piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaPolitykaWpuściliśmy Szwedów do NATO, a oni nam plują w twarz

Wpuściliśmy Szwedów do NATO, a oni nam plują w twarz

Polska jako jedna z pierwszych ratyfikowała dokumenty o dołączeniu Szwecji do NATO, za co w podzięce otrzymaliśmy pokaz buty i arogancji ze strony rządu w Sztokholmie. To bolesna lekcja, która uczy, że w polityce zagranicznej nie można dawać niczego za darmo.

Minister Ann Linde broni najlepszych tradycji szwedzkiego imperializmu (fot. Wikimedia)

Björn Söder – zapamiętajcie to nazwisko, bo nadejdzie dzień, gdy polskie władze będą wręczać temu facetowi wysokie odznaczenia państwowe. Mowa o szwedzkim parlamentarzyście (reprezentuje prawicowych Szwedzkich Demokratów), który w połowie lipca zapytał tamtejszy MSZ, czy nie należałoby zwrócić Warszawie zrabowanego podczas potopu Statutu Łaskiego, skoro jako jedno z pierwszych państw Sojuszu ratyfikowaliśmy przyjęcie Szwecji do NATO.

Statut Łaskiego to bardzo ważny zabytek. Opublikowany w 1506 roku stanowił pierwszy ogłoszony drukiem zbiór praw Królestwa Polskiego. W jego skład wchodziły m.in. dekrety królewskie, konstytucje sejmowe i traktaty międzynarodowe. Do dnia dzisiejszego zachowały się dwa egzemplarze wydania. Jeden znajduje się w Archiwum Głównym Akt Dawnych, a drugi w zbiorach Uniwersytetu w Uppsali.

Trzeba było grać jak Turcy

Odpowiedź Ann Linde, szwedzkiej minister spraw zagranicznych trzeba potraktować jako haniebną. Polityk oznajmiła, że Sztokholm nie odda dokumentu i dodała, że ten został „legalnie zdobyty wedle zasad ówczesnego prawa międzynarodowego” (cytujemy za POLITICO). Pomijając fakt, że żyjemy w czasach gdy niemal każdy agresor oddaje zrabowane dobra (za przykład może posłużyć Francja oddająca dzieła sztuki Beninowi), to jesteśmy ciekawi jakie „ówczesne prawo międzynarodowe” ma na myśli pani minister. Nas w szkole uczono, że zasady obejmujące zbiór państw (a nie relacje bilateralne między nimi), zaczęły powstawać dopiero w oświeceniu. Tymczasem szwedzka polityk na własne potrzeby wymyśla jakieś dziwne prawo, które rzekomo miało usprawiedliwiać rabowanie dóbr na niespotykaną wręcz historycznie skalę. Dla jasności kwestię zdobyczy wojennych zaczęły regulować dopiero dokumenty spisywane w XIX wieku.

Kmicic lekceważył pana Wołodyjowskiego tak jak Szwedzi lekceważą nas (fot. Potop reż. Jerzy Hoffman)

Do tego wszystkiego Linde twierdzi, że kwestie dotyczące zwrotu łupów wojennych są „skomplikowane”, a w niektórych przypadkach „może być trudne do ustalenia, jakiemu państwu lub osobie fizycznej obiekt miałby zostać przekazany”. Biorąc pod uwagę, że wypowiada to zdanie, gdy jest pytana konkretnie o Statut Łaskiego, nie sposób tego potraktować inaczej niż splunięcia Polakom w twarz.

Tym bardziej, że jak słusznie zauważył Björn Söder nie staliśmy na przeszkodzie w wejściu Szwecji do NATO. Przeciwnie, byliśmy orędownikami ich integracji i szybko ratyfikowaliśmy niezbędne dokumenty. Prezydent Andrzej Duda swój podpis złożył 22 lipca, odpowiedź Ann Linde nadeszła cztery dni później. Wygląda więc na to, że Szwedzi czekali na zakończenie procesu z naszej strony, by dopiero później pokazać swoją szowinistyczną twarz.

Z tej perspektywy należy się zastanowić czy nie powinniśmy byli postąpić tak jak Turcy. Recep Tayyip Erdogan jako jedyny z przywódców państw NATO zagroził zablokowaniem akcesu Szwecji i Finlandii do NATO, jeśli oba państwa nie spełnią określonych warunków. Chodziło m.in. o ekstradycję Kurdów, którzy schronili się w krajach skandynawskich, a których Turcy uznają za terrorystów. I choć mowa o sprawie dużo poważniejszej niż zwrot dzieł sztuki, to Szwedzi zgodzili się przystać na warunki Turków. Prawdopodobnie, gdybyśmy zażądali zwrotu wszystkich zagrabionych w potopie dzieł sztuki, to już po miesiącu moglibyśmy je odbierać w gdańskim porcie.

Potop. Grabież bez precedensu

Potop szwedzki, to nazwa jednej z odsłon II wojny północnej, która toczyła się na terenie naszego kraju w XVII wieku. Mówiąc w dużym skrócie, król szwedzki Karol X Gustaw wykorzystał wyczerpanie Rzeczpospolitej w wojnach z kozakami i Rosją i postanowił wzbogacić się naszym kosztem. Oficjalnego powodu do napaści dostarczała panująca w Polsce rodzina Wazów, która bezmyślnie rościła sobie prawa do szwedzkiego tronu, mimo że nie miała na zajęcie go żadnych szans.

Król Karol nigdy nie miał ambicji  żeby Polskę zniszczyć czy stworzyć jakieś nowe państwo od Tatr, aż po koło podbiegunowe. Interesowały go głównie wybrzeża Bałtyku i pieniądze. Potop był przede wszystkim wyprawą łupieżczą.

Ilustracje zdobiące Statut Jana Łaskiego (fot. Wikimedia)

Wawel ograbiono osiem razy. Nie zostawiono w spokoju grobów polskich władców, z których wyciągano cokolwiek co miało wartość. Zdzierano obicia ścian, demontowano marmur, nawet wyjmowano drzwi z framug.

Drewniane budynki rozbierano na części pierwsze, żeby użyć ich części do stawiania fortyfikacji. W ten sposób Warszawa straciła 60 proc. (sic!) zabudowy. Z eksponatów, które stanowiłyby ozdobę każdego muzeum wymienić należy: zbroję króla Zygmunta Augusta, portret Władysława IV namalowany przez Rubensa, popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii, sztandary jednostek gwardyjskich Jana Kazimierza, róg myśliwski Zygmunta III Wazy, liczne księgozbiory: bibliotekę braniewską, woluminy jezuitów i bernardynów, prace Kopernika z jego notatkami, pierwsze norymberskie wydanie „O obrotach ciał niebieskich” z 1543 r. oraz najdawniejszy drukowany tekst „Bogurodzicy”.

Co najważniejsze, Szwedzi sami zadeklarowali zwrot tego wszystkiego na mocy podpisanego w 1660 roku pokoju oliwskiego. Z tej obietnicy nie potrafią się wywiązać od ponad 350 lat. Sprawa wejścia do NATO mogła tu być jakąś kartą przetargową.

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze