czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaEkologiaKwaśne deszcze. Jak ludzkość poradziła sobie z ekologicznym zagrożeniem?

Kwaśne deszcze. Jak ludzkość poradziła sobie z ekologicznym zagrożeniem?

Choć trudno w to uwierzyć, piętnaście lat temu w szkolnych podręcznikach próżno było szukać informacji o topniejących lodach Arktyki, zmieniających się prądach morskich czy innych następstwach globalnego ocieplenia. W roli głównego zagrożenia dla natury obsadzano w tamtych latach dziurę ozonową i kwaśne deszcze. Z oboma ludzkość poradziła sobie świetnie.

Góry Izerskie – niegdyś symbol niszczycielskich możliwości kwaśnych deszczy (fot. wikipedia)

Ten tekst piszemy poniekąd ku pokrzepieniu serc. Czytając o zbliżającej się katastrofie klimatycznej i jej następstwach łatwo wpaść w przygnębiający nastrój. Ten – szczególnie gdy się przedłuża – nazywany jest „depresją klimatyczną”. Otaczanie się newsami o topniejących lodowcach i rekordowo ciepłych latach może powodować silny niepokój, szczególnie gdy ma się kilkanaście lat i całe życie przed sobą.

To, że ludzkość poradziła sobie z problemami dziury ozonowej i kwaśnych deszczy, nie oznacza, że równie łatwo załatwi sprawę globalnego ocieplenia. Przeciwnie, jest ono znacznie bardziej złożonym zjawiskiem, któremu kres może tylko postawić bezprecedensowa solidarność. A z tą jak wiemy, bywa krucho.

Jak Europa zakończyła problem kwaśnych deszczy?

We wspomnianym już podręczniku do biologii, obok opisu powstania kwaśnych deszczy najczęściej umieszczano zdjęcie Gór Izerskich. To tam w latach 80. całe hektary lasów zostały wypalone do tego stopnia, że z drzew pozostały jedynie sprawiające ponure wrażenie kikuty. Spadający na ziemię deszcz wzbogacony o tlenki siarki, azotu i chlorowodór siały także zniszczenie w rolnictwie i poważnie wpływały na dobrostan zwierząt.

To między innymi kolportowane po całej Europie zdjęcia gór izerskich (ale też innych pasm, szczególnie w Niemczech) wywołały na tyle duży niepokój w społeczeństwie, że zażądano wprowadzenia norm emisyjnych na wspomniane substancje. Efekty nie pojawiły się od razu, ale dziś możemy już powiedzieć, że w ciągu 30 ostatnich lat powierzchnia lasów w Europie zwiększyła się o ponad sto tysięcy kilometrów kwadratowych. Jednocześnie stary kontynent jest jedynym, który wciąż aktywnie się zalesia, a nie karczuje zasadzone dawno drzewa.

Swoje zrobił też obowiązek posiadania w samochodzie katalizatora oczyszczającego spaliny. Od 1995 roku są one obowiązkowe, a Unia Europejska co kilka lat podkręca dopuszczalną normę emisji, wymuszając w ten sposób stały postęp technologiczny.

To nie znaczy, że nie może być lepiej. Wykonane przez European Public Health Alliance badanie mówi, że Europejczycy „wydają” na spaliny 70 miliardów euro rocznie, a duża część tej kwoty to wydatki związane z ochroną zdrowia. W większości zanieczyszczenia pochodzą z silników Diesla, jednak te są pod specjalnym nadzorem od 2015 roku, gdy okazało się, że Volkswagen celowo instalował w swoich autach oprogramowanie pomagające zakłamać skalę emisji z układu wydechowego.

Warto dodać, że normy unijnej emisji dwutlenku siarki i tak są niższe, niż te zalecane przez Światową Organizację Zdrowia. Wynika to z tego, że są one ustalane jako efekt politycznego kompromisu, a nie jednogłośna decyzja lekarska.

Podobnie było z dziurą ozonową

Podobnie rozwiązano problem poszerzającej się dziury ozonowej. Jeśli ktoś już o niej nie pamięta, to przypominamy, że mowa o występującym nad biegunami zjawisku spadku stężenia ozonu w stratosferze. W następstwie znikała powłoka chroniąca nas przez promieniami UV mogącymi być nawet nie tyle groźnymi dla skóry, co przyspieszającymi topnienie lodowców.

Na powstawanie dziury wpływała m.in. produkcja freonów. Te po przedostaniu się do atmosfery były rozbijane przez promienie UV i uwalniał się z nich chlor, który niszczył ozon. W połowie lat 80. świat doszedł do konsensusu w sprawie ograniczenia produkcji freonów i naprawdę konsekwentnie wprowadzono go w życiu. Dziura ozonowa stopniowo zanikała. Jak wykazało dziennikarskie śledztwo New York Timesa, jedynie fabryki we wschodnich Chinach nie dostosowały się do globalnego trendu i powodowały, że problemu nie pozbyliśmy się tak szybko jak byśmy chcieli.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze