czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaEkologiaWyślij śmieci na Filipiny. Jak mafie zarabiają na recyklingu

Wyślij śmieci na Filipiny. Jak mafie zarabiają na recyklingu

Nowy raport Globalnej Inicjatywy Przeciwko Międzynarodowej Przestępczości Zorganizowanej (GITOC) ujawnił, jak mafie odkryły nowe źródło dochodu zrzucając recykling plastikowych odpadów na państwa globalnego południa.

Nielegalne wysypiska śmieci wyrastają w Filipinach jak grzyby po deszczu (fot. Pixabay)

Szacuje się, że w Unii Europejskiej rocznie powstają 53 miliony ton plastikowych odpadów. To znacznie więcej niż jesteśmy w stanie przeznaczyć do recyklingu. Państwa starego kontynentu prześcigają się w deklaracjach dotyczących neutralności klimatycznej, jednocześnie nie rezygnując z odpadów rozkładających się przez tysiące lat. To oznacza, że śmieci trzeba pakować i wysyłać do Malezji czy Filipin, gdzie – jeśli brać deklaracje tych państw za dobrą monetę – ulegną przetworzeniu i za jakiś czas ponownie wrócą na rynek.

W praktyce to jednak pozbycie się problemu i zrzucenie go na barki kogoś innego, kto przy okazji nie musi użerać się z opinią publiczną. Zresztą o tym, jak działa mechanizm wysyłania śmieci przez pół świata, najlepiej wiedzą mieszkańcy Zgierza. Na tamtejsze wysypisko jeszcze niedawno trafiały śmieci choćby z Australii. Problem został nagłośniony dopiero po gigantycznym pożarze, po którym jeszcze tygodniami mieszkańcy bali się wychodzić z domów.

Recykling. Nowa żyła złota

Wartość recyklingu tworzyw sztucznych ma do 2022 roku osiągnąć pułap 44 miliardów euro. Nic dziwnego, że tymi pieniędzmi zainteresowały się grupy przestępcze. Statki wypełnione odpadami cumują w wielu portach, a dokumenty ładunkowe przechodzą przez bardzo wiele rąk. To ułatwia przewóz nielegalnych towarów. Między pustymi butelkami można upchnąć kokainę, ludzi, albo też w ogóle nie ryzykować wpadki i po prostu zabrać z Europy toksyczne substancje, których nie da się recyklingować, tylko po to żeby zaległy na jednym z wielu wysypisk Azji Południowo-Wschodniej. Jak powiedział niegdyś Claudio Carbonaro, jeden z liderów Camorry: „dla nas śmieci są złotem”.

Do 2018 roku problem rozwiązywały Chiny, które dosłownie połykały europejskie odpady, ale tamtejsze prawo uległo zmianie (nawet chiński moloch nie potrafił przetworzyć takiej ilości śmieci) i od tego czasu na czoło wyścigu wysunęły się inne państwa: Tajlandia, Indonezja, Malezja i Filipiny.

Weźmy malezyjskie Pulau Indah, czyli „piękną wyspę” znajdującą się nieopodal Portu Klang, jednego z największych portów Azji. Tak ruchliwe miejsce ułatwia ominięcie lub skorumpowanie celników, a transport z nienadającym się do przetworzenia towarem ląduje w tamtejszych spalarniach.

Oficjalnie rząd przyznaje, że działają dwie takie firmy, ale reporterzy Reutersa dotarli do 12. To dziwne, nieposiadające szyldów fabryki, z których unosi się czarny dym. Czy lokalne władze przejmują się tym, że śmiertelne wyziewy trafiają do płuc obywateli? W rozmowie z zachodnimi mediami raczej zachowują się raczej ambiwalentnie. Mówią o tym, że zmiany są konieczne, ale dodają, że nie chcą przegapić okazji do zarobienia milionów. Jeśli oni zrezygnują ze spalarni, to te na pewno powstaną w jednym z sąsiedzkich państw.

Część kontenerów jest łapana i zawracana, ale nawet to nie zmienia ogólnego trendu. Gdy Kanada nie chciała przyjąć kontenerów ze śmieciami, które przypłynęły do Filipin, Azjaci zagrozili, że wydalą ambasadora – i dopiero to wpłynęło na władze w Ottawie.

Recykling. Efekt domina

Nawet jeśli Filipiny i Malezja zaostrzą prawo, to przestępcy znajdą inny kraj, do którego zaczną zwozić odpady. W Europie to (poza Polską) jeszcze Serbia, Rumunia i Bułgaria. Wysyłanie odpadów wewnątrz UE jest o tyle proste, że nie jest traktowane jako eksport. Wymaga jedynie „zgłoszenia”. Bułgarski portal śledczy Bivol.bg szacuje, że w najbliższych latach nad Morze Czarne dotrze 1,5 miliona ton zagranicznych śmieci. Duża część z nich zostanie spalona celem wyprodukowani energii. To paradoksalny efekt norm unijnych, które dążą do ograniczenia spalania węgla.

Patrząc na globalną mapę wywozu śmieci, można uznać, że zawsze znajdzie się kraj, do którego będzie można je przerzucić. Jedynym rozwiązaniem jest ograniczenie produkcji plastiku w państwach wysokorozwiniętych.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze