sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaKuchniaŚwiatowy Dzień Pizzy. Skąd niechęć do hawajskiej?

Światowy Dzień Pizzy. Skąd niechęć do hawajskiej?

9 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Pizzy. Z tej okazji postanowiliśmy w redakcji spojrzeć prawdzie w oczy i przekazać jasno, że nienawistne podejście do hawajskiej jest niesprawiedliwe, ponieważ w kawałku placka z ananasem nie ma absolutnie nic nieprawidłowego. Są na świecie dużo gorsze dania, a dobra hawajska jest lepsza, niż źle zrobiona pizza włoska.

Omnomnomnomnomnomnomnomnom. Idę zamówić. (Fot. Unsplash)

Pizza hawajska, stworzona przez Greka w Kanadzie

Biologia uczy, że te same gatunki zwierząt, które znalazły się na osobnych kontynentach czy wyspach, ewoluowały inaczej, przystosowując się do otoczenia. Nie inaczej było również z pizzą. Pomiędzy 1880 a 1924 r. do USA przybyło ponad 4 miliony Włochów, za którymi naturalnie podążyły ich tradycje – w szczególności w dziedzinach przestępczości zorganizowanej i wyrobów kulinarnych. Pierwszą pizzerię w Nowym Jorku datuje się na 1905 r., czyli mniej więcej na ten sam okres, kiedy włoskie mafie zaczęły kwitnąć na Wschodnim Wybrzeżu. Od tego czasu jednak więzi między Stanami a Neapolem i Sycylią znacząco osłabły, a sprawy w obu krajach zaczęły toczyć się swoimi torami.

Podobno pierwszą hawajską wykonał w kanadyjskim stanie Ontario grecki imigrant Sam Panopoulos w 1962 roku. Ten człowiek prowadził po prostu zwykły fast food i możliwe, że eksperymentując, nie bardzo wiedział co robił. Pod marką Hawaii sprzedawano natomiast ananasy w puszce, stąd nazwa dania. Popularność tej pizzy rozlała się najpierw na Kanadę, a później też na Stany i resztę świata. Premier Kanady Justin Trudeau nawet żartobliwie nazwał hawajską „kanadyjskim daniem narodowym” i zestawił ją z syropem klonowym.

Włosi za większą zbrodnię od hawajskiej uważają tylko moczenie makaronu w zimnej wodzie i dodawanie do niego keczupu. Reszta świata, delikatnie rzecz mówiąc, się z nimi nie zgadza. (Fot. Yougov)

Włosi, Gordon Ramsay i prezydent Islandii obrażają hawajską

Największym bastionem oporu przed inwazją hawajskiej są oczywiście Włochy. Jak wynika z badań YouGov, 63% badanych mieszkańców tego kraju uważa, że ananas na pizzy jest nieakceptowalny. Na półwyspie Apenińskim ten gatunek placka możemy dostać tylko w najbardziej turystycznych miejscach, i jest spora szansa, że kucharz nam wcześniej napluje do sosu.

Tymczasem cała reszta świata, może poza Francją, wydaje się uwielbiać hawajską. W Polsce to jest pewniak w każdej pizzerii i jedna z najczęściej kupowanych odmian – piąta według rankingu popularności przygotowanego przez pizzaportal.pl.

Do największych niewłoskich krytyków hawajskiej należy chociażby znany szef kuchni Gordon Ramsay, który wielokrotnie wypowiadał się, że nie należy kłaść ananasa na pizzy. W jednym ze swoich programów uczył swoich podopiecznych kucharzy, że prawidłową reakcją na otrzymanie takiego dania jest zdemolowanie miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy.

Sekunduje mu prezydent Islandii Guðni Jóhannesson, który miał powiedzieć, że gdyby mógł, to zdelegalizowałby hawajską. Tu jednak jest jasne, że ten wyspiarki kraj siedzi w kieszeni lobby rybackiego, a szkalowanie pizzy z ananasem miało na celu tylko podbicie popularności pizzy z owocami morza. Rok później Guðni wycofał się jednak ze swoich słów – może w końcu poszedł po rozum do głowy i skosztował smakołyku?

Tak samo zareagowałbym, gdyby w wigilię ktoś podał mi pieróg z bakłażanem. Ale w innych okolicznościach, właściwie czemu nie?

Hawajska to nic przy innych dziwnych pizzach

Przecież hawajska nie jest nawet najdziwniejszym amerykańskim wynalazkiem związanym z pizzą. Znacznie przed Panopoulosem, bo w latach 40., w Chicago niejaki Ike Sewell miał stworzyć lokalną odmianę pizzy, która właściwie pizzą już nie jest, bo piecze się ją w głębokiej patelni. Całość przypomina serową tartę, nie mówiąc już o dodatkach, którymi także jest wszystko, co wpadnie kucharzowi pod rękę. Ponadto chicago style pizza jest tak tłusta, że po zjedzeniu kawałka można zjechać do bazy na zawał.

Dlaczego zatem nikt nie toczy krucjat przeciwko pizzy chicagowskiej, a zamiast tego znęcacie się nad biedną hawajską? Dzisiejsza ociekająca tłuszczem i serem pizza nowojorska, matka pizz amerykańskich, też przecież nijak nie ma się do lekkiego mącznego wyrobu spod Wezuwiusza. W Polsce też widziałem dziwniejsze warianty – chociażby „góralska” pizza z oscypkiem i żurawiną (lepsza, niż brzmi to na papierze).

Polecamy także:

Także drodzy czytelnicy, jeśli lubicie hawajską, to witajcie w klubie! Jeśli zaś nie, może jednak porzucicie niezasadne uprzedzenia i dacie się przekonać. Pamiętajcie, że prawdziwą zbrodnią na podniebieniu jest przede wszystkim kupowanie gotowego ciasta z marketu, robienie sosu na koncentracie pomidorowym zamiast przynajmniej na porządnej passacie, albo posypywanie dania serem, który nie jest jakościową mozzarellą.

Ananas oczywiście najlepszy jest świeży – kto skosztuje tej słodyczy, raczej nie sięgnie już po wątpliwej jakości wyrób z puszki. Okej, tylko faktycznie nie nazywajmy hawajskiej pizzą włoską, ani nie chwalmy się naszym włoskim znajomym, że ją jemy. A już na pewno nie próbujmy zamawiać jej na południu Półwyspu Apenińskiego, bo jest szansa, że nigdy więcej nie zjemy żadnej pizzy.

Fot. Twitter.
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze