poniedziałek, 15 kwietnia, 2024
Strona głównaSportDrużyny z prowincji walczą o awans do Ekstraklasy. Czy to fanaberie?

Drużyny z prowincji walczą o awans do Ekstraklasy. Czy to fanaberie?

W niedzielę odbędzie się baraż o awans do Ekstraklasy, w którym zagrają Puszcza Niepołomice i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. To derby Małopolski, ale też starcie drużyn z prowincji. A wielu liczyło, że w tym meczu jedną z drużyn będzie zasłużony klub dla polskiej piłki.

Nieciecza (YouTube)

Sensacyjna porażka Wisły Kraków 1:4, w dodatku u siebie, zmroziła wielu kibiców w Krakowie. Przecież rywalem Białej Gwiazdy był kopciuszek z Niepołomic, z liczącej ok. 15 tysięcy mieszkańców miejscowości. Nie brakuje opinii, że zasłużony klub, który wyszedł obronną ręka z kryzysu (po spadku z Ekstraklasy, zadłużeniu w wyniku działań pseudokibiców), przegrał z drużyną bez tradycji i z prowincji.

Ironią losu jest, że jeśli Puszcza wygra niedzielny mecz barażowy i awansuje do Ekstraklasy, to będzie grać na stadionie… Wisły, który ma pojemność przekraczającą 30 tys. miejsc, mniej więcej 30 razy mniej wynosiła w minionym sezonie średnia frekwencja na domowych meczach Puszczy.

Prezes to spiker

Musimy być jednak uczciwi. Puszcza Niepołomice to klub założony sto lat temu, rzecz w tym, że w Polsce przez wiele lat był anonimowy. Skromność Puszczy oddaje fakt, że jej prezes pełni funkcję… spikera na meczach.

Cytujemy wymowną wypowiedź prezesa Puszczy z portalu Weszło. Otóż okazuje się, że dotąd fani Puszczy byli jednocześnie kibicami jednej z krakowskich drużyn: Wisły lub Cracovii. A więc ostatnia demolka Białej Gwiazdy była dla nich ciekawym, nietypowym doświadczeniem, z jednej strony ekscytującym, ale też wywołującym pewne różne uczucia.

Oto słowa Marka Bartoszka: – Jeszcze do niedawna, kiedy Wisła Kraków czy Cracovia grały o danej porze, staraliśmy się, żeby nasze mecze się nie pokrywały. Nie chcieliśmy grać wtedy, kiedy oni, tuż przed lub tuż po nich, bo miało to wpływ na frekwencję. Teraz jednak nie ma to większego znaczenia — powiedział prezes Puszczy.

Tysiąc osób na meczach to sukces

Te obawy o frekwencję nikogo nie mogły dziwić, bo w I lidze na meczach Puszczy było niewielu widzów. Gdy na kameralnym stadionie z trybunami blisko boiska pojawiało się tysiąc osób, to już był duży sukces. Czasami w pobliżu boiska można było spotkać też… psy. Doprawdy, bywało osobliwie.

Jak informuje Weszło, najzagorzalsi fani założyli nawet specjalne kibicowskie stowarzyszenie. Jakże to wymowne, że zrzesza… 43 osoby. I przygotowując oprawę, wrócili do historii, gdy teraz wychwalany w mieście trener Tomasz Tułacz spotkał się w rywalizacji z Markiem Papszunem, ojcem sukcesu Rakowa Częstochowa w walce o mistrzostwo Polski. Tak się składa, że Papszun zaliczył debiut w meczu z Puszczą.

Wyśmiany Stokowiec

Kibice Puszczy zaczynają teraz dopiero tworzyć ciekawe oprawy, ale miejmy na uwadze, że jakkolwiek mowa jest o kopciuszku, to ten zespół umiał już zamknąć usta swoim krytykom. Gdy Piotr Stokowiec, obecnie trener bez klubu, pracując w Zagłębiu Lubin, po porażce 0:2 z Cracovią, krzyczał do kibiców Miedziowych: „Gdyby nie my, to byście zapierdzielali do Niepołomic na mecze”, to oburzyło środowisko piłkarskie w Niepołomicach.

Dowcipni sympatycy Puszczy w październiku 2022r. mieli ze sobą podczas jednego z meczów ligowych kukłę stylizowaną na postać Stokowca. Przydzielili temu trenerowi numer zero i „eLkę” z prawa jazdy, dodając, że uczy się szacunku.  Przekaz był jasny: Stokowcowi przydałby się kurs z kindersztuby. Wtedy Puszcza wygrała 3:0, dzięki czemu odzyskała pozycję lidera 1 ligi.

Klub ze wsi z ponad 700 mieszkańcami

Bruk Bet Termalica Nieciecza to kolejny wyjątkowo mały klub. Już w 2015 roku grał w Ekstraklasie po raz pierwszy. Wtedy śmiano się, że stadion stoi w polu kukurydzy, dziś przestrzeń za jedną z bramek zakrywają reklamy, banery, wcześniej był widok na pole właśnie. Obecnie mieszka tam ok. 750 osób.

Wielu kibiców uważa, że ten klub jest kaprysem państwa Witkowskich, którzy najpierw stworzyli prosperującą firmę zajmującą się produkcją kostki brukowej, a z czasem wpadli na pomysł, by stworzyć klub piłkarski na wsi. W poprzednich latach bywało tak, że niektórzy sugerowali, iż Termalica przegrywała w ostatniej fazie sezonu, bo nie… zależało jej rzekomo na awansie do Ekstraklasy Należy to raczej włożyć między bajki.

Plan Górnika Zabrze

Swego czasu ciekawy plan wobec Niecieczy miał Górnik Zabrze, jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce:  – Wpadłem na taki koncept, że właściciele Bruk-Betu jako ludzie biznesu muszą zdawać sobie sprawę z tego, że zabawa w profesjonalną piłkę nie ma w 700-osobowej Niecieczy sensu żadnego. Miałem więc dla nich propozycję: przejmują Górnika, finansują go, w Niecieczy tworzymy akademię i ona gra jak najwyżej jako klub satelicki złożony z wychowanków i zawodników niemieszczących się w pierwszym składzie – pisał na Facebooku były prezes Górników, Łukasz Mazur.

Ale wtedy pani prezes postawiła sprawę jasno: „Nieciecza ma mieć ekstraklasę i będzie potęgą”. Łukasz Mazur był niezadowolony, ale dał pani prezes koszulkę Górnika, która nie wiedziała, co ma zrobić. Zastanawiała się: „I cóż ja panu mogę dać?”. Jeden z jej pracowników dał prezesowi Górnika… radio.

W Niemczach też są takie kluby

W sezonie 2007/2008 TSG 1899 Hoffenheim awansowało do Bundesligi i gra w niej także obecnie. W pierwszym sezonie w elicie “Wieśniaki” zajęły 7. miejsce. Największym sukcesem klubu było do tej pory jednak 3. miejsce w sezonie 2017/2018 Bundesligi, co dało tej drużynie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Wioskę Hoffenheim zamieszkuje ponad 3 tys. osób, teraz jest jednak dzielnicą dzielnicą Sinsheim, które leży nieopodal Heilbronn. Z tego miasta jest bardzo blisko do Heidelbergu. W 2009 roku otwarto stadion na 30 tys. osób. A jak do tego doszło, że na wsi powstał poważny klub? W 1990 roku  TSG Hoffenheim przejął biznesmen Dietmar Hopp, wtedy klub grał w ósmej lidze. To była amatorska gra, typowo rekreacyjna.

Z czasem inwestycje Dietmara Hoppa pozwoliły Hoffenheim zaistnieć w zawodowym futbolu. Hopp wyłożyć dużo pieniędzy, bo utożsamiał się z tym klubem jako jego były napastnik

Jednak Hopp jest bardzo nielubiany wśród kibiców w Niemczech. Sceptycyzm fanów innych drużyn wzbudzają sposób budowania przez niego klubu, duże inwestycje, sprowadzanie piłkarzy oraz droga do najwyższej klasy rozgrywkowej. Najbardziej nie lubią go kibice Borussii Dortmund.

Wielokrotnie posuwali się do intonowania obraźliwych przyśpiewek wymierzonych w 79-latka. Biznesmen powiedział dość w 2018 roku. Wtedy złożył zawiadomienie do prokuratury, dzięki czemu zidentyfikowano 32 kibiców z Dortmundu. Dostali zakazy stadionowe, a część również grzywnę.  W meczach Hoffenheim z BVB pojawiały się nawet takie obcesowe transparenty: „Sr*my na ciebie i twoje pieniądze ty sku******u”.

A w 2020 roku w 60 minucie meczu Bayern prowadził na wyjeździe z Hoffenheim już 6:0. Kibice z Bawarii wywiesili transparent przeciwko Hoppowi, musiał interweniować trener Hansi Flick, który uspokajał fanów, przecież jego drużyna pewnie prowadziła.  Miał to być protest sympatyków „historycznych” niemieckich klubów przeciwko Dietmarowi Hoppowi.

Audi ma swój klub

12 lat temu Artur Wichniarek, który u schyłku kariery występował jako gracz Lecha Poznań, przeszedł do FC Ingolstadt 04. Niczego tam nie osiągnął, ale ten klub jest bardzo ciekawy. Kibice rywali uważają, że to kolejny klub bez historii, kaprys wielkiego koncernu.

Ingolstadt nigdy nie słynęło z futbolu. Tam królowało Audi i to od końca lat czterdziestych. Ten znany koncern samochodowy ma w tym mieście główną siedzibę. Wymowne, że kilka lat temu podawano w mediach, iż na 130 tysięcy mieszkańców aż 31 tysięcy pracuje w Audi.

Audi przed laty było już prawie 20-procentowym udziałowcem klubu, sponsorem głównym, właścicielem stadionu, a rana nadzorcza została zdominowana przez przedstawiciele koncernu.

Ten klub to pomysł Petera Jackwertha, piłkarza bez sukcesów, później biznesmena, właściciela agencji pośrednictwa pracy Tuja (sprzedał ją już konkurencji z Adecco). On doprowadził do fuzji dwóch miejscowych klubów (ESV i MTV), które wcześniej Jackwertha były skonfliktowane. Wybudował też kameralny, nowoczesny stadion na 15 tysięcy miejsc, a z czasem stadionową spółkę przejęło od klubu Audi. Swego czasu tę drużynę prowadził trener znany z Premier League – Ralph Hasenhüttl.

Niektórzy uważają, że małe drużyny wnoszą do piłki nożnej romantyzm, ale są i tacy, którzy twierdzą, iż takie kluby stanowią fanaberię ich właścicieli. Przy okazji meczu Puszczy z Bruk Betem warto o tym pomyśleć. A te niemieckie historie mogą być jeszcze większą zachętą.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze