poniedziałek, 15 kwietnia, 2024
Strona głównaPolitykaWojna na Ukrainie. Przemówienie Putina to dowód bezsilności

Wojna na Ukrainie. Przemówienie Putina to dowód bezsilności

Władimir Putin potrzebował godziny, żeby zapowiedzieć, że uzna niepodległość Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, czyli tworów, które sam wymyślił osiem lat temu. Gdyby na jego miejscu siedział Stalin, to wojska rosyjskie byłyby już pod Przemyślem. Rosja, którą oglądamy jest jedną z najsłabszych od stuleci.

Niespodziewanie Lenin wyrósł w przemówieniu Putina na strasznego niedojdę

Wieczorne przemówienie Władimira Putina było przede wszystkim wykładem historycznym. Putin opowiadał, że Ukraina to nie tylko sąsiedni kraj, ale przede wszystkim integralna przestrzeń kultury prawosławnej. W oczach przywódcy Rosji, jako tako niepodległe państwo ukraińskie powstało dopiero w XX wieku, a jego architektem i twórcą był Włodzimierz Lenin. Ten zresztą – co może być ciekawe dla rosjoznawców – wyrósł na największy szwarccharakter przemówienia. Według Putina to Lenin, chcąc za wszelką cenę utrzymać władzę zdecydował się na utworzenie Republik Sowieckich i pójście na rękę lokalnym nacjonalizmom (ukraińskiemu, łotewskiemu itd.).

Już koło piątej minuty tego wykładu, nie można było mieć wątpliwości, że Putin zmierza do „zbierania ziem ruskich”. To filozofia, która przyświecała różnym carom od czasów Iwana III Srogiego, a która polega na tym, że tam gdzie prawosławie, tam ma sięgać władanie Moskwy.

Przemówienie Putina dowód bezsilności

Putin kluczył i nudził, żeby dojść do wniosku, że Ługańsk i Donieck mają być niepodległe, czyli rosyjskie. Nie jest to żaden przewrót kopernikański w jego polityce, bo przecież dokładnie to uważa, od kiedy sam zdecydował się utworzyć te dwa parapaństwa. Można wręcz powiedzieć, że biorąc pod uwagę poziom napięcia jaki towarzyszył przez ostatnie tygodnie sytuacji na wschodzie oraz ilość zebranej przez Rosjan armii, to Putin wyznaczył sobie bardzo mało ambitny cel. Jasno zadeklarował, że interesuje go przesunięcie granicy o kilkadziesiąt kilometrów. Gdyby na jego miejscu siedział Stalin. Rosyjskie czołgi wjeżdżałyby już do Polski.

Pisaliśmy już na TrueStory, że agresja militarna to dla Rosji recepta na ostateczną utratę wpływów na Ukrainie i niewiele więcej. Dla Moskwy najlepszym wyjściem byłoby wypromowanie nowego ukraińskiego polityka, który wygrałby wybory i pilnował jej interesów. Jak widać, nawet to obecnie jest zbyt skomplikowane (szczególnie gdy miliony prorosyjskich wyborców już znalazły się poza Ukrainą). Łatwiej jest uderzyć pięścią w stół i wysłać wojska…kilka kilometrów dalej niż stały do tej pory.

Swoją postawą Putin udowadnia, że jest politykiem XX wiecznym. Subtelnym tak jak wtedy, gdy truł swoich wrogów łatwo wykrywalnym polonem. To polityka krótkowzroczna. Zachód nawet jeśli uczy się Rosji powoli, to po prostu zmęczy się tą ciągłą ciuciubabką. Jeśli Putin jest taki biegły w historii Rosji, to powinien przypomnieć sobie czym był gniew bojarów.  

Zobacz też:

Jan Rojewski
Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze