czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaEkologiaLeonardo DiCaprio. Bohater czy hipokryta?

Leonardo DiCaprio. Bohater czy hipokryta?

Leonardo DiCaprio przez plotkarską prasę na całym świecie został obwołany hipokrytą, po tym, jak okazało się, że Nowy Rok przywitał na ekskluzywnym jachcie na Karaibach. Jak to się ma do jego działalności na rzecz ochrony środowiska, z której jest znany?

Leonardo DiCaprio i jego partnerka Camila Morrone wypoczywali na ekskluzywnym jachcie, który emituje 150 kg CO2 na przepłynięty kilometr. Krytycy nazywają hipokrytą aktora, który apeluje do swoich fanów o większą świadomość ekologiczną (fot. Netflix/Twitter)

Leonardo DiCaprio i jego partnerka Camila Morrone zostali zaproszeni na sylwestra przez Ernesto Bertarellego na jego wart 150 mln dolarów jacht Vava II. Impreza odbywała się u wybrzeży leżącego na Karaibach Saint-Barthélemy, grupy wysepek będących terytorium zależnym Francji. To najmodniejszy kierunek urlopowy światowych elit, w tym śmietanki Hollywood.

Leonardo DiCaprio cziluje na jachcie

Na ekskluzywnej imprezie bawili się też m.in. raper Drake, były bokser Mike Tyson, piosenkarka Dua Lipa czy miliarder Jeff Bezos. Pojawiły się jednak głosy, że obecność DiCaprio, ambasadora ONZ zaangażowanego w ratowanie Ziemi, ochronę klimatu i środowiska, to hipokryzja. Aktor przekonuje zwykłych ludzi, by pamiętali o śladzie węglowym i dbali o planetę, a sam pływa jachtem, który emituje prawie 150 kg CO2 na przepłynięty kilometr. Czyli tyle, co przeciętny samochód w ciągu miesiąca.

Zachowanie aktora może się wydawać niestosowne szczególnie w kontekście przesłania jego ostatniego filmu. „Nie patrz w górę” zebrało mieszane recenzje, ale bez wątpienia porusza kluczowe dla społeczeństwa XXI wieku kwestie w przystępnej formie. Czy wcielanie się w rolę naukowca, który próbuje zapobiec zagładzie świata i podkreślanie przesłania filmu w wielu wywiadach nie kłóci się ze stylem życia, który uosabia to, co piętnowane jest w „Nie patrz w górę”?

Swoją drogą, w ostatnich dniach zgrzyt wywołała też gaża Leo, jaką zgarnął za odegranie głównej roli. Aktor dostał 30 milionów z budżetu opiewającego na 75 baniek. Jego koleżanka po fachu Jennifer Lawrence – 25. To oznacza, że dwójka aktorów wydrenowała prawie 3/4 budżetu na film, a z tysiąc innych osób, które pracowało przy jego produkcji (w tym takie nazwiska jak Diane Keaton, Kate Blanchet, Jonah Hill czy Timothee Chalamet), musiało się podzielić pozostałymi 20. Jasne, Leo zapracował na swoją pozycję na rynku i niczego nikomu nie ukradł. Tak samo jak ten milioner z filmu.

Leonardo DiCaprio. Hipokryta, mizogin i dziwak?

Aktorowi wypomina się też inne gwiazdorskie nawyki. Nawet jak na realia Hollywood Leo zmienia swoje partnerki wyjątkowo często. W sieci krążą infografiki, które pokazują, że Leo – niezależnie od tego, ile lat sam ma (a nieuchronnie dobija do 50-tki) – nie prowadza się z paniami starszymi niż 25 wiosen. Brytyjski komik Ricky Gervais w trakcie swojego najsłynniejszego monologu wygłoszonego na rozdaniu Złotych Globów zażartował nawet, że dziewczyna, z którą przyszedł na imprezę, zrobiła się dla niego za stara w trakcie gali. Wolno mu? Oczywiście, że wolno. Ale czy to poważne – każdy może ocenić sam.

Tak samo jak to, czym z agregatami plotek podzieliła się jedna z jego byłych sympatii. Zdradziła, że Leo był w stanie wynająć całe kino, byleby pobyć w z nią sam na sam. Romantyczna randka? Nic z tych rzeczy. Leo zrobił to po to, by oglądać z nią „Gwiezdne Wojny” i przy każdej scenie walki biegać z atrapą miecza świetlnego, imitując walkę z przeciwnikami na ekranie. Nieszkodliwe dziwactwo? Owszem, ale też dowód na to, że to milioner kapryśny jak każdy inny.

Z wykresu wynika, że Leo i Camila Morrone rozstaną się najpóźniej do końca przyszłego roku (fot. reddit)

Podsumowując – mizogin, hipokryta i bezwstydnik, wydający pieniądze, które zarobił na uwielbieniu maluczkich na spełnianie swoich zachcianek. Przed wciśnięciem przycisku „cancel” wypada jednak poczytać o nim nieco więcej.

Pomaga nie dla ściemy

Wiele korporacji, ale też celebrytów lubi od czasu do czasu zrobić coś, co wpisuje się w nurt „eko”, żeby później móc bezkarnie wrócić do trucia środowiska i maksymalizowania swoich zysków. W razie oskarżeń można wtedy wyciągać ten zielony incydent i mydlić oczy oburzonych – ale przecież robię coś dla klimatu, zobacz!

Tyle że wchodzimy w epokę, kiedy greenwasherom będzie trudniej. W ciągu dwóch-trzech dekad niemal każda działalność zarobkowa będzie musiała stać się zeroemisyjna i eko-friendly, więc pr-owe sztuczki będą musiały być bardziej wyrafinowane. Społeczeństwo może bowiem zacząć przykładać do tego co najmniej tak dużą wagę, jak – powiedzmy – do przestrzegania prawa.

Czy DiCaprio uprawia greenwashing? Trzeba być zatraconym idealistą, by wymagać od niego więcej niż to, co do tej pory robi. Już w roku 1998, w wieku 24 lat, założył fundację, której misją jest ochrona ostatnich dzikich miejsc na Ziemi i wpieranie inicjatyw umacniających symbiozę między ludzkością a światem przyrody. Poprzez dotacje, kampanie publiczne i projekty medialne, DiCaprio pracuje nad zwiększaniem świadomości w zakresie i ochrony bioróżnorodności i zmian klimatycznych. I to naprawdę nie polega na puszczeniu przelewu na WWF raz w miesiącu.

DiCaprio apostołem zmiany. Nie zasługuje na „cancel”

DiCaprio wykorzystuje swoje pieniądze i pozycję w Hollywood, by dokonać realnej zmiany. Jest producentem wykonawczym dokumentu „Cowspiracy” – dla wielu ludzi punktu zwrotnego, po którym zaczęli dążyć do weganizmu. Popularność i fortuna sprawiają, że jego działania przeciwko kłusownictwu, wycince lasów czy promowaniu proekologicznych inicjatyw są naprawdę skuteczne.

Tygrysy Syberyjskie na krawędzi zagłady? Leo jedzie na rozmowy z Putinem. Pożar i wycinka Amazonii? 5 milionów i apel do 100 mln obserwujących w mediach społecznościowych, by przyłączyli się do zbiórki. „Gdy nadejdzie czas wyborów, zagłosujcie na przywódców, którzy rozumieją powagę kryzysu klimatycznego i są gotowi podjąć śmiałe działania – w tym silne zarządzanie i dalekowzroczną politykę” – napisał DiCaprio na Instagramie latem 2019 r.

https://twitter.com/LeoDiCaprio/status/1477338833423269890?s=20

Polecamy:

Jego wkład w ratowanie planety to więc nie tylko setki milionów dolarów, ale też przede wszystkim zaangażowanie w każdy duży kryzys. W 2020 r. rząd Kamerunu ogłosił, że planuje wyciąć prawie 1/3 wszystkich drzew tropikalnego lasu Ebo, będącego domem dla wielu zagrożonych zwierząt. Trzy tygodnie po tym, jak w sprawę zaangażował się DiCaprio i inni aktywiści, władze Kamerunu ogłosiły, że wstrzymują się z wycinką. 

W ramach podziękowania za jego wkład, 4-metrowe drzewko odkryte niedawno w lesie Ebo naukowcy nazwali Uvariopsis dicaprio. Jeśli oni nie uważają go za hipokrytę, to tym bardziej my nie powinniśmy. To, że facet robi dużo dla przyrody, nie oznacza, że wakacje musi spędzać pod namiotem w promieniu 15 kilometrów od domu. Test na wiarygodność zdaje każdego dnia.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

  1. Poporstu potrafi oddzielic promocje/reklame i zycie zawodowe od prywatnego. Cos jak politycy zmuszajacy lud do noszenia maseczek, utrzymywania dystansu spolecznego itd…. prywatnie spora czesc ma to w dupie i czasami ich nakrywaja. W sumie to cala jazda z globalnym ociepleniem to podobna jazda do Covidowej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze