czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaSportKoniec ery Romana Abramowicza. Sylwetka oligarchy

Koniec ery Romana Abramowicza. Sylwetka oligarchy

Roman Abramowicz wycofuje się z kierowania Chelsea F.C. Powodem jest groźba sankcji, która wisi nad rosyjskim oligarchą po tym gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Podobno pierwsze oferty kupna już wpłynęły do londyńskiego klubu

Roman Abramowicz nie ma tym razem powodów do świętowania

Roman Abramowicz kupił Chelsea F.C (z maniackim uporem nazywaną nad Wisłą „Chelsea Londyn”) w 2003 roku za 140 milionów funtów. Połowa pieniędzy poszła na klub, połowa na spłatę jego długów, a dodatkowe 100 milionów – horrendalne jak na tamten czas pieniądze – Rosjanin szybko wydał na transfery. Przez te prawie dwadzieścia lat, futbol uległ wielkim przemianom. Dziś nie ma pewności czy byłaby to kwota wystarczająca na sprowadzenie do Anglii rewelację norweskiej piłki Erlinga Haalanda, o Kylianie Mbappe nie wspominając. Wówczas, najwyższym transferem w historii były przenosiny Zinedina Zidana do Realu Madryt (przeszedł za kwotę 76 milionów euro).

Lista największych transferów w historii. Próżno szukać tu transakcji sprzed 15 lat

Kosmiczne kwoty wydawane na piłkarzy na przełomie wieków wzbudzały oburzenie wielu autorytetów moralnych. Gdy latem 1999 Cristian Vieri przechodził z Lazio do Interu Mediolan za 43 miliony dolarów, papież Jan Paweł II nazwał to obrazą biednych. Dziesięć lat później za sprawą Abramowicza i arabskich szejków, nikt już nie zwracał uwagi na takie pieniądze wydawane na piłkarzy.

Patrząc więc wyłącznie na finansowy aspekt dwudziestoletnich rządów Abramowicza w Chelsea, można uznać, że była to dla oligarchy studnia bez dna. Oligarcha kupował piłkarzy nie licząc się z pieniędzmi i spełniając zachcianki kibiców. W ten sposób zapewnił sobie przychylność zwykłych londyńczyków i zmieniał wizerunek Rosjan nad Tamizą. Zamiast byznesiuków, którzy z drobnych złodziejaszków zamienili się w krezusów, ci wyrastali na ludzi dobrego smaku. Kupowali sztukę, nieruchomości i przyjmowali pozy lokalnych patriotów. Jewgienij Lebiediew daje pieniądze na londyńskich bezdomnych, a Elena Baturina na tamtejszą młodzież. Trudno traktować kogoś takiego jak intruza, nawet jeśli po godzinach pierze pieniądze w lokalnych bankach. Ponadto, będąc dobrymi Londyńczykami, Rosjanie kupują sobie coś jeszcze. Bezpieczeństwo, na wypadek gdyby Putin zechciał ich ekstradować do Moskwy.

Roman Abramowicz. Jak zrobić coś z niczego?

Młody Abramowicz nie miał nic. Jego matka zmarła w 1968 roku, kiedy miał niespełna dwa lata, a zaraz później ojciec zginął w wypadku na budowie. Adoptował go jego brat. Pierwszym łutem szczęścia była rodzina pracująca w przemyśle naftowym. W tym kierunku poszedł też Roman. Studiował na Państwowym Uniwersytecie Ropy i Gazu, w międzyczasie sprzedając co się da na moskiewskich straganach. Upadek ZSRR zastał go, gdy stawiał pierwsze kroki jako handlarz ropą w Omsku. Prawdopodobnie było to najlepsze miejsce, dla ludzi którzy chcieli się wtedy wzbogacić. Abramowicz kupował ropę od państwa po niskich cenach urzędowych, a następnie sprzedawał za granicę za dolary. Jednocześnie starał się nie zwracać na siebie uwagi. Władze zainteresowały się nim raz, gdy 55 wagonów paliwa jadących do Moskwy, odnalazło się nagle na Łotwie.

Mistrzem Abramowicza stał się Borys Bierezowski. Moskiewski matematyk, który błyskawicznie zbudował fortunę. Ten duet radził sobie świetnie w warunkach świeżego kapitalizmu, ale rozwarstwienie między najbiedniejszymi – dotkniętymi kryzysem Rosjanami – a nowymi krezusami, rosło tak szybko jak fortuny tych drugich. Na horyzoncie pojawiło się ryzyko, że walkę o drugą kadencję Borys Jelcyn może przegrać z komunistami. Dlatego między biznesem, a władzą zawarto układ. Ten pierwszy dał pieniądze na kampanię wyborczą, a w zamian za to Jelcyn pozwolił prywatyzować, co tylko się dało.

Gigantyczna wyprzedaż przebiegła legalnie, w ramach akcji „pożyczki za akcje”. Oligarchowie licytowali się o prawo pożyczania rządowi pieniędzy w zamian za udziały w państwowych firmach. Oficjalnie, gdy gotówka została spłacona, to akcje miały zostać zwrócone, ale w praktyce nigdy to nie następowało. W ten sposób syberyjski koncern naftowy Jukos trafił w ręce Michaiła Chodorkowskiego. Abramowicz z Bieriezowskim wzięli sobie Sibneft.

Gorsze czasy dla milionerów przyszły gdy Jelcyna zastąpił Putin. Byłego szefa FSB jako polityka wymyślił zresztą Bierezowski. Trudno było o gorszy błąd. Putin, który miał kontynuować linię Jelcyna błyskawicznie z nią zerwał. Bierezowskiego oskarżono o wszystko od malwersacji finansowych po próbę przejęcia władzy siłą. Zdradzający ambicje polityczne Chodorkowski skończył w więzieniu. Abramowicz szybko zrozumiał, że zamiast stawiać się Putinowi, powinien próbować się z nim ułożyć. Na początek oddał prezydentowi stacje telewizyjną, mówiąc że media powinny być w państwowych rękach. Potem rozpoczął wyprzedaż akcji w różnych rosyjskich spółkach (Aerofłot, Sibneft). Przez chwilę piastował jeszcze urząd położonego na końcu świata okręgu czukockiego, gdzie z własnej kieszeni finansował szkoły i szpitale, by na koniec spakować walizki i wyjechać do Londynu.

Warto dodać, że Bierezowski zmarł nagle w 2013 roku. Oficjalną przyczyną śmierci było samobójstwo

Roman Abramowicz. Czy to koniec Londongradu?

Eksperci mówią, że rola Londynu jako światowego centrum malwersacji finansowych przypadła miastu po upadku Imperium Brytyjskiego. Na miejscu pozostało mnóstwo bankierów i finansistów, którzy musieli znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nowa rosyjska emigracja, która napływała do stolicy Anglii w latach 90. i 2000 świetnie wypełniła ich czas.

W latach 2008-2015 rząd brytyjski przyznał tzw. wizy inwestorskie około siedmiuset obywatelom Rosji, z których każdy zadeklarował, że wyda w kraju przynajmniej dwa miliony funtów. Szacuje się, że wartość londyńskich nieruchomości w rękach Rosjan przekracza dwa miliardy, a przecież posiadają oni nie tylko domy, ale też liczne firmy i instrumenty finansowe.

Ciemne chmury nad oligarchami zbierały się od dawna, głównie dając z siebie słaby deszcz. Kolejne sankcje spadały na biznesmenów powiązanych z rządem Putina raz za razem, może i utrudniając im funkcjonowanie, ale na pewno nie wyrządzając istotnych strat. W 2018 roku, gdy Rosja otruła nowiczokiem swojego byłego szpiega Siergieja Skripala, Londyn wydalił wielu rosyjskich dyplomatów, a Abramowicz miał problemy z odnowieniem wizy. Wyglądało to jednak jak strzelanie z pistoletu do Słońca na popularnym memie. Dwa dni po wyrzuceniu dyplomatów Rosja pozyskała cztery miliardy dolarów ze sprzedaży długu państwowego na londyńskich rynkach.

Pistolet to sankcje, a Słońce majątki oligarchów. Tak przynajmniej wyglądało to do tej pory

Brytyjska klasa polityczna zgrzytała zębami patrząc na tę bezradność. To wówczas polecono stworzenie raportu na temat „złota Moskwy” (dostępny jest pod tym linkiem). Wynikało z niego, że Rosjanie przeprali i ponownie zainwestowali w Anglii sto miliardów funtów. Nazwisko Romana Abramowicza ani razu nie zostało wymienione w raporcie.

O tym czy Londyn rzeczywiście czegoś się nauczył przekonamy się wkrótce. Decyzja Romana Abramowicza o sprzedaży Chelsea faktycznie mogłaby na to wskazywać. Media zwróciły uwagę także na wpis jego córki w mediach społecznościowych, która napisała, że „Największym i najbardziej udanym kłamstwem propagandy Kremla jest to, że większość Rosjan popiera działania Putina”. Czas pokaże, czy był to zwykły blef, czy oligarchom faktycznie kończy się cierpliwość wobec cara.

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze