czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaLifestyleDieta bulionowa. Czy gwiazdy Hollywood naprawdę chudną na zwykłym rosole?

Dieta bulionowa. Czy gwiazdy Hollywood naprawdę chudną na zwykłym rosole?

Hollywoodzkie gwiazdy twierdzą, że bulion odmienił ich życie - tracą zbędne kilogramy, a ich twarze nabierają blasku. Jednocześnie reklamują fachowców, którzy z medycyną nie mają za dużo wspólnego...

Salma Hayek nazywa bulion „tłustym kumplem”

Bone Broth Diet, czyli dieta bulionowa to 21-dniowy plan odchudzania, który łączy niskowęglowodanową dietę paleo z przerywanym postem opartym na rosole. Stoi za nim naturopatka Kellyann Petrucci. 

I twierdzi, że stosowane razem pobudzą metabolizm do tego stopnia, że w trzy tygodnie schudnie się prawie 7 kg, zapomni o zmarszczkach i będzie miało się skórę gładką jak u niemowlaka. 

Po Petrucci pojawili się kolejni dietetycy, którzy wyczuli w bulionie złoty (a może tłusty?) interes. Wszyscy – z naturopatką na czele – zgadzają się co do jednego: jeśli chcesz zobaczyć efekty, przez pięć dni musisz jeść typowe produkty paleo, a więc mięso, drób, ryby, jajka, warzywa nieskrobiowe, no i „zdrowe” tłuszcze. Kolejne dwa dni stosujesz post, pijąc duże ilości rosołu.

Dieta bulionowa

Można się łapać za głowę, ale na punkcie diety bulionowej oszaleli całkiem mądrzy celebryci. Aktorka Shailene Woodley, znana z obrony rdzennych Amerykanów i serialu „Wielkie Kłamstewka”, w programie Davida Lettermana stwierdziła, że każdego ranka bierze łyk tłustej zupy. Lawina ruszyła – o diecie bulionowej rozprawiały potem Mindy Kaling, Salma Hayek i Gwyneth Paltrow.

Ta ostatnia, która ma hopla na punkcie zdrowego trybu życia i zarabia miliony na sprzedaży świec o zapachu jej waginy, wyznała, że rosół uratował ją w czasie pandemii. – Jak każdy dość mocno przytyłam. Gdy było źle, przypomniałam sobie o bulionie. I uwierzcie mi, waga zaczęła lecieć! – ekscytowała się w mediach społecznościowych gwiazda, której świeca wybuchła w domu jej fanki.

– Myślę, że ludzie boją się tłuszczu, a tłuszcz jest twoim przyjacielem – przekonywała już Salma Hayek. – Robię bulion, bo to samo dobro dla zdrowia. Jest jak tłusty kumpel – śmiała się.

Następca Kellyann Petrucci, dr Philip Goglia tłumaczył to szaleństwo tak: 

„W bulionie kostnym znajdują się dziesiątki różnych składników odżywczych, z których wielu nie można łatwo uzyskać z innych powszechnie spożywanych pokarmów. Regularne picie bulionu kostnego pomaga promować zdrową integralność jelit, jednocześnie zmniejszając przepuszczalność i stany zapalne”. 

Jedna wielka ściema?

Organizacja PETA mocno sprzeciwiła się lansowaniu diety bulionowej, pisząc, że po pierwsze – jest nieetyczna, a po drugie… nie działa.

„Bulion kostny wytwarzany jest z kości, skóry, chrząstek, więzadeł i ścięgien brutalnie zabitych osobników – zwykle krów lub kur, ale także kaczek, bizonów, indyków, jagniąt, jeleni i innych zwierząt” – można przeczytać na ich stronie. 

„Bez względu na to, jakimi absurdalnymi terminami marketingowymi określa się ich części ciała, wszystkie krowy przeznaczone na żywność trafiają do rzeźni, gdzie ktoś strzela im w głowę, wiesza je za jedną nogę i podcina im gardła przed oskórowaniem i patroszeniem” – zauważono. 

Jedną z rzekomych mocy leczniczych bulionu kostnego jest jego zdolność do przywracania kolagenu. Ale Kantha Shelke, naukowczyni związana z PETA, twierdzi, że to nieprawda. Aby pomóc w odbudowie kolagenu, sugeruje stosowanie diety w zielone warzywa liściaste, bo „są bogatszym źródłem kolagenowych cegiełek budulcowych, a ponadto dostarczają składników odżywczych, których nie ma w mięsie lub bulionie w wystarczających ilościach”. 

A więc zamiast łapać się na piękne słowa ulubionych gwiazd i pseudolekarzy, warto przemyśleć sprawę? Ostatecznie rosół może wjechać na stół w niedzielę, bo mamie i babci przecież się nie odmawia.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze