piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaEkologiaSusza. Rzeki w Polsce wysychają. "Można przejść suchą stopą"

Susza. Rzeki w Polsce wysychają. „Można przejść suchą stopą”

Inflacja, epidemia, wojna, a do tego wszystkiego susza. Ktoś religijny mógłby pomyśleć, że Bóg zsyła na nas plagi. Prawda jest jednak taka, że część tych zdarzeń - a przede wszystkim suszę - dało się przewidzieć i chociaż trochę im zapobiec. Teraz Polska, podobnie jak prawie cała Europa, musi modlić się o deszcz.

Aktualny stan wody na rzece San gdzieś w Podkarpaciu. Warto przypomnieć, że to szósta największa rzeka w kraju (fot. Twitter)

Od kilku dni w internecie krąży zdjęcie pokazujące wyschnięte koryto włoskiej rzeki Pad. To największa rzeka kraju, która przez stulecia decydowała o żyznym charakterze przedalpejskiej części państwa. Teraz w wielu miejscach można ją przekroczyć suchą stopą. Na apokaliptyczny obraz złożyły się małe opady deszczu i śniegu (nie miało co się roztapiać), a przede wszystkim wysokie temperatury.

Oznacza to katastrofę zarówno dla żyjących w rzece zwierząt, ale także dla ludzi. Już teraz straty w rolnictwie sięgają miliardów euro, a samorządy zaczynają reglamentować wodę. Wkrótce podobne rozwiązania mogą zacząć być stosowane nad Wisłą, o ile rzeka będzie wówczas w ogóle płynąć.

Susza w Polsce. Gdzie jest najgorzej?

W ciągu ostatnich kilku lat nie było roku, żeby Polska nie borykała się ze skutkami suszy. Najgorsze wydaje się to, że klęska może nawiedzać nas nawet kilkukrotnie w ciągu sezonu (czasem zaczyna się już w marcu), a z roku na rok opady zdają się być coraz mniejsze. Ma to fatalne skutki, bo „przelotna” susza meteorologiczna zamienia się w glebową, a ziemia – będąca najważniejszym zbiornikiem retencyjnym w przyrodzie – przestaje pełnić swoją funkcję.

Dlatego naukowcy alarmują, abyśmy już teraz podjęli wysiłki i ocalili się przed skutkami przyszłych susz. Mowa zarówno o tamowaniu rowów melioracyjnych, tak aby zgromadzona w nich woda zbyt szybko nie uciekała, jak również o zbieraniu deszczówki czy programach małej retencji pozwalających wykopywać stawy. Znaczenie ma także odbetonowywanie miast oraz zaniechanie koszenia traw. To wszystko ma jednak sens wyłącznie jeśli będzie robione masowo i w skali całego kraju.

Czy to jednak pomoże na Nizinie Szczecińskiej, Wielkopolskiej czy na Mazowszu, gdzie susza zbiera najgorsze żniwo? Jeśli poważnie potraktować wydany przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego raport zatytułowany „Zagrożenie pustynnieniem w Polsce”, to w przeszłości popełniono błędy, które będą się odbijać czkawką przyszłym pokoleniom, a które bardzo trudno nadrobić.

Mowa choćby o bezprecedensowej wycince lasów po wojnach napoleońskich czy masowe nasadzenia drzewostanem sosnowym, który jest słaby i mało odporny na szkodniki. Do tego prostowano biegi rzek, tak aby te płynęły szybciej i przydawały się w żegludze, ale tym samym zlikwidowano rozlewiska.

Susza. Utrapienie rolników

Nie trzeba do tego dodawać, ze susza jest także utrapieniem dla rolników. Plony okazują się być mniejsze, ceny żywności szybują, a państwo nie kwapi się do wypłacania odszkodowań. Ministerstwo nie powołało komisji do szacowania szkód i samo zachęca rolników do zgłaszania suszy poprzez specjalnie stworzoną w tym celu aplikację. Ta jednak, jak dotąd, zwyczajnie nie działa.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze