czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaPolitykaSzymon Hołownia komentuje głośne słowa Franciszka. „Ręce opadają”

Szymon Hołownia komentuje głośne słowa Franciszka. „Ręce opadają”

„Papież Franciszek zdaje się literalnie wypełniać założenia dogmatu z 1870 r. mówiące, że papież, gdy naucza ex cathedra, jest nieomylny w sprawach wiary i moralności. TYLKO wiary.  I TYLKO moralności” - pisze Szymon Hołownia na swoim profilu na Facebooku. Polityk i autor wielu książek i felietonów poświęconych religii, próbuje tłumaczyć kontrowersyjne słowa papieża.

Szymon Hołownia komentuje głośne słowa Franciszka. „Ręce opadają” (fot. Facebook/Reddit)

Papież Franciszek powiedział w głośnym już wywiadzie dla „Corriere della Sera”, że być może Putina „sprowokowało szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. „Co do swoich relacji z Cyrylem – przyznał, że nie rozumie propagandy, którą ten próbuje mu wciskać i oczekuje, że będzie parł do zakończenia wojny. Co do dostaw broni dla Ukraińców – zawiesił sąd, choć zaraz zaprezentował też pogląd, że tak w ogóle to broń zawsze jest złem, i nigdy nie powinno się po nią sięgać” – pisze Hołownia.

Franciszek nie mówi o wojnie z „ziemskiej” perspektywy

Polityk przytacza słowa papieża, który deklaruje, że nie pojedzie teraz do Kijowa, ale że chce pojechać do Moskwy i porozmawiać z Putinem, przekonywać do zakończenia wojny. Ale ten nie chce go zaprosić. „Nie tylko mi chyba, a zawsze byłem wielkim fanem tego papieża i pokładałem w nim olbrzymie nadzieje, ręce opadają teraz z cichym szelestem, gdy słucha jego geopolitycznych komentarzy” – wyznaje Hołownia. Jego zdaniem fakt, że takie słowa padły świadczą o tym, że papież patrzy już na ten konflikt „z perspektywy następnego, lepszego świata”.

„(…) w której faktycznie każdy wystrzał – niezależnie od tego, kto strzela – jest wybojem na drodze, opóźniającym nas w drodze do celu. Patrzy z perspektywy spowiednika, który – rzecz dla normalnego człowieka niewyobrażalna – odpuszcza czasem grzechy różnym Hessom, Frankom, gwałcicielom, mordercom” – ocenia. Zdaniem Hołowni, słowa papieża wynikają z dążenia do „szukania dobra w każdym człowieku”. „Nawet w Putinie. Do końca nie zamykać mu dróg. Bo Jezus też wybaczył swoim mordercom” – czytamy.

Hołownia podkreśla jednak, że Jezus wybaczył swoim mordercom i zachęcał wszystkich, żeby postępowali tak samo. Decyzja o wybaczeniu może (i powinna) należeć do osób skrzywdzonych, a nikt nie ma prawa „zaocznie wybaczyć” sprawcom w imieniu kogokolwiek innego.” A już najgorszą strategią jest przybranie postawy rodzica – symetrysty: Jasiu odciął rękę Kaziowi, ale Kazio też jest trochę winny, bo po co ją wyciągał” – pisze Hołownia i przypomina zdanie „Wszyscy jesteśmy winni” – które zaowocowało wysypem memów o papieżu.

Każdy jest trochę winny, ale liczy się też skala przewin

„Czepiacie się Piłata, a Jezus też był trochę winny. Czcze heheszki? No nie do końca. Bo mógł Jezus z Piłatem rozmawiać milej? No mógł. Mógł trochę bardziej dyplomatycznie, a nie tak obcesowo wyjeżdżać ówczesnym religijnym politykom? No mógł” – czytamy. Hołownia podkreśla, że fraza o „biednym Putinie sprowokowanym do złości przez szczekanie NATO u drzwi” przywodzi mu na myśl matki skazanych za ciężkie przestępstwa, z którymi kiedyś, w dziennikarskim życiu, miał okazję rozmawiać.

„Rozumiem, że papież – w imieniu Boga – chce teraz przyjąć postawę takiej matki. Tyle że te, które ja poznałem, pisały też często listy do ofiar swoich synów i córek. Czasem ich szukały i na kolanach, że łzami błagały o przebaczenie, pytając, jak mogą zadośćuczynić. Brały kredyty, żeby ze swoich emeryckich groszy spłacić to, co zostało ukradzione. Słowa nic nie kosztują, zapewnienie o modlitwie też. Twoje dziecko, chcesz wziąć odpowiedzialność?” – pisze Hołownia.

Polityk i były prezenter przekonuje, że – zgodnie z nauką Kościoła – do rozgrzeszenia i wybaczenia potrzebne jest nie tylko zadośćuczynienie, ale też wyznanie win, postanowienie poprawy i gotowość naprawienia krzywd. „Nie wiem jak papież, ale ja nie słyszałem o gwałconych teraz przez Ukraińców masowo Rosjankach, o zabijanych setkami rosyjskich dzieciach. O bombardowanych przez Ukraińców szpitalach i palonych rosyjskich miastach. To Rosjanie, to Putin stoją dziś po stronie zła, szatana” – przekonuje.

Niech papież robi swoje, a ludzie swoje

Hołownia podkreśla, że nikt nikomu nie broni akademickiej wiary w to, że szatana można nawrócić, ale w praktyce – nie czas na symetryzm. „Nie wiem, może ja jakoś już nie rozumiem obecnej ewolucji kościelnej doktryny, ale ja zakładałbym raczej, że Jezus poszedłby najpierw opatrywać pobitego i zgwałconą” – czytamy. Tymczasem papież według Hołowni mówi: „momencik, najpierw audiencja u gwałciciela, sprawdzę co mu w duszy gra, może poczuł się sprowokowany?”

Polecamy:

„Papież Franciszek zaprawdę przypomina mi dzisiaj w tych wywiadach o Rosji niegdysiejszych klasyków naszego liberalizmu, którzy do mas niezamożnych Polaków mówili z przyganą: Przestańcie być biedni!. No, jesteśmy biedni. Nie wybaczamy w imieniu zaatakowanych sąsiadów, bo to jest ich prawo, ich łaska. A jeśli mamy do wyboru – szczekające pod drzwiami NATO i dialog ze ścianą, czyli z mordercą Putinem, wybierzemy bez wątpliwości to pierwsze” – pisze Hołownia.

„Jeśli będzie trzeba strzelać do kogoś, kto będzie gwałcił i mordował naszych bliskich – będziemy strzelać. Jeśli to spotka sąsiada, pomożemy sąsiadowi, żeby on mógł strzelać” – czytamy. Hołownia podsumowuje wpis stwierdzeniem, że papież Franciszek jest dziś w niebie, my na ziemi. „Może nasze drogi kiedyś się w tej sprawie przetną. (…) Nie musimy się zgadzać, ani nawet rozumieć. Warto jednak byśmy pamiętali, że naszym sędzią będzie w tej sprawie nie idea, nie abstrakcja, nie Bóg nawet (…), a każde kolejne zabite na tej wojnie dziecko”.

Czytaj też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze