poniedziałek, 15 kwietnia, 2024
Strona głównaHistoriaPrzeciwko kolonializmowi i za Palestyną? Maroko oszukuje świat

Przeciwko kolonializmowi i za Palestyną? Maroko oszukuje świat

Maroko wyrzuciło z mundialu Hiszpanię i Portugalię, w czym wiele osób dopatruje się symbolicznej sprawiedliwości za czasy kolonialne. Jego piłkarze ponadto otwarcie okazują solidarność z Palestyną. Tymczasem afrykański kraj sam jest dzisiaj kolonizatorem w okupowanej przez siebie od prawie 50 lat Saharze Zachodniej, gdzie urządza porządki podobne do izraelskich na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Mundial 2022. Maroko pokonuje kolonialistów…

1912 r. Maroko, które do tej pory ostało się od wpływów europejskich, jako jedno z ostatnich krajów afrykańskich ulega potęgom ze Starego Kontynentu. Mocą traktatu w Fezie zostaje ono podzielone między Francję a Hiszpanię, ten drugi kraj otrzymuje także pustynny pas ziemi niczyjej, położony między Marokiem a francuską kolonią w dzisiejszej Mauretanii, zwany odtąd Hiszpańską Afryką Zachodnią albo Hiszpańską Saharą. Wydarzenie to zakończyło de facto podział Afryki między Europejczyków.

1956 r. Maroko po kilku latach przepychanek politycznych i zamieszek odzyskuje niepodległość od Francji, ze swojej części (ale nie z Hiszpańskiej Sahary) rezygnuje też rząd w Madrycie – zatrzymuje sobie tylko Ceutę i Melillę, które kontroluje do dzisiaj. Nowo powstałe państwo zaczyna rozpychać się łokciami, a fuszerki w polityce wewnętrznej tuszuje prężeniem muskułów, z nieudaną próbą zajęcia algierskiego miasta Tinduf na czele.

1976 r. Po śmierci dyktatora Francisco Franco Hiszpanie mają dość walki z Frontem Polisario – właściwie Ludowym Frontem Wyzwolenia Sakiji al-Hamry i Rio de Oro – finansowanym przez Algierię ruchem ludu Sahrawi dążącym do usunięcia kolonizatorów z Hiszpańskiej Sahary. Gdy ci ostatni postanowili się wycofać, Polisario ogłosiło niepodległość dawnego regionu pod nazwą Saharyjska Arabska Republika Demokratyczna. Jednak na próżno, bo wojska marokańskie przekraczają granice Hiszpańskiej Sahary i zajmują jej najważniejsze miasta. Trwający do dziś rozejm z Polisario zawarto dopiero 16 lat później.

2022 r. Maroko staje się czarnym koniem turnieju o mistrzostwo świata w piłkę nożną, wygrywa trudną grupę z Belgią i Chorwacją, a następnie wysyła do domu faworyzowane Hiszpanię i Portugalię. Następna na rozkładówce jest Francja. Los chciał, że te ostatnie kraje w swoim czasie atakowały i kolonizowały Maroko, więc wielu internetowych, głównie lewicowych mądrali mówi o „rewanżu za kolonializm”. Ponadto afrykańscy piłkarze, gdy tylko nadarza się okazja, rozwijają flagi Palestyny. Szkoda tylko, że Maroko w tej części Sahary Zachodniej, którą kontroluje od prawie 50 lat, samo funkcjonuje jak kraj kolonialny, a na okupowanym terytorium stosuje te same środki, co Izrael.

Sahara Zachodnia to dziś tak naprawdę zaznaczony na żółto obszar, resztę kontroluje schowane za pustynnym murem Maroko.

…ale samo jest jednym z nich

Maroko kontroluje dziś 80% Sahary Zachodniej na zachodzie i północy kraju, Polisario zaś resztę terenów w jego głębi. Jakiekolwiek działania na większą skalę zostały efektywnie zamrożone dzięki zbudowaniu przez Maroko muru oddzielającego obie strefy. Struktura obronna ma długość 2700 kilometrów, składa się z płotu, pola minowego, ok. trzymetrowego wału ziemnego, rowu przeciwczołgowego, systemu bunkrów obsadzonych artylerią, stacji radarowych i baz wypchanych po brzegi żołnierzami. Polisario mimo wsparcia Algierii nie dysponuje możliwościami, by sforsować te umocnienia.

Po co Maroku kawał kamienistej pustyni, który mimo rozmiaru 3/4 Polski zamieszkuje zaledwie kilkaset tysięcy ludzi? Chodzi nie tylko o względy prestiżowe i realizację projektu Wielkiego Maroka, które miało obejmować także tereny dzisiejszej Mauretanii czy Mali, sięgające aż po północny Sahel. Przede wszystkim, jak zwykle, sprawa rozchodzi się o pieniądze, a konkretnie te pochodzące z wydobycia fosforytów, cennych surowców do produkcji nawozów, których potężne złoża znajdują się na terenie spornego terytorium. Ponadto w oceanie wzdłuż prowincji znajdują się bogate łowiska, a pod nimi złoża gazu i ropy naftowej.

Mimo, że po rozejmie w 1991 r. miało odbyć się referendum niepodległościowe, nigdy do niego nie doszło. Marokańczycy od tego czasu sprowadzili do Sahary tysiące osadników ze swojego kraju, by ci w razie czego pomogli zagłosować przeciwko niepodległości regionu. Rdzenni mieszkańcy Sahrawi są poddani represjom, ci ich działacze, którzy znajdują się w części okupowanej przez Maroko, trafiają na wiele lat do więzień lub znikają bez śladu pod piachami pustyni. Pomimo tego kraj boi się ewentualnego wyniku referendum i robi wszystko, by raczej utrzymać bieżące status quo, a w międzyczasie zdominować etnicznie prowincję.

Zacznijcie od siebie.

Szerokie plecy Maroka, czyli dlaczego nikt nic nie robi

A dlaczego na to wszystko przyzwala społeczność międzynarodowa? Sahara Zachodnia to obszar, na którym działa specjalna misja ONZ, tzw. MINURSO, z tym że jedynym, co może ona robić, jest zapewnianie, by nie doszło do łamania rozejmu. Organizacja Narodów Zjedonoczonych jak zwykle nic nie może, a to dlatego, że Maroko przyjaźni się z wielkimi tego świata, ze szczególnym naciskiem na Francję, Izrael i USA. Wszystkie te trzy kraje udzieliły Maroku wydajnej pomocy w budowie swojego granicznego muru.

Dla Paryża kordialne nastawienie władz w Rabacie zapewnia możliwość wpływania na region Afryki Zachodniej, który Francuzi tradycyjnie uznają za swoją strefę wpływów, co skutkuje regularnym doszkalaniem i uzbrajaniem marokańskiej armii. Dodatkowo w Maroku mieszka znacząca mniejszość francuska i vice versa.

Maroko, w odróżnieniu od wielu innych państw islamskich, zawsze ciepło traktowało też mniejszość żydowską. Kraj ma znormalizowane stosunki z Izraelem, polityka jednego i drugiego kraju wobec swoich terytoriów okupowanych – w przypadku Izraela oczywiście chodzi o Palestynę – jest taka sama. Izraelczycy zresztą zainspirowali się polityką Maroka, gdy budowali swój mur, otaczający dziś znaczną część Zachodniego Brzegu Jordanu.

Z kolei USA od początku swojego istnienia traktuje Maroko jako swoje okno na świat Morza Śródziemnego. Swoje znaczenie miało też to, że Polisario pierwotnie chętnie odwoływało się do idei lewicowych, obiecywało stworzenie w swoim kraju społeczeństwa bezklasowego i tak dalej, a zimnowojenna polityka Stanów Zjednoczonych zakładała aktywne przeciwdziałanie dochodzenia takim grupom do władzy (co miało w tym samym czasie miejsce np. w Angoli), więc polityka Maroka zawsze była USA na rękę.

W efekcie Sahara Zachodnia może liczyć co najwyżej na wsparcie Algierii i szeregu negatywnie nastawionych do Zachodu państw afrykańskich, co oczywiście nie rozwiąże nijak impasu i nie zatrzyma procesu marokańskiej kolonizacji, a konflikt pozostanie zamrożony ad kalendas graecas. I chociaż marokańscy piłkarze chętnie wymachują palestyńską flagą, to utożsamianie ich kraju z „pogromcami kolonialistów” czy „przyjaciółmi Palestyny” nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Czytaj także:

Bartłomiej Król
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze