowieku”. Twórca w tym momencie zdaje się skierować do gracza przesłanie: nie trzeba być ani samcem alfa jak Tyron, ani beta, jak Cuckold. Właściwą drogą jest droga środka i, po prostu, pewne opamiętanie się w absurdach normalnego życia.

Zobacz też:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner