środa, 17 kwietnia, 2024
Strona głównaPolitykaNowy rok, nowy premier? To nie takie proste

Nowy rok, nowy premier? To nie takie proste

Argumenty za odwołaniem Mateusza Morawieckiego są dwa. Pierwszy to niezmiennie kiepskie dla PiSu sondaże (nie gwarantują utrzymania władzy), drugi to epicka wtopa jego kumpla Michała Dworczyka. Teoretycznie nowy premier, mógłby przejąć ster na rok przed wyborami i wzmocnić obóz władzy. Pytanie tylko, kto miałby nim być.

Pandemia, inflacja, maile Dworczyka, kryzys na granicy – problemów w mijającym właśnie roku władza miała wiele. Jeśli wierzyć sondażom, Polacy uważają że z niektórych wybrnęła przyzwoicie (granica), a z niektórymi nawet nie próbowała sobie poradzić (maile). Ostatecznie jednak najważniejszy sondaż, to ten partyjny. A w nim, PiS ma stabilne trzydzieści, trzydzieści kilka procent. Sporo, ale to nie jest wynik gwarantujący wyborcze zwycięstwo.

Co w tej sytuacji może zrobić Jarosław Kaczyński? Teoretycznie najłatwiejszym wyjściem jest wymiana premiera. Winę za całe dotychczasowe zło można zrzucić na Morawieckiego, który „nie podołał zadaniu” i znaleźć mu zastępcę. To miałoby swoje plusy, bo Morawiecki w PiS jest po prostu nielubiany, a w komitecie politycznym partii, ma tylko jednego swojego człowieka, którym jest właśnie Dworczyk. Z minusów, należy wymienić fakt, że taka roszada praktycznie kończyłaby walkę o schedę po Kaczyńskim. Gdyby prezes zdecydował się na taki krok, w zasadzie oddałby ugrupowanie w ręce osób związanych z Beatą Szydło.

Kto mógłby zastąpić Morawieckiego?

Giełda nazwisk mogących zastąpić premiera wcale nie jest długa. W grę wchodzą: wspomniana już Szydło, Mariusz Błaszczak lub ktoś z poza PiS, kogo należałoby stworzyć od zera, tak jak teraz Morawieckiego. Szydło, choć ma w partii dużo popleczników, to premierem już była. Została odwołana bo nie potrafiła przedstawić dłuższej wizji funkcjonowania swojego gabinetu, nie potrafiła rozwiązywać konfliktów między ministrami, a z Brukseli przywoziła porażkę za porażką (słynne 27:1 w głosowaniu na przewodniczącego Rady Europejskiej).

Za to Błaszczak typowany jest na premiera od lat. To człowiek skromny, wierny Kaczyńskiemu od lat 90. i przez całe życie marzący o karierze sprawnego urzędnika, której zwieńczeniem mogłoby być wręczenie teki premiera.

W 2005 został zainstalowany w gabinecie Kazimierza Marcinkiewicza jako oczy i uszy Kaczyńskiego. Rosnące wpływy młodego polityka zostały podkreślone przestronnym gabinetem i pokaźnym zakresem nowych obowiązków. Odpowiadał m.in. za kontakty z Sejmem, z Kancelarią Prezydenta i za program Tanie Państwo, mającym być jego oczkiem w głowie.

Gdy wrócił do władzy w 2015, od razu dostał potężne prerogatywy. Jako szef MSWiA wyciągnął z szuflady ustawę, mającą pozbawić byłych funkcjonariuszy MO emerytur mundurowych. Nie miał skrupułów, gdy trzeba było użyć policji do pacyfikowania blokad opozycyjnych manifestacji. Nie wahał się robić „pod górkę” Owsiakowi i Przystankowi Woodstock. Dał policjantom jasny sygnał, kogo zatrzymywać można, a kto jest nietykalny. Tak było np. w Gdańsku, gdy podczas Parady Równości policja zatrzymała lżącą marsz córkę radnej PiS. Tak było, gdy usprawiedliwiał w Ełku próbę dewastacji baru z kebabem prowadzonego przez muzułmanów. Były to rzekomo „zupełnie zrozumiałe obawy ludzi”.

Cieniem na działalności kładzie się  śmierć Igora Stachowiaka na komisariacie policji i ostatnia ucieczka Emila Czeczki na Białoruś. Trudno też dostrzec w jego pracy rys kogoś, kto myśli samodzielnie, a nie po prostu realizuje punkt po punkcie program PiS.

Zresztą, jeśli chodzi o wizerunek, to Błaszczak nie zwalczył tego, który został stworzony na potrzebę serialu komediowego „Ucho Prezesa”. Grany przez Mikołaja Cieślaka serialowy Błaszczak jest wierny i niezbyt lotny. Stojący zawsze przy prezesie i jest gotowy do każdego – nawet najbardziej upokarzającego – poświęcenia.

To może ktoś z zewnątrz?

W grę wchodzi jeszcze opcja numer trzy, a więc kreacja nowej postaci. Ostatnio Onet sugerował, że kimś takim mógłby być Piotr Nowak. Mowa o sprawnym finansiście, który do Warszawy ściągany był zza oceanu, gdzie piastował lukratywne stanowisko w strukturze Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nowak zna realia polityki polskiej, europejskiej i amerykańskiej. Na jego niekorzyść świadczy fakt, że jego żona pracuje dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a to swoista szara strefa.

PiS pewnie dałoby radę wyciągnąć Nowaka jak królika z kapelusza i objawić światu jako nowego prezesa rady ministrów, ale problem polega na tym, że w oczach opinii publicznej byłby on kopią premiera Morawieckiego. Wszystkie wymienione wyżej zalety Nowaka, to także zalety Morawieckiego. Być może Kaczyński ma słabość do ludzi z takim – międzynarodowym CV – ale nie rozwiązuje to problemu partii. Tym bardziej, że ta woli gdy wysokie stanowiska zajmują jej ludzie, a nie jacyś spadochroniarze.

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze