sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaDziesiątki tysięcy Afgańczyków utknęło w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Dziesiątki tysięcy Afgańczyków utknęło w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Zdjęcia z ich ewakuacji obiegły cały świat, głównie ze względu na poziom chaosu i desperacji, jaki towarzyszył uciekinierom stłoczonym na płycie lotniska w Kabulu. Jednak po ostatecznym wycofaniu się USA z Afganistanu, media przestały się interesować losem tamtejszych uchodźców. Tymczasem, wraz z opuszczeniem kraju, ich dramat wcale się nie skończył.

Zdjęcia przedstawiające Afgańczyków wsiadających do wojskowych samolotów obiegły cały świat (fot. Wikimedia)

Powodów do ucieczki mogło być wiele. Zainteresowani wyjazdem byli pracownicy administracji sympatyzującej z USA, wszyscy ci którzy dobijali interesów z Amerykanami, mniejszość szyicka, czy mniejszości etniczne takie jak zamieszkujący centralny Afganistan Hazarowie (nie mylić z Chazarami). Dodajmy do tego, że na przestrzeni ostatnich 20 lat w Afganistanie wychowało się całe, nowe pokolenie, które jest zwesternizowane: mówi po angielsku, śledzi zachodnie media, ubiera się inaczej niż tradycyjnie i lubi grać w gry komputerowe. Łącznie mowa o kilkunastu milionach osób, które chętnie opuściłby rządzony przez Talibów i dotknięty klęską głodu Afganistan.

Film przedstawiający warunki życia w EHC, został nakręcony kilka miesięcy temu.

Ale nie każdemu uda się wyjechać. Większość desperatów trafi do sąsiednich Pakistanu lub Afganistanu. Kilkunastu tysiącom najbliższych współpracowników Amerykanów, jeszcze latem wydano Specjalne Wizy Migracyjne, które uprawniały ich do wstępu na pokład wojskowych samolotów i wylot do Abu Zabi. To w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich znajduje się Emirates Humanitarian City. Ośrodek dla uchodźców, do którego tymczasowo mieli trafić Afgańczycy.

Emirates Humanitarian City. Tak ZEA próbują zmieniać swój wizerunek

Założony w 2003 roku ośrodek zajmuje 135 tys. metrów kwadratowych i stanowi dla ZEA ważne narzędzie prowadzenia polityki zagranicznej. Zjednoczone Emiraty Arabskie chętnie inwestowały pieniądze w okupowany przez Amerykanów kraj (głównie w wydobycie surowców) oraz nie zamykały drzwi dla migrantów z Afganistanu. W ten sposób ZEA stawały w roli stabilnego partnera dla USA w całym regionie i jednocześnie ograniczały wpływy Iranu.

Jeszcze w sierpniu, do wspomnianego ośrodka dla uchodźców trafiło 8500 Afgańczyków, a kolejni byli zwożeni samolotami czarterowanymi przez Emiraty i wylatującymi z prywatnej inicjatywy. Emigranci na miejscu zastali wszystko czego potrzebowali w swojej sytuacji. Dostępne było dla nich jedzenie, pomoc medyczna, ubrania w dowolnych rozmiarach, ładowarki do telefonów i wolontariusze, którzy przebywali w ośrodku przez całą dobę.

Ale Emirates Humanitarian City to ośrodek tymczasowy. Każdy Afgańczyk, który otrzymał specjalną amerykańską wizę, wiedział też że jego proces migracyjny się nie zakończył i ostatecznie powinien trafić do USA. Tak się jednak nie stało. Tysiące ludzi utknęło w ośrodku, nie będąc ani przetransportowanymi dalej, ani nie mogąc opuścić budynku. Nie pomagały nawet informacje o tym, że część zatrzymanych jest w związkach małżeńskich z obywatelami USA. Można odnieść wrażenie, że wraz z upływem lata, Ameryka straciła zainteresowanie tymi ludźmi. Od lipca z otrzymanych ponad 40 tys. wniosków migracyjnych rozpatrzono (w większości negatywnie) kilkaset.

Na stronie Emirates Humanitarian City można odbyć nawet wycieczkę po ośrodku. Niestety uwzględnia ona jedynie sale konferencyjne.

Kolejna fala koronawirusa wprowadziła w ośrodku potężne restrykcje sanitarne, mające zapobiec wybuchowi epidemii wewnątrz murów EHC. Migrantów zamknięto w ich pokojach, a jakość dostarczanych im usług zaczęła gwałtownie spadać. Wolontariuszy ubywało, a jedzenie nie docierało na czas. Nic dziwnego, że będąc postawionymi w takiej sytuacji Afgańczycy postanowili się zbuntować.

Informacje o proteście przedostały się do światowych mediów i z pewnością wpłyną na wizerunek ZEA. Władze kraju nie komentują doniesień, ale wiedzą, że sytuacja uchodźców nie jest prosta, bo USA zdecydowanie nie kwapi się, aby przetransportować ich do Ameryki. Podobno trwają rozmowy, na temat relokacji części z nich do Francji i do Australii. To jednak nie zakończy migracyjnej odysei Afgańczyków. Raczej jedynie wydłuży ją o jeszcze jeden przystanek.

Informacje o proteście przedostały się do światowych mediów i z pewnością wpłyną na wizerunek ZEA. Władze kraju nie komentują doniesień, ale wiedzą, że sytuacja uchodźców nie jest prosta, bo USA zdecydowanie nie kwapi się, aby przetransportować ich do Ameryki. Podobno trwają rozmowy, na temat relokacji części z nich do Francji i do Australii. To jednak nie zakończy migracyjnej odysei Afgańczyków. Raczej jedynie wydłuży ją o jeszcze jeden przystanek.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze