poniedziałek, 15 kwietnia, 2024
Strona głównaPolitykaCoraz większy strach Łukaszenki przed ochotnikami

Coraz większy strach Łukaszenki przed ochotnikami

Infiltracja terytorium Białorusi nie będzie trudna - uważa ukraiński ekspert wojskowy Aleksander Kowalenko. Alaksandr Łukaszenka ma panicznie bać się coraz mocniejszych oddziałów białoruskich ochotników na Ukrainie.

To wymowne, że generałowie białoruskiej armii wzywają przedstawicieli reżimu w Mińsku do istotnego wzmocnienia sił obronnych kraju. Największe obawy wojskowych budzi to, że na Ukrainie rosną w siłę jednostki Pułku Kalinowskiego. Są to żołnierze z Białorusi, którzy jako ochotnicy walczą na Ukrainie, wyrażając swój sprzeciw wobec rosyjskiej agresji na ten kraj. Nie ukrywają, że dążą do odsunięcia Łukaszenki od władzy.

Długość granicy między Białorusią a Ukrainą to 1084 km. Wydaje się mało prawdopodobne, że dwa tysiące białoruskich żołnierzy, którzy na terenach przygranicznych stacjonują, zdoła uchronić ten kraj przed infiltracją. Ochotnicy mogą być pełni nadziei, że to nie będzie wcale trudne.

Przyglądając się aktywności Pułku Kalinowskiego, trzeba mieć na uwadze, że ta formacja ma niezwykłą determinację. Oni mają też doświadczenie na polu walki, nie tłumią pozbawionych broni demonstrantów, nie pokazują broni pod publiczkę. Ich doświadczenie bojowe, które jest coraz większe dzięki działaniom, jakie podejmują na Ukrainie, by odpierać rosyjską agresję, może być kluczowe w kontekście obalenia Łukaszenki.

Dlaczego Białoruś nie przekazuje amunicji Rosji?

Dziennikarz Siarhiej Pielasa, który marzy o demokracji na Białorusi, stwierdził na antenie „Kanału Politycznego”, że strach najbardziej przyczynia się do tego, że Łukaszenka nie pomaga Rosji w wojnie na Ukrainie tak jak Kreml oczekuje.

Ten dziennikarz rozwinął wątek:

– Łukaszenka wstrzymuje się z przekazywaniem amunicji Rosji, bo boi się potencjalnych, skoordynowanych działań dywersantów i żołnierzy Pułku Kalinowskiego w swoim kraju. Ma świadomość, że mogłoby dojść do tego, co odnotowano w obwodzie biełgorodzkim. Reżim dokonał analizy zasobów broni. Wiadomo, że obecnie Białoruś miałaby szansę, by walczyć z dywersantami przez trzy miesiące. Dlatego nie przekazują amunicji Rosji. – komentował Pielasa.

Spekulacje o… otrucie

Nic się nie zmieniło. Białoruś stała się de facto wasalem Rosji, ale nie zamierza też wysyłać swoich żołnierzy na front. Dotąd udostępniała Moskwie swoje terytorium do ataków na Ukrainę. Wymowne, że ostatnio pojawiały się spekulacje o chęci… otrucia Łukaszenki przez Putina z myślą o tym, by przekazać władzę w Mińsku komuś całkowicie posłusznemu. Tak czy inaczej Łukaszenka i tak musi zdać się na Putina.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze