sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaZdrowieGra w Dungeons and Dragons pomaga w leczeniu lęków i zespołu pourazowego

Gra w Dungeons and Dragons pomaga w leczeniu lęków i zespołu pourazowego

Gry role-play, w których można wcielać się w wymyślone postaci dają przestrzeń do eksperymentu, odkrywania umiejętności społecznych i ćwiczenia pewnych zachowań, które mogą przydać się w normalnym życiu. Z powodzeniem zostały zastosowane w terapiach leczenia lęku czy radzenia sobie z autyzmem.

Serial Stranger Things ocieplił wizerunek graczy D&D (fot. materiały promocyjne)

Badania nad przydatnością gier fabularnych w terapii trwają od lat 80. ale dopiero teraz metoda ta zaczyna być wykorzystywana na szerszą skalę. Trudno powiedzieć, czy dzieje się tak dlatego, że coraz więcej dorosłych gra w gry i nie widzi w tym nic złego (średni wiek europejskiego gracza wynosi…35 lat), czy może wizerunek geeków siedzących nad planszą, kostką, kartami postaci i pionkami został ocieplony przez superprodukcje filmowe takie jak Stranger Things. W każdym razie mowa o zjawisku, które rośnie w oczach i któremu na pewno warto się przyjrzeć.

Trochę game master, trochę terapeuta

Game to Grow to amerykańska organizacja non-profit, która zajmuje się wykorzystaniem gier do celów terapeutycznych. GtG została założona w 2017 roku przez dwóch terapeutów, którzy już wcześniej kombinowali szukając niekonwencjonalnych metod leczenia swoich pacjentów (np. poprzez teatr). Ostatecznie uznali oni, że sesje gier RPG mają wiele wspólnego z terapią grupową i jeśli tylko fabuła zostanie odpowiednio poprowadzona, to gracz-pacjent, będzie miał szanse na zmierzenie się ze swoim problemem. Rozwój projektu z pewnością przyspieszyła epidemia koronawirusa. Wcześniej sesje (głównie wariacji na temat Dungeons and Dragons) odbywały się co tydzień w grupach, które nie mogły być zbyt liczne, aby gra przyniosła efekty. Pandemia sprawiła, że wszystko przeniosło się do sieci, a GtG zyskało „graczy” z całego świata. Założyciele stwierdzili, że muszą iść za ciosem i nie tylko zwiększać liczbę graczy, ale też stworzyć program szkoleniowy dla przyszłych „game masterów”.

GtG tworzy programy szkoleniowe dla terapeutów pracujących z osobami dotkniętymi autyzmem, ADHD, lękami społecznymi lub depresją. Podobny zakres działania oferuje firma Geek Therapeutics. Aby ukończyć w niej kurs trzeba obiecać, że w ramach swojej praktyki będzie się przestrzegało specjalnego kodeksu etycznego i posiadać wykształcenie psychologiczne lub pedagogiczne. Wspomniane zasady dotyczą m.in. poufności – to co dzieje się podczas sesji gry, zostaje na niej i nie może być wynoszone „poza gabinet”.

Pracownicy Geek Therapeutics podkreślają, że stosowane przez nich metody sprawdzają się w przezwyciężaniu traumy, bo ta zabija wyobraźnię i kreatywność, a gry zachęcają do wysiłku w tym zakresie i pozwalają pobudzić mózg.

Żeby otrzymać certyfikat profesjonalnego game mastera – terapeuty, trzeba udowodnić, że potrafi się przeprowadzić określoną liczbę gier. W tym celu należy przejść kilku tygodniowy kurs. Z perspektywy polskiego portfela taka usługa trochę kosztuje, bo koszty kursów wahają się od 250 do 500 dolarów. Ich twórcy zapewniają jednak, że nie biorą pieniędzy na próżno. Geek Theraupetics organizuje zarówno szkolenia z dyplomowanymi psychologami, jak i z autorami pracującymi niegdyś dla Wizards of the Coast, a więc firmy odpowiedzialnej za sukces D&D. Terapeuci podkreślają jednak, że sesje ich gier fabularnych powinny ulec uproszczeniu względem oryginalnych zasad gry, tak aby nie zniechęcić pacjentów.

Pierwsza wersja Ultimy, mimo że grafika naprawdę mocno się zestarzała, to gra potrafiła wciągać i choć na chwilę odrywała od problemów (fot. gog.com)

Co ciekawe, badania nad terapeutycznymi możliwościami gier, to żadna nowość. Eksperymenty w tym zakresie były przeprowadzane od lat 80. i to z niezłym skutkiem. W 1981 odnotowano przykład skutecznego zwalczania objawów depresji u 27-letniej kobiety za pomocą sesji Call of Cthulhu. W tym samym roku godziny spędzone przed pierwszą wersją Ultimy pomogły poradzić sobie z objawami lękowymi u 7-letniego chłopca po rozwodzie rodziców.

Kolejne lata przynosiły następne dowody na to, że gry mogą być przydatnym narzędziem dla psychologii. Jednak niechęć do nowych technologii sprawiła, że badania nie mogły przebić się do mainstreamu, pozostając jedynie uniwersytecką ciekawostką. Dopiero dziś gry znajdują zastosowanie w terapii, choć jak podkreślają specjaliści, są jedynie przedłużeniem spotkania w gabinecie i swoistym wytrychem, dzięki któremu pacjent może szybciej okiełznać swoje emocje.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze